Kampania

Nie rozumiem i chyba już nie potrafię zrozumieć, dlaczego kampania wyborcza ma tak duży wpływ na wynik wyborów. Przecież to jest przedstawienie, teatr, wielka zgrywa, gdzie role są obsadzone, sytuacje przewidziane, błyskotliwe puenty dawno przygotowane, zaś obietnice są po to, by je składać, a nie realizować. Owszem, taki spektakl i jego co błyskotliwszych aktorów można oklaskiwać, można im wręczać kwiaty, a nawet nagrody. Kiedy jednak nadejdzie moment wyboru (lub niewybrania) ludzi, którzy będą nami rządzić przez następnych kilka lat, należałoby zapomnieć o przedstawieniu, zadać sobie trochę trudu i potraktować sprawę serio. Pomyśleć o konsekwencjach.
Czyta się kilka minut

Jeszcze niedawno pukaliśmy się w czoło słysząc, że dla wyborców amerykańskich ma znaczenie rodzaj makijażu, timbre głosu, albo to, czy kandydat poci się, czy nie przed kamerami. Teraz grozi nam nieobliczalność. Możemy sami sobie zrobić taki kawał, że się nie pozbieramy. Tego właśnie nie rozumiem i pewno już nie potrafię zrozumieć.

Dziw

W dniach, w których upadała koalicja, przyszła moda na konferencje prasowe. Przedtem odbywały się rzadko i ludzie ich słuchali, bo wiedzieli, że dotyczą czegoś ważnego. Ostatnio, jeżeli jakiemuś panu coś przyszło do głowy, coś się przypomniało, chciał kogoś opluć, zapowiedzieć sensację, która się nigdy nie wydarzy, albo po prostu pokazać się na ekranie - zawiadamiał media, że robi konferencję prasową, a media posłusznie biegły, notowały, a nawet zadawały pytania, by zdobyć trochę odpadów do swojego wiecznie mielącego, nienasyconego młyna. I konferencje - tak jak marny pieniądz - zdewaluowały się.

A swoją drogą, jakże niedawno były te dni upadania koalicji, jakie były gorszące, jak nic nie zostało wyjaśnione i jak błyskawicznie o tym zapomnieliśmy! Aż dziw.

Mat

Nie chodzi o sytuację w szachach, ale o przeciwieństwo blasku. Mat jest nieodłącznym towarzyszem starości. Tracą połysk włosy, oczy, głos staje się coraz mniej dźwięczny, na świat patrzy się jak przez zakurzoną szybę, matowieją emocje i prowadzone rozmowy. Nie ma w nich wielkich planów i śmiałych wyzwań, raczej jakieś drobne skargi i małe pretensje. Bywa, że czasem znów coś się zapali i - jak dawniej - zapłonie. Ale wtedy człowiek cofa się i zamyka oczy. Bo blask razi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2007