Kowal do Moskwy

Moja ulubiona anegdota polityczna dotyczy Jerzego Buzka. Gdy przestał być premierem, a nawet nie wszedł z AWS do Sejmu, przyjechał do Warszawy samochodem.
Czyta się kilka minut

Natychmiast – zamiast mandatu od wyborców – dostał mandat od policji. Nie wiedział, że w stolicy są parkometry.

To nawet zabawne. Mniej wesołe było, jak do jego byłych asystentów dzwoniły sekretariaty europejskich premierów. Pytali o namiary na biuro Buzka – na wypadek, gdyby chcieli go gdzieś zaprosić, coś skonsultować. Odpowiadało im milczenie, bo Buzek nie miał wówczas żadnego biura.

Były premier poradził sobie, mianowano go nawet szefem Parlamentu Europejskiego. Jednak problem nie został rozwiązany: problem ludzi niegłupich, doświadczonych, mogących coś dobrego dla Polski zrobić, którzy znaleźli się na politycznym aucie. Niektórzy wypadli z gry nie z woli wyborców. Jedni mieli marne miejsce na liście, bo pokłócili się z liderem. Inni dostali niezły wynik, ale ich formacja przepadła. Byli tacy, co pracowali dobrze, ale lansowali się źle.

Nie leję tu łez krokodyla. W demokracji tak jest, że decydują ludzie. Zechcą, to polityk będzie dostawał tysiące euro, nie zechcą – to będzie szukał pracy.

Mimo wszystko szkoda nie wykorzystywać umiejętności tych, którzy są nie tylko politykami, ale i fachowcami. Polityczna proweniencja nie powinna tu mieć znaczenia. Paweł Kowal – wymieniony w tytule – to „Pan Na Przykład”. Tak samo jak wołanie o placówkę dyplomatyczną w Moskwie dla niego (spekulacje w tej sprawie to na razie tylko spekulacje). Człowieka, który był kiedyś wiceministrem spraw zagranicznych, znawcę Wschodu – żal byłoby nie wykorzystać.

Takich jak on jest jeszcze kilku. Gdy się już siądzie do dzielenia łupów, warto o nich pamiętać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2014