Znając narratorkę, nie sądzę, by ta makabryczna opowieść była zmyślona. Dlatego zawsze, gdy jestem pytany, ile "kosztuje" Msza św. albo ile "się należy" za pogrzeb lub ślub, czuję się nieswojo. O pieniądzach niezręcznie jest mówić w ogóle, a co dopiero o pieniądzach Kościoła. Jest dzień w trzyletnim cyklu czytań liturgicznych, w którym ewangelia domaga się komentarza o mamonie: historia ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony świątynnej najwięcej ze wszystkich darczyńców, dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Jak zauważył Jezus: "ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie".
Wszystko w tej historii woła do mnie: ostrożnie! Nie czytaj tego dosłownie! To może być pułapka zastawiona przez Jezusa, by wywołać poczucie winy u tych, którzy, jak faryzeusze, objadają domy wdów, nic w zamian nie dając. Tu musi chodzić o coś innego.
Bywa tak, że darczyńcy Kościoła dają więcej, niż powinni. Przychodzi przecież w życiu czas, gdy nagle posiada się mniej. Wielu Czytelników to ludzie w bardzo dojrzałym wieku. Wychowaliście dzieci, opiekujecie się wnukami. Troszczyliście się o materialne potrzeby Kościoła. Nadszedł czas emerytury i w portfelu znalazło się mniej. W niedzielny poranek nawiedza Was pytanie, jak sprostać zwyczajowi i złożyć taką samą co zwykle ofiarę na Kościół. Jak pokonać niepokój, że nie mogę wesprzeć wspólnoty jak dotychczas? Jak zmierzyć się z ideałem ubogiej wdowy, dzieląc się z innymi tym, co się ma na swoje utrzymanie? Podpowiem. Nie mierzyć się z tym ideałem wcale! Po prostu dać mniej. Wyobrazić sobie nie tylko potrzeby Kościoła, ale także potrzeby własne. One są ważne. W oczach ludzi i Boga.
Dziwne przesłanie? Przyznajcie, kiedy ostatnio słyszeliście księdza mówiącego: daj mniej na Kościół? Ideał Jezusa to zasobność kościelnego koszyka, ale koszyka serca. Można całym sercem kochać jedynie siebie, troszczyć się o blichtr codzienności życia, które pełnią życia trudno nazwać. A można też ukochać całym sercem to, co nie jest mną: Boga, Kościół, bliźniego, Innego. Dasz serce, dasz wszystko.
Wdowa z Sarepty ukochała bardziej proroka Eliasza niż siebie. Dlatego mogła oddać mu swoje serce i ugotować ostatni podpłomyk. Wdowa z Ewangelii ukochała bardziej świątynię niż siebie. Oddała jej swoje serce. Akuszerka z mojej opowieści też ukochała innych ludzi. I tylko ból pozostał, że ludzie tej miłości nie docenili, a pokochali tylko siebie. Pozostaje nadzieja, że docenił to i dostrzegł Bóg.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















