Reklama

Kościół nie miesza się do polityki

Kościół nie miesza się do polityki

17.10.2017
Czyta się kilka minut
Abp WOJCIECH POLAK, prymas Polski: Kiedy mówiłem o poszanowaniu Konstytucji, nie zwracałem się bezpośrednio do pana prezydenta. Mówiłem do wszystkich, bez wyjątku, o tym, żebyśmy żyli w państwie prawa.
MAREK LAPIS / FORUM
B

BŁAŻEJ STRZELCZYK: Czasy są wyjątkowe?

ABP WOJCIECH POLAK: Mówiłem o tym niedawno podczas rozpoczęcia roku akademickiego w naszym gnieźnieńskim seminarium. Nawiązywałem do słów biskupa Michała Kozala, którego stulecie święceń kapłańskich będziemy obchodzić w przyszłym roku. On był ojcem duchownym i rektorem naszego seminarium, a potem biskupem pomocniczym we Włocławku, skąd został wywieziony do Dachau. Kiedy zbliżała się wojna, powiedział, że na wyjątkowe czasy potrzebni są wyjątkowi księża.

Zbliża się wojna?

Aż tak radykalny w osądach nie jestem.

Biskup Pieronek mówi, że żyjemy w dyktaturze.

Musiałby pan pytać biskupa Pieronka, o co mu chodzi. Ja tak nie mówię.

Dlaczego czasy są wyjątkowe?

Zmienia się tempo życia. Wszystko przyspiesza. Pojawiają się także nowe możliwości i technologie. Żyjemy w czasach, w...

16306

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

tzw. "reprywatyzacja" ma zdaje się swoją kościelną odnogę i ktoś się tym też powinien odpowiednio zająć. Może na początek jakaś komisja sejmowa? Poza tym ciągle nie było rzetelnej lustracji wśród księży i duchownych, którzy licznie współpracowali z esbecją. Być może dlatego ciągle utajniony jest aneks do raportu WSI.

Prymas nie musi pochwalać ani ganić rządzących, ale stwierdzenie, że Kościół nie miesza się do polityki obraża inteligencję czytelników. Duszpasterz unika niewygodnych pytań i ucieka w "nie wiem, u mnie tego nie ma, pytajcie Pieronka". Kościół jest w większym kryzysie, niż mi się wydawało. To przygnębiające.

Odniosłem podobne wrażenie. Wiele tych "nie pamiętam",czy "to nie ja powiedziałem, to Rydzyk, to Pieronek, czy i inny.Tak jakby Ci inni nie należeli do tego samego Kościoła. A może nie ma już jednego katolickiego Kościoła w Polsce, tylko są jakieś autokefalie, jak u prawosławnych?

Bardzo podoba mi się sugestia, że do I Komunii powinno się przeegzaminować z modlitw rodziców. Czyż nie na tym polega Przygotowywanie dzieci? Może coś przeoczyłem, no tak są jeszcze próby, co i kiedy należy zrobić, nauka inscenizacji dziękczynnych dla księżny i zakonnic przygotowujących dzieci, no i zbiórka na „dary”. Gdy chrzciłem swego pierworodnego, na spotkaniu z rodzicami i chrzestnymi, chrzty wtedy były zbiorowe, ksiądz zainicjował modlitwę, potem się wyłączył. Uczestnicy spotkania kontynuowali straszliwie dukając. Oj ale się nam dostało!. Księdzu do głowy nie przyszło, że to jego stan jest za tego rodzaju wiedzę odpowiedzialny. To było za czasów gdy religii uczono w salkach katechetycznych i w zasadzie nie było z tym aż tak źle. Dziś jest z tym całkiem fatalnie, no i jak się tak rodziców postawi przed murem, efekt będzie zachwycający. Nie to Ks Biskup miał na myśli? Jeśli ta katecheza rodziców ma być podobna do tej jaką im zaserwowano w szkole, to lepiej niech nie klepią tych zdrowasiek. Przed bierzmowaniem akcja charytatywna, pod warunkiem, że nie z Owsiakiem oczywiście. To nie jest polityka w żadnym razie, Owsiak jest zły i już, tak samo jak źli są uchodźcy. Przepraszam, czy politycy obecnej władzy odważyli by się promować ten model wbrew księżom i biskupom? Puściło się w ruch pewną maszynerię a teraz nie wiadomo co z tym klopsem zrobić, najlepiej powiedzieć, co złego to nie my. Ludzkie sumienia nie kształtuje jakiś tam głos tego czy innego biskupa, on jest formowany przez szeregowych duchownych w parafii, szkole. Ci księża widać nie słuchają swych przełożonych, nie robią na nich wrażenia kary biskupie. Być może pies jest zupełnie pochowany gdzie indziej niż go szukacie, może poszperać w sposobie kształcenia kleryków, może nie tylko sędziów należy u nas weryfikować.W kościelnych ławach brakuje już prawie całego pokolenia dzisiejszych 20-30 latków, do nich dołączają młodsi. Nasi biskupi wymyślili, że trzymać ich będą szantażem emocjonalnym, jako narzędzi używają ich dzieci, rodziców, dziadków i najbliższych. Ten model już przynosi opłakane skutki. Katechizacja poprzez zmuszanie do klepania zdrowasiek - bardzo interesująca ewangelizacja.

Kościoła bedącego w stanie krytycznego momentu(nie pierwszego i pewnie nie ostatniego w Jego historii) na drodze ku ewangelicznej pełni. W pewnym sensie owa polaryzacja istniała w Kościele "od zawsze" w formule Oblubienicy Chrystusowej, która zarazem jest Wielką Nierządnicą. Kościół Chrystusowy jest na wzór Piotra, który odkrywa Mesjasza w Jezusie z Nazaretu i jest przez to błogosławiony, ale zarazem zapiera się Go, bo nie może przyjąć ofiary Krzyża jako znaku pełni miłości-do tej ofiary Piotr dojrzewał całe życie-gdy pokornie pytał "Quo vadis Domine?" i wrócił do Rzymu-po krzyż. Kościół, który określa siebie jako "piotrowy"(apostolski), ale także jako "rzymski"-jest także na drodze od imperialnej władzy i prozelickiej ekspansji "jedynie słusznej wiary" reprezentowanej przez "uczonych w pismach", ku apostolskiemu świadectwu Krzyża o Chrystusie Synu Bożym Odkupicielu. Kościół-Nierządnica reprezentowana przez "uczonych w pismach" i szamańskich "kapłanów", dla których tzw. Powaga Kościoła i Jego sacrum, to przede wszystkim doczesne splendory i sybaryckie, komfortowe życie "wybrańców bożych", w przywileju władzy, którego należy bronić za wszelką cenę-nawet za cenę cudzego życia-tych "niewiernych",i ta Nierządnica zmaga się się z Chrystusową Oblubienicą, która porzuca wszystko dla Oblubieńca i jest gotowa na wszelką ofiarę-także ze swej "powagi" i "tradycji", by być razem z Nim-także na Jego Krzyżu. Podobnie jak Piotr, tak i Kościół dojrzewa ku ewangelicznej pełni, choć jest to droga bardzo kręta i wyboista. Na tej drodze Nierządnica usprawiedliwia swoją niedojrzałość projektując swój grzech "na zewnątrz"-dzieląc Rzeczywistość Boga na sacrum i profanum, oddając to drugie we "władanie Bożego Przeciwnika"-Szatana będącego mamonicznym usprawiedliwiem braku pełnej i czystej miłości do Syna Bożego: Nierządnica szuka kozła ofiarnego za owoce swego nierządu i składa go ofierze dla Azazala, zamiast przyjąć w pełni ofiarę Baranka Bożego. Rzym dla Kościoła Chrystusowego, to nie tyle ośrodek imperialnej(katolickiej) władzy nad światem w sukcesji apostolskiej Piotrowych Kluczy, co miejsce ostatecznej ofiary Apostoła, w jego doświadczeniu spotkania z Chrystusem w Drodze

Kościół, który określa siebie jako "piotrowy"(apostolski), ale także jako "rzymski"- "ezawowy" (dopisek mój)

-koresponduje z myślą przekazu...

Rzymski to właśnie piotrowy

Jeżeli są jakieś podziały w Polsce, to dziennikarz Tygodnika Powszechnego jest jego najlepszym przykładem. Rzadko zdarza mi się czytać tak aroganckie i agresywne pytania ze strony dziennikarza. Może warto czasem nie tylko interesować się tym, co dzieci przerabiają przed pierwszą komunią świętą, ale też czasem przypomnieć sobie zasady etyczne wchodzące w skład etyki dziennikarskiej. Jeżeli autor tego artykułu je zapomniał, to uprzejmie pragnę przypomnieć, że mobbing do nich nie należy.

W poście Szanownej Pani pobrzmiewa echo [chwała Bogu przemijającego] przekonania, iż postaci w sutannie - a co dopiero biskupowi - z racji li tylko owego przyodziewku należy się a priori status świętej krowy. Znane klimaty. Jeszcze z dzieciństwa pamiętam - bp Bednorz podjeżdżał mercedesem pod kościół, czerwony chodnik czekał rozwinięty, katechetka mdlała w ekstazie, proboszcz blady z przerażenia. Mądry domyśli się, że w tego typu wywiadach znajduje się przede wszystkim to, co przepytywany na pewno chciał powiedzieć. I że nie pojawiają się ot tak, ni z gruszki ni z pietruszki. To prymasa inicjatywa i przekaz, proszę Pani. Bez dwóch zdań.

W Boga wierzę, ale w to co mówi ten biskup nie wierzę.

powiedział co chciał, pytanie czy szczerze i czy warto mu wierzyć

....gdyby pytania były zbyt niestosowne, to nie uzyskuje się na nie odpowiedzi, dlatego że były " niestosowne" coś powiedziały o Kościele, w przeciwieństwie do nic nie mówiących pytań "lizusowsko-instytucjonalnych".....gratuluję Pani "ETYKI".

TP coraz bardziej obciachowy

Bardzo dojrzała ocena... Polecam tygodnik Niedziela, albo Gazeta Polska tam jest odpowiedni poziom dla Eva200

Wywiad godny 'Faktów i mitów'. Lekarzu, ulecz się sam...

Zbigniew Nosowski 4 godz. na fb: Krótko co do wywiadu Prymasa Polski dla "Tygodnik Powszechny": 1. Prymas, jak zawsze, ma wiele ważnych rzeczy do powiedzenia. Tyle że Błażej Strzelczyk trochę mu w tym przeszkadza, promując bardziej siebie i swoje oczekiwania od rozmówcy, niż słuchając go. 2. Niezwykle ważna jest (kolejna!) publiczna deklaracja abp. Polaka, że postawy antyuchodźcze są zaprzeczeniem chrześcijaństwa, więc już całkowicie nie przystoją duchownym. 3. Wybite na okładce "TP" określenie "mój Kościół" w wywiadzie nie występuje. To poważne zniekształcenie myśli Prymasa. 4. Przypomniała mi się moja podobna historia sprzed kilku miesięcy z dodanym przez redakcję "TP" tytułem artykułu, który wypaczał jego treść. Pomimo moich próśb (zob. np. poniżej) nie sprostowano tytułu nawet w wersji internetowej. Zbigniew Nosowski napisał: Dla niektórych to może drobiazg… Ale nie dla autora. I nie dla uważnych czytelników. Dziś ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” mój artykuł o miesięcznicach smoleńskich. Ucieszyłem się z tego zaproszenia, bo już od ponad półtora roku niczego nie popełniłem dla – bardzo ciekawie się obecnie rozwijającego – krakowskiego pisma. Temat też sformułowano interesująco (zanim inni zaczęli o tym pisać): czy ceremonie upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej należy traktować jako akt religijny, zwłaszcza w kontekście zaczerpniętych z kodeksu karnego zarzutów stawianych niektórym kontrdemonstrantom przez policję. Artykuł opublikowano pod tytułem „Akt pseudoreligijny”. A na okładce numeru „TP” tekst ten zapowiadany jest pod hasłem „Miesięcznica to nie religia”. Kłopot w tym, że oba te określenia pochodzą od redakcji i wypaczają przesłanie artykułu. Dla niektórych to może drobiazg… Ale nie dla autora. I nie dla uważnych czytelników. Kilku już się do mnie odzywało, zaskoczonych, że tytuł tekstu nie koresponduje z jego treścią. Nie da się już oczywiście zmienić tytułu wydrukowanego w wersji papierowej. Kilka godzin temu poprosiłem redakcję „Tygodnika Powszechnego” o zmianę tytułu w wersji internetowej (tutaj) – i mam nadzieję, że to się dokona. Moja propozycja tytułu artykułu brzmiała po prostu: „Miesięcznica smoleńska jako akt religijny?”. Żeby nie psuć Państwu lektury, więcej o treści tego tekstu pisać tu nie będę. Zachęcam do przeczytania, bez sugerowania się tytułem. A wszystkim wnikliwym czytelnikom, którzy zauważyli wspomnianą rozbieżność, serdecznie dziękuję.

"Mój Kościół" w moim odczuciu świetnie oddaje myślę

Pan się spyta ojca Rydzyka, pan pójdzie do księdza Zielińskiego żeby dowiedzieć się o co mu chodzi, pan się zgłosi do Hosera, bo to jego diecezja, a to jest zdanie ks. Gancarczyka. U mnie nie znajdzie pan takich cytatów jak te Ryczana. No to dalej jeszcze: nie wiem czemu Dzięga dał order św.Ottona Szyszce i dlaczego Dydycz jeździ z nim złotą karocą... o to dlaczego prałat Kneblewski jest za karą śmierci i lubi antysemitę Międlara trzeba jego zapytać. Jeszcze należy spytać Jędraszewskiego za co kocha Kaczyńskiego, księdza profesora Guza trzeba zapytać czemu jego zdaniem ekologia to współczesny nazizm, a księdza Bortkiewicza kogo chciałby widzieć w więzieniach. Rzeczywiście ten kościół arcybiskupa Polaka tak oddzielny, że on chyba już jednoosobowy jest. W tym pozostałym polskim instytucjonalnym kościele przykazanie miłości bliźniego zamknięte w szopie przez dostojników, którzy znacznie lepiej prezentują się jako siewcy nienawiści. Puste hasełko, które nic nie znaczy zrobione ze styropianowych literek nad ołtarzykiem. Liczyłem na ten wywiad. Na to, że dowiem się czegoś ważnego, a tutaj szeroko objawia się klęska i coraz bardziej ponury kabaret.

..i jest skandal i jest reklama )) Ps. Na szczęście działanie było nie zamierzone - jak mniemam.

Odnoszę się wyłącznie do słów, które przeczytałam w artykule. Moim zdaniem jako mieszkańcy Polski powinniśmy starać się przyglądać problemom, czyli odnosić się do spraw nas interesujących, nie zaś atakować ludzi personalnie. Wtedy jesteśmy w stanie zachować zarówno dystans do sprawy, jak i zasady dobrego wychowania. Żadna władza, w tym również kościelna, nie jest odpowiedzialna za obecny stan rzeczy w Polsce, wybrany rząd i zachowanie księży, którzy bądź co bądź sami odpowiadają za swoje czyny. Prymas Polski ani nie wybierał obecnego rządu, ani nie jest odpowiedzialny za biedę w Polsce, ani za to co czynią i robią księża katoliccy, a tym bardziej ogół mieszkańców. Przecież kościół przede wszystkim inspiruje nas do dobrych uczynków, a nie prowadzi każdego za rękę.

To dopiero kuriozalny post. Takim właśnie jesteśmy społeczeństwem.

A jaki jest zakres odpowiedzialności księdza prymasa?

Oczywiście, za stan rzeczy w Polsce winę ponosi przede wszystkim Jezus Chrystus Król i Pan Polski - 1. rocznica uroczystej intronizacji już wkrótce. Ale nie odbierałbym biskupom i Kaczyńskiemu z kolesiami satysfakcji z uznania ich za choć ciut-ciut rządzących i odpowiedzialnych za tę megahucpę, jaka się w Polsce od dwóch lat odbywa. Wcześniej czy później z pewnością zajmą się tym tematem sądy, z uwagi na oczywiste trudności z sądzeniem głównego winowajcy to własnie te leszcze a nie on będą na pierwszych stronach gazet.

Służę wyjaśnieniem: 1. Żeby przyjmować obcokrajowców w Polsce, należy najpierw szanować siebie nawzajem. 2. Żeby szanować siebie nawzajem, należy posługiwać się zasadami dobrego wychowania 3. Posługiwanie się zasadami dobrego wychowania ma związek z szacunkiem do interlokutorów. 4. Szacunek do interlokuratorów polega między innymi na tym, odnosimy się do dyskutowanych treści, a nie do cech naszych rozmówców.

Mam wrażenie, że pytania są zadawane w formie ataku, a nie rozmowy mającej na celu uzyskanie informacji i zrozumienie punktu widzenia rozmówcy. Nie idźcie tą drogą, Wyborcza tak zrobiła kilka lat temu zrównując poziom z Pudelkiem. W naszym kraju brakuje rozmowy i szacunku do rozmówcy, to bardzo trudne, ale Wy musicie tego uczyć, musicie dawać przykład. Bo jak nie Wy, to kto? PS nie jestem fanką Abp., a nawet, z wyboru, nie jestem katoliczką

Biskup jest krytykowany za to, że głosi Ewangelię. Stosunek do cudzoziemców określa nauka Pisma Świętego. W ST częściej jest mowa o miłości wobec cudzoziemca niż bliźniego.

Podobne teksty

O. Zygmunt Kwiatkowski, Szymon Łucyk
Marcin Żyła, MS
Marcin Żyła

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]