Jak dobranocki

Pisma opinii zajmują się poważnymi tematami. Recenzują więc co najwyżej książki, teatr, spektakle filmowe, ale przecież nie programy telewizyjne.
Czyta się kilka minut

Owszem, np. "Gość Niedzielny" prowadzi kącik "Wencel poleca", "Wencel odradza", i to już jest troska o odbiorców, których są przecie miliony, spędzające co dzień godziny przed domowym ekranem. Ale gdzie odbywa się poważne studium nad pytaniem, do jakiego odbiorcy adresowane są poszczególne telewizje, a w nich najbardziej oglądane obrazy i treści? Co tak naprawdę przekazują? Co w widzu i słuchaczu pozostawiają?

Pisałam kiedyś parę słów o bezskuteczności uwag przekazywanych telefonicznie do studia od ludzi błagających o rezygnację na przykład z najbardziej kłótliwych rozmówców. Nic się tu nie zmienia, widocznie zasada "my wiemy lepiej" jest nadrzędna. A jakby tak raz spojrzeć na seriale i telenowele w telewizji publicznej? Przecież oglądane są tak masowo jak może żaden inny program poza zawodami sportowymi. Ich twórcy chwalą się, że to świat przyjaciół dla ludzi znużonych życiem. A tak naprawdę? To bajki dla dorosłych, programowo niemające nic wspólnego z życiem, w którym niby to tkwią bohaterowie. Bywa to aż upokarzające, gdy akcja toczy się tu i teraz, na przykład w stolicy, ale nic nie odnosi się do czegokolwiek, co w tym samym czasie zajmuje, niepokoi albo cieszy żywych ludzi. Tak jakby autorzy tych obrazków uważali swoich odbiorców za bezmyślnych połykaczy kolejnej anegdoty. Potem jeszcze między jednym a drugim scenariuszem długie dziesięć minut strawione na kilkunastu reklamach, adresowanych do rozpaczliwej gotowości uwierzenia w pokazywane "dobro" - i oto misja telewizji publicznej w jednym ze swoich najważniejszych dziś wątków. Kiedy zaczniemy się bronić?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2011