Joanna Kulig: Dobre, że aż kipi

Pędzi, pędzi Kulig niczym błyskawica... Filmowa Europa już leży u jej stóp, za chwilę Hollywood rozwinie przed nią czerwone dywany, niemal każdy tydzień przynosi wiadomość, od której serce rośnie.
Czyta się kilka minut
 / KAMIL PIKLIKIEWICZ / DDTVN / EAST NEWS
/ KAMIL PIKLIKIEWICZ / DDTVN / EAST NEWS

Mijający rok był dla Joanny Kulig tour de force, choć przecież od ponad dziesięciu lat konsekwentnie pracuje na swoje nazwisko. Pracuje niestrudzenie (ma już na koncie około 30 ról), z najlepszymi reżyserami, w kraju i za granicą. Co istotne, nie dzieli kina na lepsze i gorsze. Potrafi być zarówno serialową ulubienicą, gwiazdą świątecznej komedii romantycznej czy hitu Patryka Vegi, jak i wystąpić w debiutanckiej etiudzie. Równocześnie przyjmuje najtrudniejsze aktorskie wyzwania, patrz: rola w „Sponsoringu” Szumowskiej czy ostatnio w „Klerze” Smarzowskiego.

Bez wątpienia polskie kino miało w tym roku jej twarz. Za sprawą Zuli z „Zimnej wojny” Pawła Pawlikowskiego spoglądała na nas z okładek kolorowych magazynów, w tym również zagranicznych, ale przecież nie to jest miarą prawdziwego sukcesu dziewczyny z beskidzkiej Muszynki, która jeszcze niedawno śpiewała donośnym głosem w tamtejszym kościele, a dziś odbiera Europejską Nagrodę Filmową. Ze swym talentem i poważnym stosunkiem do wykonywanego zawodu jest zaprzeczeniem dzisiejszego gwiazdorstwa. Ma w sobie coś z góralskiej krzepy i niegóralskiej trzeźwości, które trzymają ją z dala od targowisk show-biznesu. A jednocześnie czuje się w jej ekranowym byciu genialny instynkt, bez którego „Zimna wojna” byłaby zapewne innym filmem, nie tak dotkliwie melancholijnym, nie tak bardzo polskim.

Dlatego porównania do Marilyn Monroe czy Jeanne Moreau zostawmy tym, którzy nie potrafią docenić, że mamy własne, jedyne w swoim rodzaju dobro narodowe. To właśnie postacie tak charyzmatyczne przypominają, że Polska leży w Europie, że nasze kino przeżywa obecnie najlepszy po 1989 r. czas, że promować powinniśmy przede wszystkim żywe talenty, a nie martwe idee. Niezależnie od nominacji do Oscarów i końcowych wyników będziemy jej mocno kibicować w przyszłym roku. Zwłaszcza że przed Joanną Kulig za chwilę najtrudniejsza z ról kobiecych, i to wcieleniowa. Powodzenia! ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1/2019