Jak wygrać z mambą

Co roku w wyniku ukąszeń węży umiera ok. 35 tys. mieszkańców afrykańskiego Sahelu. Wkrótce może się to zmienić.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Bas Meelker / EAST NEWS
/ Fot. Bas Meelker / EAST NEWS

Doktor Robert Harrison chwali się, że w żadnym zoo nie ma tylu jadowitych węży, co w jego laboratorium.
„Doliczyliśmy się ponad 450 okazów reprezentujących 26 różnych gatunków” – mówił na początku roku dziennikarzom BBC, pokazując pudła z gadami przypominające plastikowe pojemniki na lunch.
To tutaj, w pomieszczeniach Liverpool School of Tropical Medicine, rozpoczął się właśnie projekt, który tylko w ciągu najbliższej dekady może uratować życie lub zdrowie miliona Afrykańczyków. Chodzi o stworzenie uniwersalnej i niedrogiej surowicy, która umożliwi leczenie ofiar najbardziej jadowitych węży.
Strach Sahelu
A jest o co walczyć. Co roku w wyniku ukąszeń tych gadów umiera ok. 35 tys. mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej. Trzy razy więcej doznaje trwałego paraliżu. Egzotyczne dla europejskich uszu nazwy gatunków są w Mauretanii, Mali, Nigrze i Czadzie synonimem ciągłego strachu i cierpienia.
Jad mamby czarnej (na zdjęciu) powoduje porażenie mięśni oddechowych. Ukąszenia żyjącego na gałęziach drzew i krzewów dyfoida czy kryjącej się w wydmach efy piaskowej wywołują zakażenia oraz krwotoki wewnętrzne. Żmija sykliwa, która prawdopodobnie odpowiada w Afryce za najwięcej przypadków śmierci, potrafi wstrzyknąć do ciała ofiary nawet 350 mg jadu.
W Polsce żyje tylko jeden jadowity gatunek i pomoc jest prosta: ofiara otrzymuje surowicę końską zawierającą przeciwciała neutralizujące jad żmii zygzakowatej. Ale w okołopustynnych regionach Afryki lekarze muszą najpierw – często na podstawie chaotycznej relacji pacjenta – ustalić sprawcę ukąszenia. Jeżeli się to uda, a odpowiednia surowica jest dostępna, ofiara ma szanse. Gorzej, gdy brak szczegółowych informacji i trzeba podać surowicę „wielogatunkową”. Preparaty tego rodzaju są, niestety, mało skuteczne.
Dlaczego? M.in. za sprawą w metody ich produkcji: jad węża wstrzykuje się koniom lub owcom – w dawkach, które choć nie powodują śmierci, zmuszają zwierzęta do reakcji immunologicznej, czyli wytwarzania przeciwciał. To właśnie owe przeciwciała, odsączane później z krwi, są podstawowym składnikiem surowicy. Kłopot w tym, że zwierzęta infekowane jadem z różnych gatunków węży przeciw każdemu z nich produkują mniejsze ilości przeciwciał. A to zmniejsza skuteczność leczenia.
Jedna i jedyna
– Mamy zamiar wyprodukować surowicę użyteczną w walce ze skutkami ukąszenia każdego gatunku jadowitego węża w Afryce Subsaharyjskiej – deklaruje Harrison. Korzystając z pomocy badaczy z Hiszpanii i Kostaryki, zespół z Liverpoolu opracował już nową metodę produkcji, wzmacniającą działanie surowicy. A także – uodporniającą ją na trudne warunki transportu i przechowywania w Afryce.
Teraz od każdego węża sprowadzonego z Sahelu, raz na kilka tygodni pobiera się jad. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za 2-3 lata surowica będzie gotowa. – Będzie wyjątkowa – mówi Harrison. – Bezpieczniejsza od dostępnych teraz, i będzie ją można podawać tylko w jednej dawce.
To nie koniec dobrych wiadomości: nowa, uniwersalna surowica ma być tańsza od dotychczas stosowanych. Dziś pojedyncza dawka „wielogatunkowej” surowicy kosztuje nawet 140 dolarów. Ponieważ czasem trzeba ją podać kilkakrotnie, cena całej kuracji może wynieść nawet pół tysiąca dolarów. To zaś, niestety, bariera nie do pokonania dla mieszkańców Sahelu, których większość zarabia równowartość jednego dolara dziennie. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2015