Choć od pierwszego lotu człowieka w kosmos dzielą nas 64, a od pierwszego lądowania na Księżycu 56 lat, chociaż nie ma tygodnia bez odkryć nowych światów, zjawisk i cudów wszechświata, kosmos nie stracił niczego ze swojej „magicznej” mocy. Ciągle fascynuje i inspiruje do sięgania po wiedzę.
A do tego jest dziś niezwykle dochodowym biznesem. Globalna branża kosmiczna, czyli firmy budujące rakiety, satelity, urządzenia czy analizujące dane napływające z orbity, jest dziś warta 594 mld dolarów. Według analizy firmy McKinsey & Company, do 2035 r. wartość tego rynku wzrośnie do aż 1,8 bln dolarów rocznie. Co ważne, polscy inżynierowie i przedsiębiorcy coraz śmielej poczynają sobie w tej branży. Według danych Polskiej Agencji Kosmicznej POLSA, w 2024 r. mieliśmy już 400 „kosmicznych” firm zatrudniających ponad 15 tys. osób. Łącznie polski sektor kosmiczny jest wart przeszło 2 mld złotych rocznie.
Nic dziwnego, że młodzi ludzie chętnie wiążą swoją przyszłość właśnie z kosmosem. Kombinacja fascynacji, romantyzmu i dynamicznie rozwijającego się sektora wysokich technologii sprawia, że kosmiczna przestrzeń wciąż przyciąga.
Program ESERO-Polska jest odpowiedzią na ten zew. To program edukacji kosmicznej, wprowadzający kosmos do sal lekcyjnych. Współpraca Europejskiej Agencji Kosmicznej, Centrum Nauki Kopernik i dziesiątków zaangażowanych, entuzjastycznych edukatorów sprawia, że kosmos może być bliżej szkolnych sal niż kiedykolwiek wcześniej. A uczniowie mogą przekonać się, że wiedza, którą nabywają w szkole, ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości ich samych – ale też, być może, całej ludzkości.
Kosmos zaczyna się w klasie
– Od zawsze miałam poczucie, że szkoła to za mało – mówi Aneta Kołton-Janiga, nauczycielka fizyki i chemii z Sosnowca. – Nie wystarczało mi „realizowanie podstawy programowej”. Chciałam czegoś więcej – i dla uczniów, i dla siebie.

Pierwszy krok zrobiła z ciekawości. Zobaczyła informację o Klubie Młodego Odkrywcy (KMO) przy Centrum Nauki Kopernik. Założyła taki klub w swojej szkole. Potem przyszły kolejne inicjatywy: udział w konferencji KMO, poznanie programu ESERO, tematy kosmiczne wprowadzane na lekcjach i warsztatach. W 2018 r. została Ambasadorką Edukacji Kosmicznej.
Dziś współtworzy zestawy dydaktyczne, prowadzi zajęcia z konstruowania modeli pulsarów i pokazuje uczniom, jak używać tabletu jako podręcznej namiastki… radioteleskopu. A przede wszystkim: działa w ogólnopolskiej sieci nauczycieli, którzy zmieniają sposób uczenia w polskiej szkole. Takich jak ona jest już pięćdziesięcioro. A wokół nich – tysiące dzieciaków, dla których nauka to dziś coś więcej niż sprawdzian.
Właśnie mija dziesięć lat, odkąd program ESERO-Polska, realizowany przez Centrum Nauki Kopernik we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną, zaczął działać w polskich szkołach. Z tej okazji jego twórcy i uczestnicy podsumowują efekty i zastanawiają się, co dalej. Bo to już nie jest projekt edukacyjny – to prawdziwy ruch.
Kosmos jako narzędzie
Program ESERO działa w kilkunastu krajach Europy. Jego założeniem jest nie tyle nauczanie o kosmosie, co wykorzystywanie go jako kontekstu do rozwijania kompetencji uczniów: od fizyki i biologii po krytyczne myślenie i pracę zespołową.
– Kosmos to nie temat. To pretekst – mówi Justyna Średzińska, ekpertka ds. edukacji ESERO-Polska w Centrum Nauki Kopernik. – Dzięki niemu można przejść od obwodu elektrycznego do życia na Marsie. Od meteorologii do zmian klimatu. Od biologii do inżynierii materiałowej.
W praktyce oznacza to lekcje, podczas których uczniowie budują modele gwiazd neutronowych, projektują bazy księżycowe albo sprawdzają, jak zmienia się jakość powietrza wokół szkoły. Scenariusze opracowują sami nauczyciele – w ramach Programu Ambasadorów Edukacji Kosmicznej. Zestaw Kosmiczny, jedna z flagowych inicjatyw programu, zawiera 16 gotowych modułów dydaktycznych, które można przeprowadzić w klasie bez specjalistycznego sprzętu.
– Uczniowie najlepiej uczą się wtedy, gdy coś robią. Konstruują. Testują. Myślą – mówi Kołton-Janiga. – Kiedy widzą efekt, to zostaje w głowie. Nawet jeśli nie zapamiętają wzoru, zapamiętają, po co on był.
Od zera do satelity
Waldemar Grabowski z Zielonej Góry – fizyk, nauczyciel i popularyzator nauki – przygodę z ESERO zaczął niemal na początku funkcjonowania w Polsce programu. Wspomagał swoich uczniów, gdy ci zgłosili się do konkursu CanSat. W ramach rywalizacji uczniowie zbudowali minisatelitę, która zajęła trzecie miejsce w Polsce. Zespół nazywał się D-DALSAT. Opracowany przez nich mikrosatelita był złożonym, zaawansowanym urządzeniem, które miało precyzyjnie kontrolować swój lot, chociaż sam zespół podczas jego budowy dopiero uczył się niemal wszystkiego. – Jeden znał się na elektronice, drugi na analizie danych. Nauczyli się współpracy, planowania, a przy okazji fizyki i inżynierii – wspomina Grabowski.

Dziś nauczyciel współorganizuje ogólnopolskie wydarzenia popularyzujące kosmos, współpracuje z ESA, NASA i CERN-em. Ale wciąż uczy – i mówi, że nie wyobraża sobie edukacji innej niż projektowa: – Szkoła uczy od egzaminu do egzaminu. A edukacja powinna uczyć do życia. Dlatego pokazuję uczniom, jak zbudować coś realnego. Coś, co ma sens.
– Mam ucznia, który dzięki konkursowi CanSat trafił na studia techniczne, a dziś pracuje w firmie zajmującej się technologiami satelitarnymi. Jego projekt poleciał w kosmos. Takie rzeczy się dzieją. I to wszystko zaczęło się od szkolnej klasy – dodaje Grabowski.
Eksploratorzy przyszłości
Zainteresowanie kosmosem rośnie nie tylko wśród uczniów. Polska Agencja Kosmiczna POLSA inwestuje w edukację, współpracuje z ESERO, organizuje konkursy i wspiera wydarzenia takie jak Piknik Naukowy (Polskiego Radia oraz Centrum Nauki Kopernik). A lot na orbitę Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego to kolejna okazja do promowania nauki i technologii wśród młodzieży.
Według raportu Fundacji Space4Youth aż 72 proc. polskich uczniów chciałoby uczyć się więcej o kosmosie, a ponad połowa rozważa karierę w sektorze STEM (od: science, technology, engineering, mathematics), jeśli zostanie odpowiednio zachęcona. ESERO wpisuje się w te potrzeby – łączy naukę z działaniem, teorię z praktyką.
– Kosmos działa na emocje – mówi Kołton-Janiga. – Można zacząć od pytania: „Co by się stało, gdyby uderzyła w Ziemię asteroida?”, i płynnie przejść do fizyki, chemii, geografii i biologii. Uczniowie słuchają. Są obecni.

Nie jesteś sam
Jednym z największych sukcesów programu ESERO jest budowa sieci, w ramach której zaangażowani nauczyciele mogą wspierać się nawzajem i uczyć na swoich doświadczeniach. Ambasadorzy spotykają się kilka razy do roku, organizują wspólne wydarzenia, dzielą się wiedzą i scenariuszami. – Jeśli czegoś nie wiem, piszę do kogoś z sieci. I dostaję pomoc. Czasem gotowy pomysł na zajęcia – mówi Kołton-Janiga.
Wielu uczestników programu prowadzi dziś warsztaty dla innych, publikuje scenariusze, reprezentuje swoje szkoły na konferencjach naukowych i edukacyjnych. Dla wielu to pierwszy krok do dalszej kariery w edukacji pozaformalnej lub popularyzatorskiej.
Ambasadorem może zostać każdy nauczyciel lub edukator. Rekrutacja odbywa się co roku, zwykle pod koniec listopada. Trzeba przygotować krótki opis swojej działalności, plan działań i motywację. Wybrani uczestnicy dostają wsparcie finansowe, merytoryczne i organizacyjne. A potem… zostają na lata.
– Większość osób, które zaczynają, zostaje – mówi Średzińska. – Bo to działa. I daje satysfakcję.
W ciągu 10 lat z programów ESERO-Polska skorzystało ponad 17 tys. nauczycieli i 42 tys. uczniów. Ale liczby nie oddają skali. Bo ci uczniowie już inaczej myślą. Inaczej pytają. I mają większe ambicje.
Kosmos na teraz
Dlaczego dziś, w świecie TikToka i smartfonów, warto mówić o kosmosie? – Bo to przestrzeń, która łączy wszystko – mówi Waldemar Grabowski. – Technologię, sztukę, naukę, marzenia i przyszłość. I to, co robimy teraz, ma realny wpływ na to, kim będą nasi uczniowie za dziesięć lat.
Justyna Średzińska dodaje: – Kosmos odpowiada na pytanie, które zadaje każde dziecko: „Po co mi to?”. Po co mi ta biologia, chemia, fizyka? Dzięki kosmosowi można pokazać odpowiedź. I to działa.
Program ESERO to nie zajęcia o rakietach. To sposób na uczenie dzieci zadawania pytań. I szukania odpowiedzi. A może właśnie tego najbardziej dziś potrzebujemy.

Przyszłość jest interdyscyplinarna
Dla wielu nauczycieli udział w ESERO to także zmiana podejścia do własnego przedmiotu. – Kiedyś myślałam, że fizyka to tylko wzory i tablica. Teraz widzę, że to też pytania, ciekawość, problemy społeczne, kontekst – mówi Kołton-Janiga. – Kosmos pozwala połączyć przedmioty. I nauczycieli.
W projektach ESERO coraz częściej uczestniczą zespoły interdyscyplinarne. Nauczyciel fizyki pracuje z plastykiem. Biolog z informatykiem. To zmienia dynamikę pracy w szkole – i otwiera nowe ścieżki dla uczniów.
– Uczniowie uczą się, że świat nie jest podzielony na przedmioty. Że klimat to i biologia, i fizyka, i geografia, i matematyka. A w kosmosie – wszystko to razem – mówi Średzińska.
Małe kroki, wielkie zmiany
W rozmowach z uczestnikami programu często powtarza się jedno: poczucie sensu. – Ja się dzięki temu programowi po prostu rozwijam – mówi Kołton-Janiga. – I dzięki temu moi uczniowie też się rozwijają. Bo mam im więcej do dania. Nie tylko wiedzę, ale i motywację.
To nie jest historia o edukacyjnej rewolucji. To opowieść o nauczycielach, którzy krok po kroku zmieniają swoje szkoły. Uczą inaczej. Pracują inaczej. I pokazują, że warto.
Więcej o ESERO: esero.kopernik.org.pl lub 10 lat ESERO Polska

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















