Jezus nie przyjedzie

Rozpoczynając zwykły okres liturgiczny, warto zatrzymać się i pomyśleć nad przykazaniem: „Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremno”.
Czyta się kilka minut

Nie chodzi tylko o bezmyślne okrzyki typu: „Jezussmaria”, „Ojezu” „Jakbogakocham” czy „Ależnaboga”. Sprawa nabiera znaczenia, gdy przywołujemy Boga w sytuacjach poważnych, mogących zaciążyć na życiu jednostki lub całych społeczności.

Bywało i bywa bowiem tak, że przywołując Boga, zamiast Niego, możemy przywołać diabła i tej podmiany nie zauważyć. Ktoś powiedział, że wcale nie łatwo odróżnić diabła od anioła, tak jak trudno odróżnić głos ludzki od Bożego. To ostatnie nieporozumienie przydarzyło się młodemu Samuelowi. Oddany pod opiekę Helego, doświadczonego w rozeznawaniu spraw boskich i ludzkich, spał razem ze swoim mistrzem w pobliżu Arki Przymierza. Kiedy pewnej nocy usłyszał, że ktoś go woła, myślał, że to Heli, ten jednak nie potwierdził przypuszczeń ucznia. Kiedy wydarzenie się powtórzyło, Samuel znowu „wstał i pobiegł do Helego mówiąc: »Oto jestem: przecież mnie wołałeś«, a ten mu odpowiedział: »Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać«. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pana nie było mu jeszcze objawione”. Dopiero za trzecim razem rzecz się wyjaśniła. Samuel po prostu przypisywał głos Boga człowiekowi – Helemu.

Nie pierwszy to i nie ostatni tego typu przypadek, kiedy człowiek albo myli Boga z człowiekiem, albo, co gorsza, celowo podszywa się pod Boga. Stąd przypomniane na początku przykazanie. Jeśli tak, to czym jest to, do czego nie powinniśmy namawiać Boga, by się tym zajął?

Odpowiedzią na to pytanie jest inne przykazanie: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”, co znaczy, że nic i nikogo nie postawisz na równi z Bogiem, ani tym bardziej ponad Nim. Jedynym twoim sacrum będzie Bóg, a nie co innego i nikt inny: ani ojczyzna, ani rodzina, ani rasa, ani honor, ani sława, ani nawet życie, ani nawet Kościół. Ignacy Loyola mówi: „Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego został stworzony”. Z tego nie wynika, że pomiędzy Bogiem a tymi rzeczami zionie przepaść. Nic podobnego, skoro, mówiąc za Pawłem Apostołem, całe stworzenie jest ciałem i słowem Boga. Wszyscy przecież jesteśmy dziećmi Boga i nosimy Jego imię. Dlatego rabin Michael Schudrich, zaniepokojony wydarzeniami z jesieni ubiegłego roku, ma prawo i obowiązek powiedzieć: „Mam takie bardzo abstrakcyjne pytanie: jeżeli nie ma w Polsce miejsca dla Żydów, to co będzie, jeżeli Jezus będzie chciał przyjechać do Polski? To znaczy, że dla niego też nie będzie miejsca? Być może, jeżeli nie ma miejsca dla Żydów, to nawet Jezus nie może być tutaj”. Jeśli papież Franciszek mówi, że Jezus ma twarz uchodźcy, to trzeba wciąż przypominać, że od dawna ma twarz Żyda, jest Żydem, który karmi nas swoim ciałem i krwią. Sobą. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2018