Reklama

Katecheza wbrew ewolucji

Katecheza wbrew ewolucji

28.10.2019
Czyta się kilka minut
Dlaczego uczniowie szkół średnich muszą poznawać na lekcjach religii pseudonaukowe argumenty i obalone już dawno tezy?
T

Teoria ewolucji ma się dobrze – nic nie wskazuje, by na horyzoncie nauki miała pojawić się jakaś jej konkurentka, a tylko w ten sposób, czyli tworząc lepszą teorię, można ją „obalić”. Magisterium Kościoła, które początkowo zwalczało poglądy Darwina, w końcu uznało naukowy stan rzeczy i w tej chwili nie występuje przeciwko teorii współtworzącej fundament nauk przyrodniczych. Dlatego informacja w sieci, że „Podręcznik do religii przedstawia argumenty przeciwko teorii ewolucji”, musiała wzbudzić zainteresowanie.

Jako pierwszy pięć „antyrewolucyjnych” argumentów sfotografował i przedstawił na facebookowym profilu autor popularnonaukowego bloga „To tylko teoria”. Znalazły się one w książce pt. „Świadczę o Jezusie w świecie. Podręcznik dla 2 klasy szkoły ponadgimnazjalnej” pod redakcją ks. Roberta Strusa i ks. Wiesława Galanta, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Gaudium. Zestawy...

5252

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nazywam się ks. Robert Strus i jestem współredaktorem podręcznika ,,Świadczę o Jezusie w świecie…” Artykuł pana Artura Sporniaka zawiera nieprawdziwe informacje dotyczące mojej wypowiedzi zamieszczonej w artykule. Kilka dni temu pan Artur zadzwonił do mnie z pytaniem, dlaczego ,,argumenty przeciw ewolucji” pojawiły się w podręczniku, którego jestem współredaktorem? Odpowiedziałem, że pracą nad podręcznikiem zajmowałem się wiele lat temu, nie mam teraz przed sobą podręcznika, więc nie będę mógł precyzyjnie odpowiedzieć. Jednak o ile pamiętam, to argumenty te znajdują się obok argumentów ,,za ewolucją” w części jednostki lekcyjnej „Dylematy młodego człowieka”. Każda jednostka lekcyjna w naszym podręczniku rozpoczyna się od sytuacji egzystencjalnie adresatów. Zadaniem tej części jest na początku katechezy zwrócenie uwagi uczniów na jakiś problem, zainteresowanie ich, sprowokowanie do refleksji i myślenia, wywołanie dyskusji. Dlatego w katechezie ,,Stworzenie świata a ewolucja” podane są argumenty za i przeciw ewolucji. Jak się okazuje zabieg ten okazał się bardzo skuteczny, ponieważ konstrukcja ta wywołała dyskusję nie tylko na katechezie, ale nawet na łamach „Tygodnika Powszechnego”;) Na marginesie wspomnę (tego nie wyjaśniałem panu Arturowi podczas rozmowy telefonicznej, który miał zadzwonić do mnie za kilka godzin, abym po sięgnięciu do podręcznika mógł udzielić mu szerszych odpowiedzi), że taki początek jednostki lekcyjnej jest związany z modelem katechezy antropologiczno-kerygmatycznej. Następnym elementem jednostki jest przekazanie orędzia chrześcijańskiego, a na koniec tworzy się wnioski z przekazanych treści dla życia młodzieży. W pierwszej części katechezy „Dylematy młodego człowieka” nie jest prezentowane nauczanie Kościoła ani opinia autorów podręcznika. Są podawane różne opinia, czasami skrajne, opisywane różne sytuacje, aby ukazać młodzieży bogactwo i złożoność zjawisk. Dopiero potem jest ocena w świetle nauczania Kościoła. Dlatego wniosek, że uczniowie muszą poznawać na lekcjach religii pseudonaukowe argumenty, jest zupełnie bezpodstawny. Gdyby pan Redaktor zadzwonił do mnie popołudniu, jak obiecał, usłyszałby ode mnie te informacje. Po wysłuchaniu mojej argumentacji podczas pierwszej i jedynej rozmowy telefonicznej pan Artur zaczął mnie przekonywać, ze nauka już dawno obaliła argumenty przeciw ewolucji. Wówczas próbowałem cierpliwie tłumaczyć, że teolog nie posiada kompetencji, aby się wypowiadać w dziedzinie nauk przyrodniczych. Dlatego na ten temat powinien pan Redaktor rozmawiać z naukowcami z innych dziedzin. Zadaniem teologa i katechezy nie jest udowadnianie teorii ewolucji, ani jej kwestionowanie. Tymi zagadnieniami zajmują się nauki przyrodnicze. Nauki te bowiem poszukują odpowiedzi na pytania: Jak zbudowany jest wszechświat? Jakie procesy zachodzą w przyrodzie? W jaki sposób świat powstał? itp. Teologia natomiast daje odpowiedzi na pytania: Kim jest człowiek? Co będzie z człowiekiem po śmierci? Dlaczego Bóg stworzył człowieka? Dlaczego Bóg stworzył świat? W naszej rozmowie nie broniłem argumentów przeciw ewolucji. Nie wypowiedziałem też zdania, że ,,wśród uczonych jest grupa, która teorię ewolucji atakuje”. Przekazałem jedynie panu Redaktorowi informację, że są naukowcy, który widzą w teorii ewolucji pewne mankamenty i braki. Nie powołałem się na artykuł „Świecki dogmat przełamany. Naukowcy krytykują »Teorię Darwina«” ze strony PCH24.pl, a tylko przywołałem ten artykuł, żeby pokazać, iż zdania naukowców w tej kwestii są różne. Kiedy jednak podałem źródło tego artykułu, mój rozmówca zdenerwował się i powiedział, że nie interesuje go ten artykuł, ponieważ strona PCH24.pl jest ultrakatolicka. Wtedy odpowiedziałem, że takie oceny demotywują mnie do dyskusji z nim, ponieważ rzetelność dziennikarska wymaga, aby zapoznać się ze wszystkimi argumentami i źródłami, bez uprzedzeń. Powiedziałem też, że kiedy usłyszałem, iż pan Artur przygotowuje artykuł do „Tygodnika Powszechnego”, mogłem odmówić odpowiedzi na pytania, ponieważ na łamach tego czasopisma niekiedy jest kwestionowane nauczanie Kościoła. Jednak rozmawiam, gdyż jestem otwarty na dialog i wspólne poszukiwanie prawdy. Takie też są założenia krytykowanej jednostki. Katecheta pomaga uczniom, podążając drogą proponowaną przez podręcznik, odkrywać prawdę. Widzę w tym zasadniczą różnicę między postawą swoją a pana Artura. Przypuszczam, że jest to również powód złośliwości wyrażonych pod moim adresem przez Autora artykułu, w którym brakuje obiektywnego i merytorycznego opisu zagadnienia, a dominują emocje. Zresztą Autor sam sobie zaprzecza pisząc: <<cały rozdział „Stworzenie świata a ewolucja” nie ma wydźwięku antyewolucyjnego – broni tezy, że nauka nie stoi w konflikcie z wiarą. „Bóg mógł stworzyć wszystkie istoty żywe jednym aktem, ale także mógł je stwarzać miliony lat na drodze doboru naturalnego (ewolucji). (...) Teoria ewolucji nie jest zagrożeniem dla wiary chrześcijańskiej” – czytamy w podrozdziale „Wiara i życie Kościoła”, zatytułowanym „Ewolucja czy(li) stworzenie”>>>. Chcę jeszcze krótko wyjaśnić, dlaczego fałszywe są tezy postawione przez pana Artura w tytule jego artykułu oraz w zdaniu wprowadzającym. Nieprawdą jest, że katecheza kwestionuje teorię ewolucji oraz uczniowie szkół średnich muszą poznawać na lekcjach religii pseudonaukowe argumenty i obalone już dawno tezy. Potwierdza to po części mój wcześniejszy wywód, a jeszcze mocniej lektura celów jednostki katechetycznej w podręczniku metodycznym: Cel ogólny: Przekazanie podstawowych wiadomości w konfrontacji teorii ewolucji z prawdą o stworzeniu świata przez Boga. Cele szczegółowe: Uczeń wie, co to jest teoria ewolucji. Uczeń wie, co to jest kreacjonizm. Uczeń potrafi wyjaśnić teorię inteligentnego projektu. Uczeń pragnie poznawać prawdę o świecie i jego początku. Uczeń wyjaśnia, pod jakimi warunkami teoria ewolucji może być zaakceptowana przez Kościół”. Wśród celów jednostki nie ma nawet wzmianki o tym, że Kościół kwestionuje teorię ewolucji, a uczniowie muszą znać argumenty przeciw tej teorii. Jeszcze więcej argumentów za tym, że tezy postawione przez Autora artykułu są fałszywe, można znaleźć podczas uważnej i rzetelnej lektury całej jednostki katechetycznej w podręczniku dla ucznia oraz podręczniku metodycznym, do czego wszystkich zachęcam. Jestem przekonany, że lektura ta pozwoli wszystkim zauważyć, że krytyczna (a nawet obraźliwa) ocena w ostatnim akapicie artykułu nie tylko mojej skromnej osoby, ale również osób, które posiadają wybitne kompetencje teologiczne, bardzo negatywnie świadczy tylko o jego Autorze. Trochę humorystycznie można metodologię pana Artura Sporniaka, która doprowadziła go do sformułowania fałszywych tez złośliwej oceny ,,wykształcenia teologicznego w polskich warunkach” porównać do wyciągania wniosków z dwóch zdań Pisma Świętego, które zostały wyrwane z tekstu i połączone ze sobą w następujący sposób: ,,Wtedy Judasz (…) oddalił się, potem poszedł i powiesił się” (Mt 27,3-5). ,,Idź, i ty czyń podobnie!” (Łk 10,37). Według metody pana Artura Sporniaka należy taką konstrukcję zinterpretować, że Biblia zachęca do samobójstwa. Oczywiście jest to, podobnie jak wnioski autora artykułu ,,Katecheza wbrew ewolucji” absolutnym absurdem.

W kontekście stanowiska autora podręcznika zasadnicze pytanie brzmi czy poglądy za teorią ewolucji i przeciw są zaprezentowane w jego podręczniku w sposób równoważny. Jeśli tak, to jest to problem, ponieważ możemy uczyć, że przed Kopernikiem dominowała teoria geocentryczna, ale nie że argumenty za tą teorią można traktować równoważnie z argumentami za teorią heliocentryczną i że obie są uprawnione.

Drogi Robercie !!! Artur Sporniak jak mówi jego nazwisko lubi prowadzić spory. I lubi się wymądrzać. Chodź w tych sporach ma racje, bo nie lubi jak się ludziom robi sitko z mózgu. Wiara zamieniła się w głupotę i kpinę . I ludzie kościoła często walczą z faktami naukowymi. Nawet ja nie wiem w co mam wierzyć. I muszę przyznać szczerze , że nie ufam kościołowi a nawet apostołom. Bo jak się wczytuje w ewangelie to widać, że ludzi tych ponosi fantazja. Racjonalnie przyglądając się nauczaniu Jezusa i apostołów jest to jedna wielka kpina z ludzkiej inteligencji pchająca nas do średniowiecza. Ja bardzo chciałbym wierzyć w pewne sprawy na słowo, tylko nie jestem debilem który ślepo podąża za prymitywami żyjącymi 2 tys. lat temu. Czas i nauka pokazuje że wiara to tylko jakiś żart. Czasy kiedy wierzono w pewne sprawy na słowo już dawno temu minęły. Ja wymagam dowodów bo dla mnie to jeden wielki szalony cyrk. I staram się wierzyć, tylko jest to nie racjonalne i szalone!! Kościół zawód na zaufaniu. I wam niestety nie mogę zaufać. Bo wiem, że kościół to manipulant. Pozostaje mi tylko droga samemu poszukiwania prawdy. ==========>https://www.youtube.com/watch?v=e3q05GKF_FI

Wiara to szaleństwo ludzkości, które zapoczątkował cieśla z Nazaretu. I teraz każdy z nas musi się zastanowić czy ulec temu szaleństwu. Bóg może być tylko wytworem mózgu. Bo mózg potrafi oszukiwać wszystkie zmysły (jest to widoczne u schizofreników). I jest pytanie czy nasze mózgi nie urządzają sobie z nas kpiny. Mózg poza świadomością potrafi podejmować decyzje i kpić sobie z własnego ciała (podawać się za Boga). Czyli podświadomość , która jest wytworem mózgu pcha ludzkość w stronę szaleństwa jaką jest wiara. =======>https://www.youtube.com/watch?v=ugV6QGcafEE&t=20s

"Gdy ty opuszczasz lud mój,ja do Rzymu idę,by mnie ukrzyżowano raz wtóry".

Zmierzam do tego że do pewnych spraw należy się dystansować. I zostawiać pewne sprawy Bogu. skoro istnieje. Skoro jest to prawda, to powinna obronić się sama. Ja oczekuje od Boga jednego prawdy nie władzy. I dowodów świadczących o jego wyborach. Ja osobiście wolałbym się wiarą nie zajmować. Bo dla ludzi to kpina. I ja wiem, że jestem dla ludzi śmieszny. Ja się musiałem do pewnych spraw zdystansować . I postanowiłem sobie na spokojnie pewne sprawy przebadać. Bo ja się do tego nie wybierałem. I mam ciekawsze rzeczy do roboty jak użerać się z ludźmi kościoła. Pewnymi sprawami mogę się zająć tylko pod jednym warunkiem, że Duch, który mieszka w moje osobie w tym mnie umocni i ugruntuje. Tylko wtedy będę się poważniej tym zajmował. Decyzje zostawiam Bogu. Ja bardzo chętnie się wycofam z tego obowiązku, bo mi zajmowanie wiarą do szczęścia nie jest potrzebne. To tylko niepotrzebny ciężar i życiowy balast. Mi się nie chce być Piotrem. Bóg (jeśli istnieje) myśli ze może sobie tak wkroczyć w moje obłudne życie i poprzewracać je do góry nogami, pchając mnie do tego szaleństwa . Ja mu na to pozwalam pod warunkiem, że mnie do tego przekona. W przeciwnym razie będę musiał się z tego wycofać. Bo mi się nie chce wyręczać Cezara Biskupa Rzymu!! Nawet wygodniej by dla mnie było gdybym Piotrem nie był. Mógłbym z spokojem wrócić do swojego normalnego życia. ======>https://www.youtube.com/watch?v=hS6fA1XXv1Q

to Ty mógłbyś się postarać. Bo Bóg stworzył i uczynił Cię wolnym. Bóg się zajmuje naszą wiarą i tylko mu współczuć, że jej nie znajduje. Najlepszym dowodem dla Piotra było jego wyparcie się Boga. Zanim uwierzył. Cześć

Dawcą wiary jest Bóg. I nikt za niego sprawy nie załatwi. Jako ludzie musimy sobie zadać pytanie czy mamy być wierzący czy naiwni. Bóg zasiał w mojej osobie wiarę. Tylko jak skonfrontowałem to z nauczaniem kościoła hierarchicznego i jego poczynaniami to moja wiara się że tak powiem - uszczupliła. Słowo wiara to poważne słowo. Katolicy nauczyli się klepać ze wierzą. Bo ich tak nauczono i wytresowano. Przez lata od najmłodszych lat prano im mózgi. Ja jestem osobą poszukującą prawdy. Jest we mnie wiele wątpliwości. I ich nie ukrywam. Bo jest to szczere i prawdziwe. I chyba Bogu o prawdę chodzi. Klepanie wierze nic nie da. Bo to tylko puste słowa, które na nic się nie przekładają. Ludzi nauczono mówić, że wierzą bo tak powinno być. Bo tak ich nauczono. A kiedy idzie wprowadzić to w czynny to sytuacja wygląda już inaczej. Ja bardzo chciałbym przekonać was do Boga. Tylko ja jestem zdania, że sam powinien was do siebie przekonać. Ja za niego sprawy nie załatwię. My dla niego możemy tylko zrobić z siebie szaleńców a o to chyba nie chodzi. Ja nie ułatwiam Bogu sprawy. Czasami mi się wydaje, że my bardziej chcemy udowodnić jego istnienie niż on sam. Niestety ja od Boga oczekuje. Bo brak wiary to tylko jego winna nie nasza. I powiem to jeszcze raz. Nikt za niego sprawy nie załatwi. Nosić się z wiarą, której człowiek w sobie niema , to powszechny chleb w kościele. Tylko czy o to tu chodzi. Ja chce tylko prawdy. Bóg, który nie potrafi udowodnić swojego istnienia jest urojonym Bogiem i pochlebnym życzeniem. Nasza wiara jest jak ziarno gorczycy. Czasem większa. Czasem mniejsza. Bo dopuszczamy do głowy zdrowy rozsądek i racjonalizm. Część 3-maj się Robercik :-) =========>https://www.youtube.com/watch?v=0XmC71Doq7Q

Chrystus powiedział o cokolwiek poprosicie w imię moje Ojciec wam da (ilu prosiło i nic nie dostało). I takich fantazji jest masa. Można nawet coś zatrutego pić i nie będzie wam to szkodziło. Tych ludzi zdecydowanie ponosiła fantazja. Bo życie te nauki koryguje. Pokazuje co jest prawdą a co kłamstwem. I każdy kto czytał ewangelie to widzi. Ja nie mogę kłamstwa nazwać prawdą bo tak mówi tradycja. Kłamstwa zawsze będą kłamstwem. Skoro w kapłanach jest Chrystus (a Chrystus do Dzin spełniający życzenia) to udajcie się do kapłana i poproście o darmowy ślub czy pogrzeb to was wyśmieją. Niema to jak darmo dostaliście darmo dawajcie. W zamian zaoferujcie im to co uważają za tak cenne -modlitwę!. I was wyśmieją bo oni chcą tylko kasy. Bo to biznes. Z Boga zrobili Dzina spełniającego marzenia i swojego Pachołka. =======> https://www.youtube.com/watch?v=1at7kKzBYxI

Ks. Robert Strus w swoim komentarzu pisze: "Nieprawdą jest, że katecheza kwestionuje teorię ewolucji oraz uczniowie szkół średnich muszą poznawać na lekcjach religii pseudonaukowe argumenty i obalone już dawno tezy." Druga część tego zdania jest nieprawdziwa, dziwi mnie, że autor posuwa się do takiego nieuczciwego przedstawienia sprawy. W podręczniku wymienione są właśnie pseudonaukowe argumenty (np. "ogniwo pośrednie między ptakami a ssakami") i obalone już dawno tezy (np. "druga zasada termodynamiki"). Są więc dwie możliwości: albo autor świadomie napisał w swojej obronie nieprawdę, albo, co mi się wydaje bardziej prawdopodobne, myli się sądząc, że te zdania nie są pseudonaukowym bełkotem lub obalonymi już dawno tezami. Można takie tezy przedstawić na lekcji biologii i opatrzyć je szczegółowym wyjaśnieniem, dlaczego jest to pseudonaukowy bełkot. Ale nie należy sprawiać wrażenia, że to jest jakaś inny, równoważny pogląd, pozostawiając to zestawienie bez wnikliwego wyjaśnienia. Jedna strona jest zgodna z współczesną nauką, druga nie jest. To nie jest przypadek symetrycznego zestawienia dwóch równoważnych, alternatywnych teorii. To jest przypadek stawiania na równi argumentów za i przeciw twierdzeniu, że Ziemia nie leży na czterech słoniach stojących na żółwiu.

Jakim prawem wymagacie od nauczycieli religi że będą uczyć teorii niezgodnych z katolickim nauczaniem?

Zachęcam do uważnej lektury jednostki ,,Stworzenie świata a ewolucja” w podręczniku ucznia i podręczniku metodycznym. Nie ma w niej nawet cienia wrażenia, że celem katechezy jest obalanie argumentów za teorią ewolucji. Zadaniem pierwszej część katechezy ,,Dylematy młodego człowieka”, w której podane są argumenty przeciw ewolucji, jak podałem w ,,Wyjaśnieniach…”, jest zainteresowanie uczniów tematem. W moim przekonaniu propozycja podana w podręczniku jest bardzo dobrym narzędziem, które pomaga katechecie wyjaśnić uczniom, że teorię ewolucji można pogodzić z objawioną w Biblii prawdą o stworzeniu świata przez Boga. Jeszcze raz zachęcam do lektury...

Dla mnie żałosny artykuł. Z przytoczonego komentarza ks. Strusa oraz z ostrości i kolorytu sformułowań p. Sporniaka wynika jasno dla mnie, że od początku celem autora był małopardonowy atak na odpowiedzialnych za omawiany podręcznik. Jakby posłużenie się słabymi czy nieaktualnymi argumentami przeciw teorii ewolucji było niebezpieczną herezją zwodzącą wiernych na drogach do Pana Boga. Nota bene najgłupszym z ruchów p. Sporniaka uważam atak na kondycję polskiej teologii. Tego rodzaju argumentacja powinna prowadzić do jeszcze smutniejszej konstatacji, iż najwybitniejsze uczelnie na świecie nie zapewniają dostatecznego wykształcenia swoim profesorom, skoro ci w sposób nienaukowy, archaiczny i bełkotliwy, motywowany światopoglądowo wykorzystują np. teorię ewolucji by przekonywać,że Bóg nie istnieje lub nie jest Stwórcą człowieka.

Czy nie jest tak, że Kościół katolicki do dzisiejszych czasów tylko toleruje teorie ewolucji, co prawda posoborowi papieże zdarzało się, że w prywatnych wypowiedziach bardzo ciepło wypowiadali się o teorii ewolucji, ale dalej ostatnim oficjalnym dokumentem kościelnym obowiązującym wyznawców jest encyklika Piusa XII z 1950 roku Humani generis? Nawet jeżeli Kościół katolicki dopuszcza teorię ewolucji, to ta dla człowieka jest bardzo specyficzna, obowiązuje bowiem monogenizm, a poligenizm jest potępiony, innymi słowy wszyscy ludzie pochodzą wyłącznie od jednej historycznej pary ludzi mającej ze sobą wspólne potomstwo, nie chodzi tutaj o mitochondrialnych Adama i Ewę, obraz alegoryczno symboliczny, wyłączny archetyp Człowieka (tak ma chyba prawosławie), ale najbardziej dosłowną interpretację. Dokładając do tego teorię ewolucji to człowiek bez względu na swoją przeszłość, odłączenie się od naczelnych na pewnym etapie musiał przejść przez ekstremalnie wąskie gardło ewolucji liczące dwóch osobników, jedną pare, a wszyscy pochodzimy z kazirodczych związków ich dzieci. Nieintuicyjne, archaiczne, sprzeczne z odkryciami biologii, trudne do przyjęcia? Trudno, katolik ma obowiązek podporządkować swoje poznanie rozumowe zewnętrznemu autorytetowi. 7 dniowe powstanie świata, historyczność Genesis, globalny potop z ocalałym w arce Noe z rodziną przez setki lat były również podawane przez KK jako dosłowne i stopniowo odchodzono dopiero niedawno kiedy nie dało się już spójnej wizji utrzymać w ryzach, czy z teorią ewolucji będzie podobnie? A może i z exodusem i całą historią starożytnego plemienia wyrażoną w świętej księdze żydów i chrześcijan? Czy gdy Sobór Watykański III albo Franciszek 2 w encyklice podadzą, że grzech pierworodny nie przeszedł z jedynej w swoim czasie ludzkiej pary to będzie oznaczało, że wcześniej KK był w błędzie, a skoro nie jest nieomylny to teraz też będzie mógł błądzić,a Duch wieje sobie gdzie indziej?

Fakt - ciekawsza jest lekcja jeśli na początku "wrzuci się" uczniom, jakiś <<absurd, kosmos>>, aby później wysnuć obiektywną prawdę i mądrość. Ma więc Ksiądz-Autor powody czuć się nieuczciwie zaatakowanym. Z drugiej strony, chyba pełna zgoda, że Kościół na ogół nieufnie podchodzi do "nowinek" naukowych, a mówiąc wprost - walczy z nimi i je torpeduje. Ostatnio "wielkiego odkrycia" dokonał papież Franciszek mówiąc o <<grzechu ekologicznym>>. <<Ziemia cierń i oset rodzi, człowiek w pocie zdobywa pożywienie>>, a Kościół się "obudził", że o przyrodę trzeba dbać...Ech... Oberwało się więc Księdzu-Autorowi tak "solidarnie - za całokształt".

...to klasyczna próba z jednej strony godzenia ognia n a u k i z wodą, a raczej w o d o l e j s t w em teologii, podejmowana co ino przez katolickie przytęgawe umysły w miarę, jak nauka obraca w n i c o ś ć starodawne biblijne d o g m a t y - a z drugiej wygląda mi to na takie typowo polskie, po chłopsku i to koniecznie z terenów zaboru rosyjskiego, c h i t r e zapalenie PB świeczki i diabłu drugiej

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]