Reklama

Joanna Kulig: Dobre, że aż kipi

Joanna Kulig: Dobre, że aż kipi

24.12.2018
Czyta się kilka minut
Pędzi, pędzi Kulig niczym błyskawica... Filmowa Europa już leży u jej stóp, za chwilę Hollywood rozwinie przed nią czerwone dywany, niemal każdy tydzień przynosi wiadomość, od której serce rośnie.
KAMIL PIKLIKIEWICZ / DDTVN / EAST NEWS
M

Mijający rok był dla Joanny Kulig tour de force, choć przecież od ponad dziesięciu lat konsekwentnie pracuje na swoje nazwisko. Pracuje niestrudzenie (ma już na koncie około 30 ról), z najlepszymi reżyserami, w kraju i za granicą. Co istotne, nie dzieli kina na lepsze i gorsze. Potrafi być zarówno serialową ulubienicą, gwiazdą świątecznej komedii romantycznej czy hitu Patryka Vegi, jak i wystąpić w debiutanckiej etiudzie. Równocześnie przyjmuje najtrudniejsze aktorskie wyzwania, patrz: rola w „Sponsoringu” Szumowskiej czy ostatnio w „Klerze” Smarzowskiego.

Bez wątpienia polskie kino miało w tym roku jej twarz. Za sprawą Zuli z „Zimnej wojny” Pawła Pawlikowskiego spoglądała na nas z okładek kolorowych magazynów, w tym również zagranicznych, ale przecież nie to jest miarą prawdziwego sukcesu dziewczyny z beskidzkiej Muszynki, która jeszcze niedawno śpiewała donośnym głosem w tamtejszym kościele, a dziś odbiera Europejską Nagrodę Filmową. Ze swym talentem i poważnym stosunkiem do wykonywanego zawodu jest zaprzeczeniem dzisiejszego gwiazdorstwa. Ma w sobie coś z góralskiej krzepy i niegóralskiej trzeźwości, które trzymają ją z dala od targowisk show-biznesu. A jednocześnie czuje się w jej ekranowym byciu genialny instynkt, bez którego „Zimna wojna” byłaby zapewne innym filmem, nie tak dotkliwie melancholijnym, nie tak bardzo polskim.

Dlatego porównania do Marilyn Monroe czy Jeanne Moreau zostawmy tym, którzy nie potrafią docenić, że mamy własne, jedyne w swoim rodzaju dobro narodowe. To właśnie postacie tak charyzmatyczne przypominają, że Polska leży w Europie, że nasze kino przeżywa obecnie najlepszy po 1989 r. czas, że promować powinniśmy przede wszystkim żywe talenty, a nie martwe idee. Niezależnie od nominacji do Oscarów i końcowych wyników będziemy jej mocno kibicować w przyszłym roku. Zwłaszcza że przed Joanną Kulig za chwilę najtrudniejsza z ról kobiecych, i to wcieleniowa. Powodzenia! ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Można zrobić największą możliwą karierę a i tak jako kobieta (i to przez kobietę - jak silnie tkwią w nas stereotypy) zostanie się sprowadzonym ostatecznie do roli matki. :(
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]