Dyskusje na temat rynku książki oraz kiepskiej sytuacji materialnej autorek i autorów nabrały w ostatnich miesiącach tempa. Z zapowiedzi Ministerstwa Kultury oraz ministerialnego zespołu ds. pola literackiego, działającego pod przewodnictwem Agaty Diduszko-Zyglewskiej, wynika, że do końca roku czeka nas sporo rozstrzygnięć.
Rynek książki – zmienić struktury, zasady i stawki
Opublikowany pół roku temu raport Instytutu Książki wykazał, że rynek książki znajduje się w kryzysie strukturalnym, charakteryzującym się postępującą oligopolizacją. Cztery największe firmy dystrybucyjne kontrolują około 80 proc. rynku hurtowego, co prowadzi do systematycznego wypierania mniejszych podmiotów. Instytut Książki złożył w tej sprawie zawiadomienie do UOKiK, niebawem powinniśmy poznać opinię urzędu.
Ponadto zespół ds. pola literackiego kilka dni temu złożył ministrze kultury rekomendację w sprawie zmian redystrybucji środków z zakupów i wypożyczeń bibliotecznych. Przypomnijmy: za każdy wypożyczony egzemplarz książki jej autor bądź autorka otrzymuje 4 grosze. Roczna mediana wynagrodzenia z tego tytułu wynosi 360 zł. Obecna stawka – 5 proc. ceny książki, które wracało do twórców oraz wydawców – ma zostać podwojona, co w skali roku może przynieść wydawcom i autorom dodatkowe 10 mln złotych.
Zmienić ma się też sposób obliczania wynagrodzeń – dotychczas były one naliczane na podstawie danych przekazywanych z 60 bibliotek, które nie stanowiły próby reprezentatywnej, uwzględnione w niej biblioteki nie były też równomiernie rozmieszczone geograficznie. Liczba bibliotek, z których przesyłane będą dane, ma wzrosnąć do 100.
Kulturotwórcza rola książki – wartość wyższa niż cena
Instytut Książki zamówił także raport nt. warunków pracy autorek i autorów oraz tłumaczek i tłumaczy, którego treść i wnioski poznamy jesienią. Z kolei Polska Izba Książki zleciła badanie nt. plusów i minusów planowanej regulacji rynku książki. Od pewnego czasu dyskutuje się o jednolitej cenie książki, tj. o przepisie, który wymuszałby na wszystkich sprzedawcach utrzymywanie okładkowej ceny książki np. przez pół roku od jej wydania, co wyrównałoby szanse dużych i małych księgarni. Jak pokazał raport Instytutu Książki, takiego rozwiązania nie można wprowadzić bez innych regulacji – ich zakres ma określić wspomniany raport.
W dyskusjach o rynku książki nieustannie mówi się o wymiarze ekonomicznym, rzadko podkreślając jego rolę kulturotwórczą. Książki są dobrem, które powinno być ogólnie dostępne, niezależnie od preferencji czy regulacji rynkowych. A jeśli tak, to planowanych zmian nie odczujemy w pełni aż do momentu zapewnienia wszystkim dzieciom równego dostępu do książek oraz edukacji, której celem będzie wykształcenie w nich potrzeby czytania dla przyjemności.
Dziś uczeń kończący szkołę podstawową ma – jak głosi profil absolwenta – jedynie „czytać ze zrozumieniem”. Z kolei w profilu absolwenta szkoły ponadpodstawowej o związkach z literaturą i stosunku do niej nie ma nawet słowa. Czas to zmienić. Tym bardziej że rosnące różnice w dochodach przekładają się na rosnące dysproporcje szans wśród dzieci.
Coraz popularniejsze i coraz chętniej wybierane szkoły prywatne, korepetycje i zajęcia dodatkowe dają dobry start w dorosłość jedynie wybranej grupie najlepiej sytuowanych dzieci. Równy dostęp do książki mógłby być bardzo pomocny w przełamaniu tego trendu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















