Jak uzbroić się w serdeczność

Mój drogi Piołunie,
Czyta się kilka minut

czy zdarza Ci się czytać kościelne, urzędowe komunikaty? Nie? Nawet nie wiesz, ile tracisz. Nie raz i nie dwa mogłaby Cię ich lektura ubogacić w sposób szczególny, przyczyniając się owocnie do Twego duchowego wzrostu. Ot, pierwszy z brzegu przykład, sprzed kilku zaledwie dni. Komunikat po obradach biskupów, którzy obsztorcowali środowiska tzw. Kościoła otwartego, bo – tu cytat – „niejednokrotnie lansują duchownych i świeckich podważających oficjalne nauczanie Kościoła, a równocześnie dyskredytują tych, którzy stają w obronie prawdy”. No i git, no i gitara. Żeby jednak nie było, zaraz też spieszą autorzy z zapewnieniem, że przecież Kościół w ogóle jako taki „pozostaje otwartym na świat”.

Hmm... W jednym zdaniu nieprawomyślnych kopniakiem z Kościoła pogonić, dać im boleśnie odczuć, że nie są mile widziani, i drzwi im przed nosem zatrzasnąć, a potem w drugim zdaniu wszem i wobec ogłosić, że drzwi owe otworem przed wszystkimi stoją? Intrygująca to logika i absolutne mistrzostwo świata w duszpasterstwie stosowanym.

Zresztą podobno tłumaczą się tylko ci, którzy mają coś na sumieniu... Czyś słyszał, drogi Piołunie, żeby uboga wdowa – wręczywszy napotkanemu żebrakowi ostatnie drobniaki – rozgłaszać poczęła, jak hojną i pobożną jest matroną? O nie, przebrzydła starucha nawet słówkiem o niczym nie piśnie. Tymczasem ci, co nędzarza minąć wolą z daleka, na ogół z wielkodusznością lubią się obnosić. Jałmużny poskąpią, za to długi elaborat wygłoszą, jak to w głębi duszy są na krzywdę bliźnich wrażliwi, ale akurat tamten obibok na żadną łaskę i miłosierdzie nie zasłużył.

Co, kiedy i jak człek mówi, człeka natychmiast obnaża. Przed rokiem pewne radio nadało wielce pouczający wywiad. Otóż prowadzący pyta głosem uniżonego sługi, podnóżka niegodnego: „Jak, Księże Biskupie, postępować wobec wrogów Kościoła? Tych, którzy za nic mają naszą naukę? Którzy katolickich prawd nie podzielają, tylko kłamią i sieją zamęt?”. Zamyślił się biskup, ale po chwili odrzekł: „Musimy uzbroić się w serdeczność”. Uzbroić się w serdeczność... Toż to fraza stulecia!

A wzorem Cieśli opowiem Ci jeszcze następującą przypowieść. Pewien człowiek miał wielki dom, mnóstwo sług i bydła. Majątek dostał od Ojca, który udał się w podróż do odległych krain, ale już dawno słuch o Nim zaginął. Szemrali jednak niektórzy, że młody dziedzic Ojca nie przypomina. Tamten bowiem był szczodry, wędrowców pod dach przyjmował, głodnych do syta karmił, zagubionym drogę wskazywał i brudnych się nie brzydził. Każdego dnia tłoczyła się pod jego domem rzesza nieszczęśników. Jęki, lamenty i pokrzykiwania nawet nocą oka nie dawały zmrużyć. Z początku syn z Ojca wzór brał, ale wreszcie poszedł po rozum do głowy. Psy z łańcucha spuścił, żeby obcych poszczuć. Szemrali więc – jako się rzekło – ludzie, aż w końcu sam dziedzic się o tym dowiedział. Zapiekło młodzieńca do żywego; pokazać postanowił, że od Ojca gorszy nie jest. Kazał upiec czterdzieści baranów, z piwnicy wytoczyć czterdzieści beczek z winem, owoce i smakołyki na targu kupić, dom jak na święto przystroić i po muzykantów posłać. Gdy już wszystko było gotowe, zasiadł na honorowym miejscu i ujrzał, jak się od wyśmienitego jadła i napitku uginały długie stoły. Tyle że nikt na ucztę nie dotarł. Tym się jednak nie zmartwił młodzieniec. Rzekł tylko do sług swoich: „Czyż ktokolwiek zaprzeczy, że od mego Ojca jestem hojniejszy? On ubogich tylko chlebem z oliwą karmił, a ja przyszykowałem wszystko niczym w dzień wesela. Czyż można mi cokolwiek zarzucić? Wszak nie moją jest winą, że żaden z tych oszczerców i niewdzięczników nie chciał do uczty zasiąść”. Na to jeden sługa odparł: „Panie, prawdą jest, że kazałeś upiec czterdzieści baranów, z piwnicy wytoczyć czterdzieści beczek z winem, owoce i smakołyki na targu kupić, dom jak na święto przystroić i po muzykantów posłać. O jednym tylko zapomniałeś. Psy do budy zagonić”.


Twój kochający stryj Krętacz

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2014