Katalońskie nadzieje

Czterej strażacy z katalońskiej Girony, aby się dostać do Szkocji, pokonali prawie 2,5 tys. km malutkim seatem z 1971 r. i na motorze.
Czyta się kilka minut

W centrum Glasgow zaparkowali w przeddzień szkockiego referendum. „Chcieliśmy wyrazić nasze poparcie dla Szkotów – tłumaczył Oriol Pallares, uczestnik wyprawy. – Hiszpański rząd nie chce pozwolić, byśmy też mogli przeprowadzić referendum. Rząd kataloński nalega na referendum 9 listopada, więc jeśli Szkocja uzyska niepodległość, będzie to dowód, że jest to możliwe”.

Hiszpański rząd rzeczywiście robi, co może, by katalońskie referendum niepodległościowe – ogłoszone przez władze tego regionu, zabiegającego od dawna o suwerenność – się nie odbyło. Na początku roku kataloński parlament lokalny skierował do Madrytu wniosek o prawo do jego zorganizowania (na takiej samej zasadzie jak Szkocja), ale został on odrzucony. Dlatego teraz Artur Mas, szef katalońskich władz i zwolennik niepodległości, mówi o „niewiążących konsultacjach” – bo taką ustawę może przegłosować kataloński parlament. Jednak Madryt zapowiada, że żadnego głosowania nie będzie, bo skieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. To problem dla Artura Masa: jak wynika z sondaży, większość Katalończyków nie chce referendum, jeśli będzie uznane za nielegalne. Wtedy pozostaje przesunięcie jego terminu i dalsza walka w sądach.

Jeśli do głosowania dojdzie, Katalończycy odpowiedzą na dwa pytania: „Czy chcesz, by Katalonia stała się państwem?” oraz, jeśli tak, to: „Czy chcesz, by takie państwo było suwerenne?”. Jedynie jeśli większość głosujących odpowie „tak” na oba pytania, będzie to oznaczało wolę oderwania się od Hiszpanii. Według sondażu ośrodka Metroscopia, takich osób na razie jest zaledwie 27 proc. Z kolei 42 proc. chce, by Katalonia pozostała częścią Hiszpanii, ale na nowych warunkach – chodzi głównie o większe uprawnienia podatkowe regionu.

Dlatego szkockie referendum jest dla Katalończyków tak istotne: nie tylko dodało energii zwolennikom katalońskiej niepodległości, ale także – przez sam fakt, że się odbyło – daje argument w dyskusji z Madrytem. Skoro było to możliwe w Wielkiej Brytanii, dlaczego miałoby być niemożliwe w – również demokratycznej – Hiszpanii? „Potrzebujemy głosowania. Inaczej co się stanie? Czy można na zawsze zatrzymać demokratyczny ruch starego europejskiego narodu?” – pytał Artur Mas w jednym z wywiadów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2014