Liturgia uczyniła nas w ubiegły czwartek świadkami następującego wydarzenia: „Izraelici wyruszyli do walki z Filistynami (…). Izraelici zostali pokonani przez Filistynów, tak, że poległo około czterech tysięcy ludzi. Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela stawiali sobie pytanie: Dlaczego Pan dotknął nas klęską? Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza (…). Gdy Arka Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, wszyscy Izraelici podnieśli głos w radosnym uniesieniu, aż ziemia drżała (…) Filistyni przelękli się. Mówili: Bóg przybył do obozu. Biada nam! Kto nas wybawi z mocy tych potężnych bogów? Przecież to ci sami bogowie, którzy zesłali na Egipt wszelakie plagi. Trzymajcie się dzielnie i bądźcie mężami, Filistyni, i walczcie! Filistyni stoczyli bitwę i zwyciężyli Izraelitów. Klęska to była bardzo wielka. Zginęło trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. Arka Boża została zabrana, a dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli” (1 Sm 4, 1-11).
Co się stało? Czy Bóg, który mocną ręką wyzwolił Izraela z Egiptu, przestał być wszechmogący? Przeczytajcie następne dwa rozdziały 1. Księgi Samuela, a zobaczycie, że nie! Zobaczycie Boga, który nie potrzebuje armii Izraela, by zwyciężyć Filistynów. Tak dalece, że po upływie siedmiu miesięcy nie tylko oddadzą oni Arkę Przymierza Żydom, ale uczynią to w formie pokutnej procesji, dołączając do Arki dary przebłagalne ze złota.
Bóg nie stracił swojej mocy. Sądzę jednak, że został obezwładniony – trochę w tym samym kluczu, w którym święty papież Paweł VI pisał, że chrześcijanie „obezwładnili Ewangelię”. Kto „obezwładnił” Boga tamtego dnia?
Odpowiedź kryje się w pierwszych trzech rozdziałach 1. Księgi Samuela: uczyniło to trzech kapłanów, wymienieni w ostatnim zdaniu przytoczonego fragmentu Chofni i Pinchas oraz ich ojciec Heli. Synowie dopuszczający się w świątyni (!) każdego rodzaju bluźnierstwa, bałwochwalstwa i niegodziwości; ojciec – niepotrafiący zareagować we właściwy sposób na dziejące się zło.
To fragment Biblii, który pokazuje, jak dalece grzech kapłanów nie pozostaje ich „prywatnym” problemem, lecz uderza w całą wspólnotę ludu Boga. Jak potrafi przesłonić świętość, wielkość i moc Boga. To mocne słowo Boga stawia do pionu. Z ogromną miłością.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















