Ustawienie i odsłonięcie pomnika Jana Karskiego, siedzącego nad partią szachów przed wejściem do Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku, było głównym punktem obchodów polskiego święta narodowego w niedzielę, 11 listopada 2007 roku. Dwa lata później, w 2009 roku, skrzyżowanie 37. ulicy i Madison Avenue, przy którym mieści się polska placówka dyplomatyczna, nazwano Jan Karski Corner.
Na obu wydarzeniach, upamiętniających jego życie, dorobek i przesłanie, panowała niezwykła atmosfera braterstwa i solidarności.
Na to świętowanie przyleciał z Izraela Me’ir Lau, naczelny rabin Tel Awiwu, z Warszawy pełnomocnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych do spraw stosunków polsko-żydowskich Maciej Kozłowski i sekretarz stanu Ewa Junczyk-Ziomecka z Kancelarii Prezydenta. Do gości zagranicznych dołączył trzykrotnie wybierany na burmistrza Nowego Jorku Ed Koch, dyrektor American Jewish Committee David Harris, przedstawiciele Polonii amerykańskiej, byli studenci Karskiego z Robertem Billingsleyem z Cassidy Turley, jednej z największych amerykańskich firm deweloperskich, oraz Polacy i polscy Żydzi z ocalonym z Zagłady Zygmuntem Rolatem, mieszkającym w Nowym Jorku.
Dlaczego życie Karskiego jest moralnym drogowskazem
Siła tej nieformalnej koalicji, którą scaliła postać Karskiego, tkwiła w tym, że większość znała go osobiście i uważała, że życie i postawa naszego rodaka są ponadczasowym moralnym drogowskazem dla kolejnych pokoleń, zobowiązującym do nieodwracania wzroku, gdy słabszemu dzieje się krzywda. Nakazującym zastąpienie egoizmu empatią, a lęku odwagą.
„Jesteśmy tu po to, aby uhonorować świętego” – powiedział do kilkusetosobowej publiczności Ed Koch. „Każde miasto powinno czcić Jana Karskiego” – wtórował mu rabin Lau, wskazując na pomnik i tabliczkę z nazwą skrzyżowania.
Gospodarz i animator obu ceremonii, konsul generalny Krzysztof Kasprzyk odczytał list od byłego prezydenta Billa Clintona i od byłego ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego. Znany kantor nowojorski Joseph Malovany śpiewał na ulicy, opierając rękę o spiżowe ramię polskiego emisariusza. A na zakończenie Akademicki Chór Uniwersytetu z Poznania tak zagrzmiał „Gaude Mater Polonia”, że średniowieczny hymn „Raduj się, Matko Polsko” słychać było w sercu Manhattanu – wzdłuż 37. ulicy aż do Madison Avenue z jednej i Park Avenue z drugiej strony.
W 2009 roku, w uroczystości honorującej Jana Karskiego w nowojorskiej przestrzeni miejskiej, wzięli też udział szczególni goście z Polski – grupa Ocalonych z Zagłady wraz z polskimi Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata. Udając się w tę podróż, organizowaną przez Kancelarię Prezydenta i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie ukrywali lęku przed spotkaniami ze środowiskami żydowskimi. Wieloletnie stereotypy po obu stronach wzbudzały w Ocalonych niepokój przed pytaniami, dlaczego nie wyjechali z Polski jak inni Żydzi, a wśród Sprawiedliwych – niepokój przed komentarzami na temat antysemityzmu, co zwykle towarzyszyło spotkaniom polsko-żydowskim. Ale nie tym razem.
Goście z Polski, przyjmowani z wdzięcznością w Nowym Jorku, Chicago i Waszyngtonie, zostali zaproszeni na Kapitol przez prezydenta Baracka Obamę na obchody Dnia Pamięci o Holokauście. Tego nie mieliśmy w programie, ale wieść o ich przybyciu do Stanów Zjednoczonych rozniosła się i ku zaskoczeniu nas wszystkich polscy Sprawiedliwi zostali poproszeni o towarzyszenie Ocalonym w zapalaniu sześciu świec upamiętniających Zagładę sześciu milionów Żydów europejskich. Chciałoby się powiedzieć, że duch Karskiego czuwa, albo – jak mówił jego były student Bob Billingsley – karma Karskiego działa.
Misje wojenne i świadectwo Zagłady
Każdy, kto zna losy Jana Karskiego, pozostaje pod wrażeniem tego niezwykłego człowieka. Miał zaledwie 25 lat i od pół roku pracował w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdy 1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Był świetnie wykształcony na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, znał cztery języki, miał fotograficzną pamięć i głęboko wierzył w wartości wyrażone hasłem „Bóg, honor, ojczyzna”. Stał się jednym z najodważniejszych kurierów i emisariuszy polskiego ruchu oporu. Kolejne lata spędzał w drodze, wielokrotnie przedzierając się przez okupowaną Europę z tajnymi raportami, które przewoził z kraju do Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie mieściły się siedziby polskiego rządu na uchodźstwie.
Niemcy nieustannie na niego polowali. W końcu wpadł w pułapkę zastawioną na Słowacji. Torturowany przez Gestapo, w obawie, że nie wytrzyma kolejnego przesłuchania i zacznie mówić – a wiedział bardzo dużo o strukturach państwa podziemnego – podciął sobie żyły. Odratowany i przewieziony do szpitala w Nowym Sączu, został odbity przez oddział polskiego podziemia.
Film „Shoah” i powrót pamięci o Karskim
Na nadgarstkach nosił blizny po próbie samobójczej, miał połamane żebra i wybite zęby. Po rekonwalescencji wrócił do służby. Przed kolejną misją kurierską dwukrotnie wprowadzono go do warszawskiego getta oraz do obozu przejściowego w Izbicy Lubelskiej. Stał się wówczas naocznym świadkiem jednej z największych tragedii XX wieku.
Był wstrząśnięty i zdeterminowany, by to, co zobaczył, zrelacjonować przywódcom Wolnego Świata. Po raz kolejny, ryzykując życie, przedostał się przez okupowaną Europę i dotarł do przedstawicieli brytyjskiego rządu i parlamentu. Brak reakcji w Londynie skłonił zarówno polski rząd na uchodźstwie, jak i jego samego, do podjęcia kolejnej misji. Karski popłynął do Stanów Zjednoczonych i stanął przed najpotężniejszym wówczas przywódcą świata – prezydentem USA Franklinem Delano Rooseveltem. Jego misja okazała się jednak bezowocna.
Choć planował powrót do okupowanego kraju, nie otrzymał zgody od polskiego rządu w Londynie, który uznał, że grozi mu tam śmiertelne niebezpieczeństwo. Został więc w USA. Tam napisał książkę „Story of a Secret State”, która w 1944 roku trafiła na listę bestsellerów w Stanach Zjednoczonych. Obronił doktorat na jezuickim Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie i przez kolejne dekady uczył przyszłych amerykańskich ambasadorów, polityków i biznesmenów. Ani jego studenci, ani kadra akademicka nie znali jednak przeszłości tego dystyngowanego profesora – zawsze nienagannie ubranego, wyróżniającego się polskim akcentem i stylem bycia.
Milczał aż do 1979 roku, kiedy francuski reżyser Claude Lanzmann skłonił go do przerwania ciszy i włączył do swojego filmu „Shoah”. Nagranie było dramatyczne. Trudno wyobrazić sobie, co czuł człowiek, który dokonał nadludzkiego wysiłku, by zaalarmować świat o trwającym ludobójstwie, a który musiał przyjąć do wiadomości, że jego wołanie zagłuszają polityczne kalkulacje, sceptycyzm i ludzka obojętność. Powrót do wspomnień okazał się tak bolesny, że Karski nie zdołał powstrzymać łez – co uchwyciła kamera. Film miał światową premierę w 1985 roku.
Jego wojenny życiorys znano w USA i Izraelu. Już w 1982 roku Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie nadał mu tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata i honorowe obywatelstwo Izraela, łamiąc obowiązującą zasadę, że wyróżnienie to przyznaje się wyłącznie na podstawie świadectw Ocalonych, którym ktoś uratował życie. Karski nie ocalił nikogo bezpośrednio, ale wielokrotnie ryzykował własne życie, by dać świadectwo i ratować naród żydowski. Tak naprawdę to właśnie Lanzmann odkrył go na nowo dla świata.
Prezydencki Medal Wolności dla polskiego emisariusza
Koalicja rozrastała się po obu stronach Atlantyku, ale tym razem inicjatywa – ponownie podjęta w Stanach Zjednoczonych – wyszła z Polski. Jej autorką była Ewa Wierzyńska, która przygotowała czteroletni program „Niedokończona misja”, ogłoszony w dziesiątą rocznicę śmierci Jana Karskiego przez Muzeum Historii Polski i realizowany do setnej rocznicy jego urodzin w 2014 roku. Nigdy wcześniej nie mówiono o Karskim tak głośno, jak w tamtych latach. To, co działo się w Polsce, promieniowało na świat i zmobilizowało Konsulat w Nowym Jorku – którym miałam zaszczyt wówczas kierować – do powołania Jan Karski US Centennial Campaign.
Na uroczystej kolacji przy jednym stole zasiedli byli studenci jezuickiego Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie, gdzie Karski wykładał przez czterdzieści lat, przedstawiciele najważniejszych amerykańskich organizacji żydowskich i Fundacji Kościuszkowskiej, a także polscy Żydzi i Polacy.
Celem spotkania było podjęcie działań na rzecz rozpowszechniania wiedzy o działalności i spuściźnie Karskiego w szkołach, mediach oraz w świadomości amerykańskiej opinii publicznej. – Postanowiliśmy wystąpić o Prezydencki Medal Wolności, najwyższe cywilne odznaczenie amerykańskie, i opublikować drugie wydanie książki Karskiego „Tajne państwo”, wydanej ponad sześćdziesiąt lat wcześniej w Stanach – przypomina Andrzej Rojek, biznesmen i filantrop, który od tamtej pory stał się wiernym strażnikiem pamięci o Janie Karskim.
Dyrektorem kampanii została Wanda Urbańska, pisarka i dziennikarka telewizyjna, córka polskiego emigranta wojennego. Kontakty z Białym Domem i Kongresem przejęli Tom Sneeringer i Scott S. Fleming z Uniwersytetu Georgetown. Odbyli niezliczone spotkania i wykonali dziesiątki telefonów, zachęcając do pisania listów bezpośrednio do Białego Domu lub do podpisania petycji Jan Karski US Centennial Campaign z prośbą o nominację.
Fundacja Edukacyjna Jana Karskiego i jej misja
Rosła także lista podpisów senatorów i kongresmenów pod wnioskiem o nominację dla polskiego emisariusza, skierowanym do Białego Domu przez Jan Karski US Centennial Campaign. Dokument poparło jedenastu senatorów – m.in. Barbara Mikulski, Joe Lieberman i Dick Lugar – oraz sześćdziesięciu siedmiu przedstawicieli Izby Reprezentantów, wśród nich kongresmenka Marcy Kaptur i kongresmen John Dingell.
– „Nieraz słyszałem w Kongresie z obu stron, że potrzebujemy więcej bohaterów takich jak Karski” – wspomina dyrektor Wanda Urbańska. Dodaje, że jednym z największych osiągnięć kampanii był jej ponadpartyjny charakter, choć w Kongresie Stanów Zjednoczonych więcej sygnatariuszy wspierających nominację dla Karskiego udało się pozyskać z Partii Demokratycznej niż z Partii Republikańskiej.
Zależało nam, aby pozytywna decyzja z Białego Domu zapadła na 100-lecie urodzin Karskiego w 2014 roku. Nadeszła jednak wcześniej – 29 maja 2012 roku prezydent Barack Obama odznaczył naszego rodaka najwyższym amerykańskim cywilnym odznaczeniem, Prezydenckim Medalem Wolności.
To był sukces. I choć podczas uroczystości doszło do poważnej pomyłki prezydenta Obamy, który w przemówieniu użył sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”, to – jak pisał Timothy Snyder, amerykański historyk z Uniwersytetu Yale – „Jan Karski już teraz na zawsze pozostanie na samym szczycie honorów politycznych w USA. To zmiana radykalna i do tego trwała. A to przecież postęp, a nie klęska”.
Wkrótce – najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem w Polsce – z inicjatywy prywatnych darczyńców pod kierunkiem Andrzeja Rojka powołano Fundację Edukacyjną Jana Karskiego. Fundacja zorganizowała w Polsce kilka konferencji międzynarodowych, przyznała nagrody Jan Karski Spirit Award, co roku wysyłała młodych polskich liderów na Georgetown Leadership Seminar, a przez siedem lat prowadziła Akademię Młodego Obywatela im. Jana Karskiego. Nagrywała także wspomnienia osób, które znały Karskiego – wydane ostatnio w książce „Jan Karski w cudzej pamięci” – oraz sprowadziła do czterech polskich miast amerykański monodram „Zapamiętaj. Świadectwo Jana Karskiego” z Davidem Strathairnem, wybitnym aktorem, w roli polskiego emisariusza.
Mimo tego nieustannego wysiłku kilku szlachetnych darczyńców, okazjonalnie wspieranych przez publiczne fundusze, większość uczestników tamtej polsko-żydowsko-amerykańskiej kolacji rozeszła się do domów. Nigdy później nie udało się już wzbudzić tak wielkiego zainteresowania Janem Karskim, choć jego przesłanie powinno być wołaniem także dziś. Powinno trafiać nie tylko „pod strzechy”, jak marzyła Ewa Wierzyńska, lecz również do środowisk prawniczych, obrońców praw człowieka, organizacji humanitarnych i polityków – aby nieustannie stać na straży podstawowych praw, które zakazują ludobójstwa, zbrodni wojennych i pogwałcania ludzkiej godności.
Od 17 miesięcy Fundacja poszukuje trwałego i stabilnego miejsca dla Jana Karskiego w polskich strukturach administracji państwowej. Wierzymy, że Karski znajdzie w swojej ojczyźnie godny dach nad głową, a jego wartości będą łączyć Polaków z Polakami.
Ewa Junczyk-Ziomecka – prawniczka, dziennikarka, działaczka dialogu polsko-żydowskiego, była konsul generalna RP w Nowym Jorku, prezes Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego.
Listy do Prezydenta Baracka Obamy rekomendujące Jana Karskiego do Prezydenckiego Medalu Wolności
„Jan Karski nie jest sam. Ma wielu uczniów, którzy nie są obojętni na krzywdę samotnych, na ich ból i cierpienie. Teraz to oni walczą z przejawami antysemityzmu, ksenofobii i rasizmu. (...) Wierzą, że świat można uczynić lepszym i dlatego wiedzę Jana Karskiego należy przekazywać z pokolenia na pokolenie. Ważnym zadaniem nas wszystkich jest, aby misja Karskiego była we współczesnym świecie kontynuowana”.
Bronisław Komorowski, Prezydent RP
„Był człowiekiem obdarzonym niespotykanym instynktem, inteligencją i ogromnym poczuciem moralnej odpowiedzialności, człowiekiem zasługującym na miano Bohatera Ludzkości”.
Zbigniew Brzeziński, były doradca prezydenta Jimmy’ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego USA
„Profesor Karski był bohaterem dla nas wszystkich tutaj, w Georgetown – dla studentów, grona pedagogicznego i pracowników. Jego misja poinformowania aliantów o Holokauście i zbrodniach w Polsce była inspiracją dla tych, którzy z nim studiowali, i wciąż przemawia do nowych pokoleń studentów, nawet tych, którzy nigdy go nie poznali”.
John J. DeGioia, prezydent Uniwersytetu Georgetown
„Podczas moich studiów na Uniwersytecie Georgetown miałem szczęście być studentem School of Foreign Service w czasie, gdy dr Karski był tam wykładowcą. Dr Karski pozostawił na tym świecie rzeczywiście niezatarty ślad. Był prawdziwym obrońcą ludzkości”.
Bill Clinton, były prezydent USA
„Spaja wokół siebie nas wszystkich – Żydów, nie-Żydów i ludzi wiary, gdziekolwiek są – abyśmy mogli się zjednoczyć”.
David Harris, dyrektor wykonawczy American Jewish Committee
„Uważam, że Karski powinien być uhonorowany przez przyszłe pokolenia, a jego imię powinno stać się w Ameryce powszechnie znane. My, w Fundacji Kościuszkowskiej, mocno wierzymy, że spuścizna Karskiego oraz ideały tolerancji i sprawiedliwości muszą być wiecznie żywe”.
Alex Storożyński, prezes Fundacji Kościuszkowskiej
„Dr Karski chciał, aby świat dowiedział się o zbrodniach, które miały miejsce w czasie wojny, i aby nie zostały one nigdy zapomniane. Jako profesor Uniwersytetu Georgetown miał wpływ na tysiące ludzkich istnień, ucząc, jak ważna jest wolność, współczucie i pokój”.
Frank J. Spula, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej
„Mówiąc o osobach nagrodzonych Medalem Wolności, pan prezydent użył kiedyś sformułowania, że »odkrywają to, co w nas najlepsze, i to, kim chcielibyśmy być«. Odwaga, jaką dr Karski wykazał się w swojej działalności, narażając przy tym własne życie, zdecydowanie odzwierciedla te wartości”.
Nita M. Lowey i Daniel Lipinski, członkowie Izby Reprezentantów
„Godność i odwaga dr. Karskiego w obliczu niebezpieczeństwa reprezentują ludzką prawość i ideały Stanów Zjednoczonych w najwyższym wymiarze”.
Charles E. Schumer, senator USA
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















