Kościelny koszyk i serce

Ktoś bardzo mi bliski opowiadał, jak w rodzinnej wiosce, w latach 40., ksiądz odmówił pogrzebu akuszerki, ponieważ rodzina nie złożyła stosownej ofiary. Proboszcz nie był pewien, czy owa niewiasta, oprócz przyjmowania porodów, nie zajmowała się przypadkiem praktykami spędzania płodu. Akuszerka, wiadomo, trefny fach. Mieszkańcy wioski przynieśli jednak trumnę pod zamknięte drzwi kościoła - leżała tam trzy dni.
Czyta się kilka minut

Znając narratorkę, nie sądzę, by ta makabryczna opowieść była zmyślona. Dlatego zawsze, gdy jestem pytany, ile "kosztuje" Msza św. albo ile "się należy" za pogrzeb lub ślub, czuję się nieswojo. O pieniądzach niezręcznie jest mówić w ogóle, a co dopiero o pieniądzach Kościoła. Jest dzień w trzyletnim cyklu czytań liturgicznych, w którym ewangelia domaga się komentarza o mamonie: historia ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony świątynnej najwięcej ze wszystkich darczyńców, dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Jak zauważył Jezus: "ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie".

Wszystko w tej historii woła do mnie: ostrożnie! Nie czytaj tego dosłownie! To może być pułapka zastawiona przez Jezusa, by wywołać poczucie winy u tych, którzy, jak faryzeusze, objadają domy wdów, nic w zamian nie dając. Tu musi chodzić o coś innego.

Bywa tak, że darczyńcy Kościoła dają więcej, niż powinni. Przychodzi przecież w życiu czas, gdy nagle posiada się mniej. Wielu Czytelników to ludzie w bardzo dojrzałym wieku. Wychowaliście dzieci, opiekujecie się wnukami. Troszczyliście się o materialne potrzeby Kościoła. Nadszedł czas emerytury i w portfelu znalazło się mniej. W niedzielny poranek nawiedza Was pytanie, jak sprostać zwyczajowi i złożyć taką samą co zwykle ofiarę na Kościół. Jak pokonać niepokój, że nie mogę wesprzeć wspólnoty jak dotychczas? Jak zmierzyć się z ideałem ubogiej wdowy, dzieląc się z innymi tym, co się ma na swoje utrzymanie? Podpowiem. Nie mierzyć się z tym ideałem wcale! Po prostu dać mniej. Wyobrazić sobie nie tylko potrzeby Kościoła, ale także potrzeby własne. One są ważne. W oczach ludzi i Boga.

Dziwne przesłanie? Przyznajcie, kiedy ostatnio słyszeliście księdza mówiącego: daj mniej na Kościół? Ideał Jezusa to zasobność kościelnego koszyka, ale koszyka serca. Można całym sercem kochać jedynie siebie, troszczyć się o blichtr codzienności życia, które pełnią życia trudno nazwać. A można też ukochać całym sercem to, co nie jest mną: Boga, Kościół, bliźniego, Innego. Dasz serce, dasz wszystko.

Wdowa z Sarepty ukochała bardziej proroka Eliasza niż siebie. Dlatego mogła oddać mu swoje serce i ugotować ostatni podpłomyk. Wdowa z Ewangelii ukochała bardziej świątynię niż siebie. Oddała jej swoje serce. Akuszerka z mojej opowieści też ukochała innych ludzi. I tylko ból pozostał, że ludzie tej miłości nie docenili, a pokochali tylko siebie. Pozostaje nadzieja, że docenił to i dostrzegł Bóg.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2009