Putin postawił sprawę tak jasno, że bardziej nie można: występując kilka dni temu publicznie, oznajmił, iż „Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród” (czytaj: naród ukraiński nie istnieje) i „cała Ukraina jest nasza”. Przywołał też „stare powiedzenie”, które sam traktuje „jak zasadę”: „Gdzie stanęła stopa rosyjskiego żołnierza, to nasze”. Odbiło się to echem w świecie i pewnie na taki efekt liczył Putin. Ogłosił to z widoczną frajdą – gdy tymczasem codziennie kilkuset jego poddanych traci życie lub odnosi rany dla tej wizji.
Trump nie robi nic, czym mógłby zaszkodzić Rosji
Ostentacyjną pewność siebie, z jaką dyktator wysłał ten przekaz – klarowny, gdy idzie o Ukrainę, ale poza tym przecież wieloznaczny (w wieku XX rosyjski żołnierz stawiał stopę w wielu miejscach, które potem się od niej uwolniły) – można interpretować też jako sygnał dla Trumpa: nie wyjdę ci naprzeciw.
Mimo to Trump nie ustaje w wysiłkach, by nie zrobić czegoś, czym mógłby Rosji zaszkodzić. Dane za cztery miesiące 2025 r., które 16 czerwca opublikował kiloński Instytut Gospodarki Światowej, to potwierdzają: odkąd objął on urząd, Stany nie przyjęły żadnego nowego pakietu pomocy dla Ukrainy (realizują ostatki tego, co dał Biden). W 2025 r. zachodnia pomoc wojskowa wynosi 3,5 mld euro miesięcznie, z czego aż 3,3 mld to wkład krajów Europy. Tymczasem w latach 2022-24 Europa i USA składały się po połowie.
Przyszłość Ukrainy zależy dziś od pomocy z Europy
Fakt, że mimo dezercji Trumpa wolumen zachodniej pomocy nie spada, bo Europie udaje się wypełnić lukę po Stanach, skłonił nawet szwajcarski „NZZ”, dziennik stojący w tej kwestii emocjonalnie nieco z boku, do konstatacji, iż to „promyk nadziei” (choć nie bez zastrzeżeń: niektórą broń, np. rakiety do Patriotów, mogą dać tylko USA; ich brak ma konkretne skutki). Nadziei, bo oznacza to, iż Europa – niespektakularnie, ale konsekwentnie – podwoiła wysiłki. W czołówce są dziś kraje Europy Północnej i Wielka Brytania, a po ostatnich decyzjach rządu Merza także Niemcy.
Teraz, gdy Trump włączył się do wojny Izraela z Iranem, Putin ma dodatkowe powody do satysfakcji. Ropa drożeje, a zaangażowanie na Bliskim Wschodzie może sprawić, że Ukraina zniknie z radaru Trumpa.
Jeśli Europa utrzyma swój obecny wysiłek, jest jednak nadzieja. Naród ukraiński na co dzień daje dowód krwią, że istnieje. Gdyby 40 miesięcy temu ktoś przepowiedział, iż to państwo i społeczeństwo będą tak długo stawiać opór, że okażą się aż tak odporne, zostałby pewnie uznany za fantastę.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















