Reklama

Jedność w modlitwie

Jedność w modlitwie

18.01.2017
Rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Inicjatywa ma już ponad sto lat. Sto lat modlitw – i co?
Ekumeniczne spotkanie z okazji Międzynarodowego Dnia Pokoju. Na zdjęciu Moncef Bouhajeb przedstawiciel Muzułmańskiego Centrum Wyznaniowego, pastor Edward Pawlowski, rabin David Basok, ks. Mitrat Eugeniusz Cybulski, bp. Włodzimierz Juszczak, Dalajlama, Waldemar Pytel, ks. Bp. Jerzy Samiec, Abp Józef Kupny, bp. Ignacy Dec / Fot. Przemysław Fiszer/East
Ć

Ćwiczenia z filozofii religii na katolickiej uczelni. Większość grupy stanowią młodzi jezuici. Lekturą jest książka protestanckiego teologa i filozofa, Paula Tillicha. Podczas dyskusji padają rozmaite argumenty – niektóre krytyczne wobec analizowanego tekstu, ale żaden nie ma w sobie kontrreformacyjnej nuty: fakt, że analizowanym autorem jest ewangelik może wyjaśniać pewne aspekty jego myśli, ale w żadnym momencie nie stanowi powodu do krytyki. Co więcej, niektórzy jezuiccy uczestnicy uznają najważniejsze myśli zawarte w książce jako pozytywną inspirację dla własnej wiary.

Radykalna zmiana

Obrazek powyższy sugeruje, że nie powinniśmy dziś rozpoczynać kolejnego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan z poczuciem, iż jest to modlitwa bezowocna: że inicjatywa ta powstała w ponad sto lat temu, a do jedności jeszcze długa droga. Zapewne: do całkowitej jedności jeszcze daleko, a ruch ekumeniczny, zdaniem wielu ludzi, także mocno weń zaangażowanych, przeżywa swego rodzaju zadyszkę. Ale warto zobaczyć, jak długą drogę już, chrześcijanie, przeszliśmy. 

Przecież wiele Kościołów wspomina lub czci męczenników, którzy zginęli z rąk wierzących w Chrystusa, ale w innej wspólnocie. Dziś taka tragedia wydaje się nie do pomyślenia. Przecież jeszcze na początku XX wieku papież Pius XI napisał encyklikę „Mortalium animos”, w której zaangażowanych w ruch ekumeniczny oceniał w szokujących dziś słowach: „dają się uwieść złudnym pozorom słuszności, gdy chodzi o popieranie jedności wszystkich chrześcijan”. Stwierdzał więc zdecydowanie: „ani Stolica Apostolska nie może uczestniczyć w ich zjazdach, ani też wolno wiernym zabierać głosu lub wspomagać podobne poczynania”. Jedynym dopuszczalnym zaangażowaniem ekumenicznym było, zdaniem tego papieża, działanie „w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli”.

Jak wiele się zmieniło, pokazują słowa Soboru Watykańskiego II, który stwierdza: „Sobór święty zachęca wszystkich wiernych Kościoła katolickiego, by rozeznając znaki czasu pilnie uczestniczyli w dziele ekumenicznym” („Unitatis reintegratio” 4). Zamiast zakazu – zachęta. Jeszcze dalej poszedł Jan Paweł II, pisząc w encyklice „Ut unum sint”: „ekumenizm, ruch na rzecz jedności chrześcijan, nie jest jakimś tylko „dodatkiem”, uzupełnieniem tradycyjnego działania Kościoła. Przeciwnie, należy on w sposób organiczny do całości jego życia i działania i w konsekwencji winien tę całość przenikać i z niej wyrastać jak owoc ze zdrowego i kwitnącego drzewa, które osiąga pełnię życia.” („Ut unum sint” 20)

Polski papież już nie tylko zachęca, lecz stwierdza, że nie jest praktycznie możliwe autentyczne życie katolickie, które nie miałoby jakiegoś wymiaru ekumenicznego. Powód wydaje się oczywisty: Jezus pragnął, by jego uczniowie tworzyli jedność. Jego pragnienie musi zaś być ważne dla każdego chrześcijanina, a zatem, że fakt braku jedności pomiędzy uczniami Mistrza nie może być mu obojętny, przeciwnie: musi wyzwalać działanie zmierzające ku przezwyciężeniu podziałów.

Jedność i prawda

Nie można oczywiście powiedzieć, by Piusowi XI sprawa jedności nie leżała na sercu. Rozumiał on ją jednak inaczej niż ojcowie soborowi czy Jan Paweł II. Uważał on, że jedność chrześcijan możliwa jest tylko poprzez powrót wszystkich nie-katolików do Kościoła Katolickiego, który w widomy sposób jest jedynym Kościołem Chrystusa, posiadającym pełnię objawionej Prawdy. Ojcowie soborowi i Jan Paweł II byli przekonani, że „elementy uświęcenia i prawdy, obecne w różnym stopniu w innych Wspólnotach chrześcijańskich, stanowią obiektywną podstawę komunii, choć niedoskonałej, istniejącej między nimi a Kościołem katolickim. W takiej mierze, w jakiej elementy te znajdują się w innych Wspólnotach chrześcijańskich, jest w nich czynnie obecny jedyny Kościół Chrystusowy. Dlatego Sobór Watykański II mówi o pewnej — choć niedoskonałej — komunii”. („Ut unum sint” 11)

Pius XI sprzeciwiał się zaangażowaniu katolików w ruch ekumeniczny w imię prawdy. O prawdę troszczą się jednak tak samo ojcowie soborowi i posoborowi papieże zachęcający, a nawet zobowiązujący do ekumenicznego zaangażowania. Jak napisał Jan Paweł II: „Jedność, jakiej pragnie Bóg, może się urzeczywistnić tylko dzięki powszechnej wierności wobec całej treści wiary objawionej. Kompromis w sprawach wiary sprzeciwia się Bogu, który jest Prawdą” („Ut unum sint” 18). Różnica polega na jaśniejszej świadomości, że obecność pełni Prawdy w Kościele Katolickim jest obecnością osoby Chrystusa, a nie na ostatecznej doskonałości doktryny. Żadna Wspólnota nie rozumie Prawdy w pełni, a różnica zdań na określony temat może wiązać się z perspektywicznością i niepełnością każdego jej ujęcia.

W takiej perspektywie dialog ekumeniczny nie wiąże się z kompromisem, ale z wzajemną inspiracją do pogłębiania własnego rozumienia. Nie jest to proces łatwy – stąd trudności i powolne postępy w ekumenicznym zbliżeniu.

Modlitwa i jedność

Może jednak osiągnięcie zgody na poziomie słów - doktryny czy rytuału – wcale nie jest najważniejsze w procesie dążenia do chrześcijańskiej jedności? Czyż nie jest bowiem tak, że modląc się wspólnie do Boga, już jesteśmy jedno na najistotniejszym poziomie? Jeśli tak, to Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan sam, w pewnym sensie, jest spełnieniem swojej własnej intencji – nie tylko prośbą o jedność, lecz jej urzeczywistnieniem. Jeśli tak – warto by wspólna modlitwa chrześcijan nie ograniczała się tylko do jednego tygodnia.

Nie wszyscy jesteśmy w stanie prowadzić zaawansowany teologicznie dialog. Wszyscy jednak jesteśmy w stanie wspólnie się modlić i czerpać wzajemnie inspirację z owoców swojej modlitwy. Jak to może wyglądać?

Surfując po Internecie możemy natknąć się na stronę filokalia.pl. Gdy w nią wejdziemy zorientujemy się, że jest poświęcona projektowi wydania „Filokalii" – największej i najważniejszej dla Prawosławia antologii tekstów poświęconych duchowości i modlitwie. Co więcej jednak - zobaczymy, że nie chodzi tu tylko o wydanie książki, ale o tworzenie środowiska ludzi żyjących tą duchowością, m.in. przez organizowanie rekolekcji. Zarówno stronę, jak i środowisko tworzą katoliccy mnisi: Benedyktyni Tynieccy, ale uczestniczyć w tym środowisku mogą katolicy, prawosławni, protestanci.

Jedność jest jeszcze przed nami. Jedność dzisiaj się dzieje.

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Komentarze

Sto lat modlitw. I co? Wnioski trzeba zostawić dla Dru. On jest specjalistą od.......... konsekwencji :)).

Czy rzeczywiście Panu Jezusowi chodziło o jedność rozumianą jako przynależność do jednej instytucji, podporządkowanie się jednej władzy? Przecież Pan Jezus był realistą, znał naturę ludzką, przewidział rozłamy w Kościele, schizmy, nadużycia ze strony duchowieństwa, wojny religijne. Połączenie się wszystkich chrześcijan pod egidą jakiejś ekumenicznej władzy duchownej jest jedynym rozwiązaniem sytuacji patowej, w jakiej znajdują się wyznawcy tej religii. Nie wyobrażam sobie, by prawosławni lub protestanci zaakceptowali prymat papieża. Jedyna ekumenia jest możliwa w sferze duchowej, częściowo także - doktrynalnej. Żaden Kościół nie ustąpi i nie zgodzi się na zbyt daleko idący kompromis. Połączenie się i sojusz religijny wymusi na chrześcijanach ekspansja islamu i sekularyzacja Zachodu. Chrześcijanie będą musieli zewrzeć szeregi, by przetrwać prześladowania i udzielać sobie wzajem wsparcia. Kościoły lokalne, których nie będzie cechowała otwartość i gotowość do dialogu z innowiercami, po prostu w sposób naturalny wymrą, tracąc wyznawców. Ekumenia jest zaadresowana do ludzi o otwartych głowach, a nie - do doktrynerów czy fundamentalistów.

Hoser.

...

Widzę, że moja wypowiedz zniknęła. Jedności raczej się nie doczekacie dopóki będą interesy. I jakiś kościół będzie chciał dominować. Zapędy KK były widoczne od zalania dziejów. I ludzie ocenili działalność tego kościoła. I przez jego czyny ludzie odsunęli się od wiary. W historii KK jest pełno złych czynów. Kościół ten prześladował braci w Chrystusie, którzy byli w innych kościołach. I ten kościół się skompromitował. I z wielkim uznaniem słucham takich ludzi. Jak mówi Boniecki, "należny się zastanowić , czy ten człowiek nie ma racji, nawet wtedy kiedy ten pogląd nas bulwersuje i oburza . To ta wypowiedź Bonieckiego (końcówka materiału): https://www.youtube.com/watch?v=EZvhyRF5Hy4 . A to ten materiał o którym mówiłem , że słucham takich ludzi z uwagą , chodź nie ze wszystkim się zgadzam: https://www.youtube.com/watch?v=ItRg7HIAMfU . Ja to bym kazał wszystkim kościołom nazwać się Zborami Bożymi a nie Kościołami. Wtedy byłaby jedność, bo by zrozumieli , że tylko tym są i należą do Kościoła Chrystusowego a nie katolickiego, protestanckiego, luterańskiego, domowego (itp.). I mogą się jak chcą z swoim Papieżem nazwać Zborem Katolickim. Bo kościół jest jeden. I jedno jest mistyczne ciało Chrystusa, którego członkami są oni wszyscy. Mimo innych sugestii (plan zbawienia, nauka, grzechy, tradycja, obrzędy) wznoszonych przymierzem do Boga zawartego przez wmurowane kamienie (umiłowanych pokropionych krwią Chrystusa- Krew przymierza).

mądrzy ludzie w Kościele Anglikańskim,na podstawie swoich praktycznych doświadczeń misyjnych, doszli do wniosku, że rozbicie chrześcijaństwa, to coś strasznego. I należy coś robić, by owe rozbicie jakoś próbować zniwelować. Czy mieli rację? Tak. Nie trzeba być mędrcem by wiedzieć że w Piśmie Świętym, Chrystus ostrzega przed drapieżnymi wilkami, które wejdą pośród nas, by podzielić, skłócić........Przejmująca jest też Jego Modlitwa- Wolanie "abyście byli jedno, jak ja i ojciec jedno jesteśmy". Dlatego Bogu niech będą dzięki, za tych mądrych anglikanów, którzy pierwsi, uczynili coś praktycznego.Mój KK jak pisze autor, w ekumenizm włączył się podczas pontyfikatu papieża Jana XXIII i Soboru Watykańskiego II. Lecz były chwalebne wyjątki. Należy tu wspomnieć francuskiego księdza Paula Couturier.Kapłan ten musiał uzyskać dyspensę od papieża Pius XI, by doprowadzić do dialogu teologów katolickich i protestanckich w połowie lat 30 ubiegłego wieku. Włączał się też w dialog z anglikanami.To właśnie ksiądz Couturier jest pomysłodawcą obecnego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Jacek Hajnos, Błażej Strzelczyk
Piotr Sikora
Aleksandra Warecka, Karolina Oponowicz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]