Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jazda z zaciągniętym hamulcem

Jazda z zaciągniętym hamulcem

15.01.2018
Czyta się kilka minut
Wydarzenia ekumeniczne ubiegłego roku, w którym obchodziliśmy 500-lecie reformacji, nie pozostawiają złudzeń: ekumenizm, przynajmniej ten z udziałem Kościoła katolickiego, znalazł się w stanie zawieszenia.
Papież Franciszek wraz z patriarchą Karekinem II, katolikosem wszystkich Ormian, podlewają sadzonkę drzewa podczas spotkania ekumenicznego w Erywaniu, czerwiec 2016 r. ANDREW MEDICHINI / AP / EAST NEWS
W

Wypowiedzi, spotkania, dialogi i nabożeństwa miały w gruncie rzeczy na celu podtrzymanie ruchu ekumenicznego, ale niewiele konkretów z nich wynika. Rytualnie przypomina się osiągnięcia dialogów, powtarza, że wiele pozostaje do zrobienia, zaklina, że nie ma odwrotu, wzywa do modlitwy, podkreśla, jak to wzajemnie się wzbogacamy – ale w kotle wciąż jest ta sama zupa i nie robi się gęstsza. Jedność pozostaje gdzieś daleko za horyzontem.

W dyskusjach coraz częściej akcentuje się znaczenie nowych form jedności: ekumenizm miłosierdzia, ekumenizm męczeństwa, ekumenizm zaangażowania społecznego czy kultury. To oczywiście zjawisko korzystne, tyle że na wokandzie cichną jednocześnie zagadnienia doktrynalne, tradycyjnie najbardziej angażujące uczestników dialogu. A tym samym mgłą zachodzi cel: wspólna Eucharystia.

Wspólnie wyznajemy...

Ruch ekumeniczny liczy już ponad wiek...

14033

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mając doświadczenie współpracy z protestantami przy cyklicznym wydarzeniu, które przemienia pozytywnie życie setek ludzi, w którym widać obecność Boga, pozwalam sobie nie przejmować się tym, że protestanci nie mają sukcesji apostolskiej i nie przeżywają eucharystii tak jak ja - katolik. Dla mnie istotne jest to, że spotykamy się razem na modlitwie, że razem stajemy przed naszym Panem, Jezusem Chrystusem, razem dziękujemy Mu za łaskę wiary i razem prosimy Go "przyjdź królestwo Twoje". Z nimi doświadczyłem niesamowitego poczucia bycia "jednym Ciałem". Ja dalej jestem katolikiem, oni dalej są protestantami, i mimo to jesteśmy jednym Kościołem. Gesty jedności w wykonaniu hierarchów są niezbędne, prace teologów są niezbędne, ale wspólna modlitwa szeregowych wiernych różnych denominacji też jest niezbędna. A mam wrażenie, że teologowie razem się nie spotykają na zupełnie prywatnej modlitwie, gdyby tak było to zupełnie inaczej by się toczyły te spory. Jeśli my, z samego dołu Kościoła chcemy ekumenizmu, to musimy podjąć wysiłek wspólnej modlitwy, bo "góra" sama tego nie załatwi.

tani, demagogiczny chwyt mający uzasadniać i wzmacniać ziemski monopol na władzę i wydawanie przepustek do raju - czy to tak trudno pojąć?...

jak szukać tego co nas łączy. Zachowując szacunek i pokorę można dojść do jedności. Jeżeli każdy z wymienionych odłamów będzie tkwił w swoich (stworzonych tylko przez człowieka) ramach nie skłaniając się ku podstawie naszej wiary, czyli dekalogowi i nauczaniach Jezusa Chrystusa, to nie ma szansy na porozumienie. Organizowanie wspólnych mszy, spotkań bez wytykania sobie "bo my wiemy lepiej i robimy to lepiej". Dlaczego wbija się ludziom do głowy, że nieposłuszeństwem jest uczestniczenie we mszy innego odłamu. Przecież Europa i nie tylko, jest mieszaniną ludzi należących do różnych odłamów. Co mają robić małżeństwa pochodzące z różnych kościołów? Powinno się dopuścić do uczestnictwa w Eucharystii w innym kościele Chrześcijańskim. Obalanie murów pomiędzy kościołami należy realizować na "dole" i na "górze", lecz z wyraźnym przyzwoleniem hierarchów kościelnym. Wiem,że trudno zaczynać od podstaw, czyli odrzucić wszystko to co po długim przeanalizowaniu stworzył człowiek, ale jest bardzo dużo wspólnych cech, które pomogą w porozumieniu. Nie można oczekiwać (przynajmniej nie od razu), że wszystkie odłamy połączą się w jedną całość od razu, trudne sprawy trzeba załatwiać małymi kroczkami prowadzącymi do celu. Pamiętam jak skomentowano poczynania Papieża Jana Pawła II kiedy pocałował Koran. Papież pokazał, że należy się szacunek innym wiarom. Tym bardziej, że dekalog w islamie jest bardzo podobny do naszego. Może pewne sprawy uogólniam, ale boje się że przez te małe detale nie zrobimy nawet kroku w stronę zjednoczenia. Po co szukać wrogów wśród swoich.

ale to my jestesmy tymi "hamulcowymi". Dlaczego? Nieustanne marzenie i zarazem modlitwa Mistrza z Nazaretu "ut unum sint" mooooze nie musi akurat oznaczac samego uczestnictwa "sensu stricte" do przyjecia Ciala i Krwi Panskiej lecz wspolne wszystkich chrzescijan wspolzycie w milosci pokoju i zgodzie.Wiadomo przeciez ze komunia w kontekscie jak najszerzej rozumianego ekumenizmu widziana ze strony KK to przede wszystkim oznacza JEDNOSC najlepiej wszystkich rodzin chrzescijanskich w Chrystusie ale z uznaniem prymatu Papieza i wspolnego Credo /Czy w tym sa tez S.Jehowas-nie wiem? I tu dopatrujemy sie bardzo wielu przeszkod, a to wcale nieprawda, to nie sa te hamulce. "Hamulcami"jestesmy my sami.Do tego "unum sint " szybko nie dojdzie dlatego ze wielu z nas zaraz po przyjeciu Komunii Sw. staje sie JudaszamiPpoatrzmy sami na siebie z dystansu jak wychodzac zaraz z Kosciola co 30 dni na Krakowskie Przedmiescie jakich my uzywamy slow? Czy stojacy obok nas Ewangelik,czy nawej wspomniany Jehowy powie o nas popatrzcie jak oni sie miluja,i czy wowczas przylaczy do nas ? NIGDY! Dlatego Komunia- to MILUJ BLIZNIEGO SWEGO , a nie narkotyk do opluwania bliznich. NIE DZIWMY SIE ze co chwila rodzi sie na lonie KK co raz to nowy Luter czy Klwin,ktorych potem bedzie blogoslawil O TADEUSZ jako swoje dzieci.

„Problemów, które dzielą chrześcijan, nie da się wyeliminować zza biurka, poznając inne Kościoły i ich doktrynę z książek, choćby były to dzieła najwybitniejszych teologów” Ale jazda, tyle mądrych głów, a nie wiedzą dlaczego nie możemy się dogadać, to przecież proste, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę, wpływy, prestiż… Ależ odkrycie, że małżeństwa mieszane różnych odłamów chrześcijaństwa, dogadują się ponad podziałami wpojonymi im w dzieciństwie. To nie tylko doświadczenie miłości ich do tego skłania, to krótko mówiąc zwyczajna ludzka odpowiedzialność za drugiego człowieka, czyli za współmałżonka i potomstwo wymusza na nas zwykłą przyzwoitość. Może właśnie celibat katolickiego duchowieństwa jest głównym problemem. Może to brak doświadczenia miłości małżeńskiej, odpowiedzialności rodzicielskiej jest powodem wyszukiwania teologicznych przeszkód w szukaniu wspólnego języka i dialogu. Wszelkie nacjonalizmy nakręcane są z niskich pobudek, dla osiągania prymitywnych korzyści, jednostek o wybujałym ego, religia jest doskonałym narzędziem w ich rękach. Zawsze gdy słyszę , gdy ktoś ma gębę pełną szlachetnych patriotycznych frazesów, moralnych pouczeń i religijnych odwołań. Gdy wykłada niczym kawę na ławę, co do nas mówi Bóg i czego od nas oczekuje, budzi się we mnie nieufność i czuje, że ktoś robi mnie w balona próbując oszukać. Nie ma ludzi odpornych na indoktrynację, temu jest jak jest. Widoków na poprawę nie widać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]