Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kilka przystanków z papieżem

Kilka przystanków z papieżem

28.07.2016
Czyta się kilka minut
Franciszek przejechał tramwajem na krakowskie Błonia. Towarzyszyła mu młodzież niepełnosprawna. Do tramwaju z papieżem wsiadł m.in. Artur, przybrany syn siostry Małgorzaty Chmielewskiej.
Artur z siostrą Małgorzatą Chmielewską w papieskim tramwaju, Kraków, 28 lipca 2016 r. / fot. Grażyna Makara
Artur z siostrą Małgorzatą Chmielewską w papieskim tramwaju, Kraków, 28 lipca 2016 r. / fot. Grażyna Makara
A

Artur musi mieć wszystkiego po dwie sztuki. Gdy dostaje prezent, liczy się nie to, co dostał, ale ile tego było. Jego przybrana mama, siostra Małgorzata Chmielewska, gdy dowiedziała się, że Artur dostał ekskluzywne zaproszenie do tramwaju, którym Franciszek pojedzie dziś na Błonia, pomyślała, że w razie gdyby Artur sprawiał jakieś kłopoty (nie chciał wyjść z tramwaju, domagał się piuski – a w zasadzie dwóch – od Franciszka, albo, jak to ma w zwyczaju, przesadnie skupiał uwagę na sobie) to konieczny będzie telefon do Benedykta XVI. W końcu skoro wszystko musi być w dwóch egzemplarzach, to papieże także.

Artur jest autystykiem. Ma epilepsję. Do siostry Chmielewskiej trafił, gdy miał trzy lata. Na przełomie lat 80. i 90. siostra prowadziła już dom dla samotnych matek. Wówczas wychodziła czasem do warszawskich miejsc, w których pomieszkiwali bezdomni. W jednej z melin, zimą, razem z policjantami, zobaczyła coś, czego nie zapomni do końca życia. W pustym pokoju, na zdezelowanym łóżku, leżał niemowlak. Był nagi. Wokół walały się puste butelki po alkoholu, na piecu paliły się jego ubranka. Siostra zabrała dziecko do swojego domu.

Współpasażerowie papieża Franciszka / Fot. Grażyna Makara
Współpasażerowie papieża Franciszka / Fot. Grażyna Makara

Po kilku dniach znalazła się biologiczna matka Artura. Była w alkoholowym ciągu, aż zorientowała się, że jej syn zniknął. Chciała go odzyskać. Siostra Chmielewska postawiła ultimatum: Małgorzata mogła zamieszkać razem z Arturem w domu wspólnoty, ale pod warunkiem, że to on wybierze. – Artur, gdy zobaczył swoją biologiczną mamę, rozpłakał się. Został więc pod naszą opieką. Małgosia tylko chwilę interesowała się jego losem. Szybko zniknęła – wspomina s. Chmielewska. 

W tym roku Artur obchodzi 30. urodziny. W wolnych chwilach jeździ na quadzie. Zimą z pasją słucha... Radia Maryja. Mieszka w Nagorzycach, wcześniej w Zochcinie, wszędzie tam, gdzie siostra Chmielewska. Są nierozłączni. Z Arturem kontakt jest utrudniony. Mówi niewiele i w swoim języku. Najczęściej: „jam cie” – zamiast „kocham cię”, „paliczka” –zamiast „zapalniczka”. „Kołaj” – zamiast „Mikołaj”.

Ten ostatni przynosi prezenty. Ulubione? Czekolada z orzechami – sztuk dwie. Książki. Nieważne jakie, ważne, żeby było ich dużo. Gdyby się dało, ze zdjęciami papieża, Matki Teresy z Kalkuty i ojca Pio – tę trójkę Artur rozpozna wszędzie, chociaż nikt nigdy nie tłumaczył mu, kim są.

Artur tylko pozornie niczego nie rozumie. Potrafi na przykład mistrzowsko dzwonić dzwonkami podczas mszy. Sympatię okazuje, kładąc rękę na czyimś ramieniu. A gdy ktoś jest z nim naprawdę blisko, może liczyć na pocałunek w czoło. 

Siostra mówi, że Artur jest prorokiem. Często przywołuje jego historię. (Przypominamy rozmowę „Getta dobrobytu”).

Artur nie ma wad. No, może poza tą jedną, uciążliwą. Gdy odwiedza się dom s. Chmielewskiej, na początku pada prosty komunikat: nic cennego nie może zostać na stole. Artur ma bowiem taki zwyczaj, że rzeczy lubi przywłaszczać. Głównie zapalniczki, których pełne są jego kieszenie. Dlaczego to robi? Mam swoją teorię. Każdy człowiek potrzebuje być potrzebny. Artur nie ma nic. Nie ma się czym dzielić. Zabiera zapalniczki, ale ich nie kradnie. Gdy więc włoży się papierosa do ust, wystarczy spojrzeć na Artura i wszystko jest jasne: znika na moment w swoim pokoju, wraca, grzebie chwilę w kieszeni, wyciąga jedną z kilkudziesięciu zapalniczek, odpala papierosa i nadstawia czoło po podziękowanie. 

Fot. Piotr Żyłka
Fot. Piotr Żyłka

Artur razem z Franciszkiem pojedzie dziś tramwajem na krakowskie Błonia.

Tramwaj, którym na Błonia pojedzie papież Franciszek wraz z niepełnosprawną młodzieżą / Fot. Grażyna Makara
Tramwaj, którym na Błonia pojedzie papież Franciszek wraz z niepełnosprawną młodzieżą / Fot. Grażyna Makara

 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu Wiara i redaktor wydania internetowego „Tygodnika Powszechnego”. Autor wywiadów. Dwukrotnie nominowany do nagrody Grand Press w kategorii wywiad (2015 r. i 2016 r.) oraz...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A to pan Błażej Strzelczyk pali??? Skandal, to się nadaje do prasy;-)

Rozumiem, że to w tonie żartobliwym - ale jakby tak na poważnie spojrzeć, to jest coś dziwnego w tej, co to ukrywać, dosyć powszechnej nagonce na palaczy. Używka to jak wiele innych, doskonale zresztą sportretowana wraz z tymi innymi przez Witkacego w 'Narkotykach' (wszystkie prócz peyotlu gie warte). Tymczasem zdecydowana większość krytyków palenia jednocześnie nie widzi nic złego, albo całkiem niewiele w ...piciu alkoholu. A przecież zgubne skutki tego drugiego uzależnienia są o wiele bardziej tragiczne. I nie zawaham się stwierdzić, że musiały dotknąć mniej lub bardziej bezpośrednio niemal każdą polską rodzinę. +++ Wczoraj akurat, przy pożniwnym stole suto zastawionym jadłem i butelkami chłodnego 'żywca', rozmawiałem ze świeżo upieczoną absolwentką medycyny. Na pytanie 'czy studenci medycyny palą?' odpowiedziała 'mądrzy nie'. No więc dopytuję, czy są tacy mądrzy, co nie piją? - 'raczej nie', odrzekła. +++ No to zdrowie. +++ p.s. Z mojego tabla z podstawówki alkohol przeniósł juz do wieczności ca 20% klasy, głównie chłopaków oczywiście. Na raka płuc, krtani itepe nie zmarł nikt. Robiłem sondę wśród znajomych - wyniki z grubsza podobne. p.s.2 Ja też palę - póki co mnie stać, i zdrowie pozwala...

Panie Redaktorze, świetny tekst. Słowo daję, wzruszyłem się. Znam od malutkiego chłopca autystę, teraz ma 34 lata. Trafia pan w sedno. Tacy oni właśnie są.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]