Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jezus woli ryzyko

Jezus woli ryzyko

06.11.2017
Czyta się kilka minut
Ks. Grzegorz Strzelczyk: Żyjemy w kraju, w którym znaczna część społeczeństwa – także duchownych – żyje w dużym lęku. Całkiem niedawno czegoś się dorobiliśmy i strasznie się boimy, że jacyś „oni” nam to zabiorą.
KRYSTIAN DOBUSZYŃSKI / NURPHOTO / GETTY IMAGES
A

ARTUR SPORNIAK: Czy istnieje coś takiego jak czysta Ewangelia?

KS. GRZEGORZ STRZELCZYK: Nie możemy abstrahować od pośrednictwa ludzkiej pamięci. Jeżeli istnieje „czysta Ewangelia”, to chyba tylko w zamyśle Bożym – jeszcze nie wcielona. Ewangelia w stanie czystym brzmiała też w ustach Jezusa. Natomiast to, co mamy w Kościele, jest już spisane i zapośredniczone, podlegające także interpretacji. Destylowanie z tego jakiejkolwiek czystszej postaci to będzie tylko ludzki proces interpretacyjny. Obawiam się, że powoływanie się w Kościele na „czystą Ewangelię” może być narzędziem nadużyć.

Często jednak mówimy o postawie ewangelicznej albo że coś jest mniej czy bardziej ewangeliczne. W ten sposób wartościujemy.

Pewne tematy w Nowym Testamencie i w tradycji chrześcijańskiej są fundamentalne – np. obraz Boga, który szuka grzesznika i pragnie mu...

16692

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak samo zarzut "postawy ksenofobicznej" trzeba rozpartywać w kontekscie różnej pozycji społecznej i perspetywy problemu wg powiedzenia,że sposób myślenia zależy od miejsca siedzenia: inaczej na ten problem patrzy się z pozycji "sukcesu" chroniacego swój życiowy komfort za pilnie strzeżonym ogrodzeniem "bezpiecznej strefy"; a inaczej z perspektywy prekariusza prowadzącego niepewną egzystencję zmarginalizowanego "uchodźcy" w miejscu swego urodzenia(ojczyzny). Kościół jest teraz w poważnym dylamacie: czy bardziej zadbać o "swoich"(rodaków, europejczyków) emigrantów-prekariuszy, czy otworzyć się na napływ "nowego prekariatu"-co prawda w gorszej sytuacji egzystencjalnej, ale niosącego zagrożenie totalnej zmiany dotychczasowego społecznego układu opartej na formie demokracji. Ryzyko "islamizacji Europy" dotyczy w mniejszym stopniu kwestii religijnych, co ugruntowania się "islamskiej" przemocy, jako podstawowego odniesienia dla tworzenia relacji społecznych-zastapienia cywilizacji barbaryzacją. Z perspektywy getta władzy i dobrobytu, nie stanowiłoby to wiekszego problemu, a nawet szansę na poszerzenie swojej strefy wolności kosztem prekariatu poddanego "koniecznym" ograniczeniom" dla zapanowania nad chaosem multi-(non)kulti. Tej koncepcji towarzyszy przeświadczenie o mozliwości takiej totalnej kontroli nad społeczeństwem na obecnym etapie technologicznego rozwoju. Dlatego ludzie Kościoła, widząc z jednej strony pilną potrzebę pomocy ofiarom wojny, a z drugiej zagrożenia powszechnej destabilizacji społecznej, lub nowego totalitaryzmu narcystycznej "elity", przemawiają w kwestii uchodzców b. różnymi głosami. Dlatego też forsowana przez elity "postawa humanitarna" i "otwartość na drugiego człowieka", jest utożsamiana z obłudą i intencją zmanipulowania społeczeństwa dla realizacji niejasnych planów. Co innego realna, dodrowolna, "oddolna" pomoc, udzielana tym, którzy jej rzeczywiscie potrzebują-tą wiekszość "ksenofobów" jest raczej gotowa udzielać-ale na ewangelicznych zasadach, a nie kolejnego eksperymentu społecznego dyktowanego jakąś ideologią. W końcu 100 lat temu w Rosji, brutalny terror bolszeiwicki został wprowadzony w imię "wyzwolenia spod jarzma wyzysku uciśnionych mas"-czyli z ewangelicznym przesłaniem braterskiej równości. Po doswiadczeniach XX-wieku, ludzkość coraz bardziej sceptycznie podchodzi do wszelkiego ideologicznego nowinkarstwa i zwiazanego z nim ryzyka."Zbuduj dom, zasadź drzewo, spłodź syna"-to postulat zakorzenienia w biblijnym posłaniu,by rozszerzać granice Edenu-codzienną, "zwykłą" pracą rąk. Ora et Labora.

Emigrantom trzeba pomóc. Bo tym , którzy nie są miłosierny Bóg mówi biada ===> https://www.youtube.com/watch?v=WypJWzHTDhE

Chrystus jest dla mnie Bogiem cudów i zmienia nas na lepsze. Uczy nieść pomoc tam gdzie jest potrzebna. Ja uwielbiam pomagać. Chodź nie jest zawsze łatwo. Ta piosenka wam wszystko wyjaśni ==> https://www.youtube.com/watch?v=wb98v6sT1sY

powtórzę: nie można zobligować nikogo do udzielania pomocy drugim kosztem własnego życia, choć ewangeliczny radykalizm miłości Boga i bliźniego-do takiej pomocy uzdalnia i czyni go "jarzmem lekkim"-na wzór Chrystusa. Nie mozna także takiej ofiarnosci zabraniać i przewstawiać się niesieniu pomocy innym-jak to uczynił np. rząd RP w przypadku korytarzy humanitarnych przygotowanych przez Caritas Polska dla Syrii. Miłość i ofiarność to kwestia wolnego wyboru-tak podjęcia jej, jak i odrzucenia.

Nie wiem czemu służą tego typu wywiady, nic z nich nie wynika. Jestem oczywiście w błędzie powiecie, należy wsłuchiwać się w glosy ludzi uczonych w piśmie. Może i należy, ale na pewno tych tekstów nie zglebia środowisko narodowo- katolickie, zbyt wysublimowany język, a i treść nie go przełknięcia. Zresztą po ilości komentarzy najlepiej poznać kogo to i ilu to interesuje. Twierdzi Ksiądz, że nie śledzi hejtu, a szkoda, jest to niewyczerpane źródło informacji o tym kim i jacy jesteśmy, w pewnym sensie nawet dokąd podążamy. Jeśli ktoś się zamknął w skorupie, to niech tam sobie siedzi i gitary nie zawraca.

"Mam wrażenie, że żyjemy w kraju, w którym znaczna część społeczeństwa żyje w dużym lęku. Całkiem niedawno czegoś się dorobiliśmy i strasznie się boimy, że jacyś „oni” nam to zabiorą." Warto zapytać zamieszkałych w naszym kraju obcokrajowców o ich relacje z Polakami. Ze świeczką szukać takich, którym Polacy okazywali wyższość lub choćby niechęć. Te nieustanne próby dowodzenia, że Polacy to ksenofoby ze skłonnościami do faszyzmu - cokolwiek nudne. Wręcz przeciwnie: lubimy obcokrajowców i często traktujemy ich lepiej jak samych siebie. A to, że nie chcemy aby w polskich miastach powstawały getta muzułmańskie na wzór tych w Londynie, Paryżu, Brukseli i setkach innych miast jest przejawem nie tyle lęku co roztropności. Do Europy przybyli ludzie zaradni i względnie bogaci ( nawet w Polsce nie każdego stać na zakup pontonu za 5 tys. euro ). Biedni Syryjczycy pozostali w Syrii i to oni przede wszystkim mają prawo oczekiwać naszej pomocy. Faktem jednak jest to, że jest w Polsce pewna niechęć do Arabów. Nie od dzisiaj zresztą. https://www.google.pl/search?q=jolka+jolka+pami%C4%99tasz&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b&gfe_rd=cr&dcr=0&ei=9YsDWqrWEMfi8Afv25yADw

. Pytanie tylko: dokąd sięga moja odpowiedzialność? Czyli kto jest moim bliźnim? Wiadomo, bliższa koszula ciału – naturalnie mamy bardziej bezpośrednią odpowiedzialność za ludzi, którzy są bliżej. Jeżeli zatem „wspólnototwórczość” chrześcijaństwa mówi: „jesteś bardziej odpowiedzialny za tych, którzy są blisko”, to OK. To jest przyklad na manipulowanie znaczeniem slowa "blizni". To nie ktos kto mi jest bliski, kogo znam. Blizni to ten obok mnie w tym nieznajomy, obcy, inny. W jezyku angielskim to "sasiad" - w miejscu zamieszkania, obok w autobusie, na ulicy, w kolejce, wszedzie. Najwyzszy czas aby w polskim Kosciele przywiazywac wage do znaczenia slow. Proponuje panu profesorowi teologii sprawdzenie znaczenia slowa "blizni" w slowniku.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]