Kohelet po polsku

Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi (...) To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie.
Koh 1, 4. 9
Czyta się kilka minut

Prawda o przemijaniu, doświadczana w sposób szczególnie czytelny przy końcu roku liturgicznego, znajduje swe odbicie w życiorysach przedstawicieli tylu pokoleń. Patrzę na trzy biogramy pracowników naukowych, które włączono do opracowania wyrażającego wdzięczność środowiska. Każda z tych osób na różnych etapach życia miała własną wersję goryczy Koheleta.

W czasie wojny wszyscy trzej walczyli w Powstaniu Warszawskim. Największą cenę walk zapłacił Jerzy, który stracił prawą rękę. Z Adamem spotkał się ponownie w obozie jenieckim w Skierniewicach. Kule potraktowały najłagodniej Wiesława; za to wkrótce po wojnie Polska Ludowa skazała go na osiem lat więzienia, podczas gdy Adama, za udział w Sodalicji, "tylko" na siedem lat. Po ich zrehabilitowaniu, w ramach budowy socjalizmu z ludzką twarzą, rozpowszechniano o nich służbowo pełne troski informacje, że są masonami i nie lubią biskupów.

Wolną Polskę najszybciej pożegnał Adam. Na jego pogrzebie wielokrotnie powtarzano wątek: był moralnie jednoznaczny. Przy pewnym typie wysiłku można jednak zakwestionować zarówno moralną czystość, jak i przejmującą logikę ran. Niektórzy podjęli się z wielkim zapałem tego trudu, gdy tylko stwierdzono, że każdego z wymienionych SB zarejestrowała bez jego wiedzy jako TW. Wiadomość o tym została przyjęta z tak entuzjastyczną agresją i źle ukrywaną satysfakcją przez niektórych kandydatów na polityków, że zaskoczyłoby to najprawdopodobniej nawet przygotowanego na wszystko Koheleta.

Minione epoki, które w dzisiejszych wspomnieniach rodzą grozę, oferowały jednak czasem gorycz o dużo niższym stężeniu. Jeśli obecny styl przetrwa i następna generacja pretendentów do roli elit otrzyma również formację w duchu tabloidów, wówczas być może każdy intelektualista będzie miał ustawowy obowiązek udowodnić, że nigdy - nawet w przedszkolu - nie należał do masonów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2008