Reklama

Jak czytać (i pisać) biografie

Jak czytać (i pisać) biografie

14.08.2017
Czyta się kilka minut
Przepadam za czytaniem biografii. Lubię czytać o tych, których lepiej lub gorzej znałem, i o tych, którzy w czasach, kiedy żyłem, wpływali na losy innych.
L

Lubię czytać o świętych, mniej świętych i wcale nie świętych. Doceniam autorów, którzy latami zbierają materiał, a potem – to budzi mój największy podziw – potrafią z niego stworzyć portret człowieka. Lubię też spory o biografie, o fakty, a jeszcze bardziej o ich interpretacje. Po lekturze opasłych zwykle tomów mam miłe poczucie, że rozumiem i znam bohatera. Uświadomiłem to sobie po lekturze biografii Stanisława Lema, o której pisze w tym numerze Tomasz Fiałkowski.

Oczywiście czytając tę książkę, chwilami czułem pewien dyskomfort – mianowicie tam, gdzie autor wydobywa na światło dzienne te elementy historii Lema, które on sam utrzymywał w tajemnicy. Nie muszę bowiem wiedzieć, które sceny i które postacie w jego powieściach są ukrytymi wątkami autobiografii. Habent sua fata libelli (książki mają swoje losy): żyją...

3560

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przytoczony cytat nie pochodzi z Kazania na Górze (5. i 6. rozdział Ewangelii Mateusza). To 36. werset 25. rozdziału tej Ewangelii, z jej "podrozdziału" zatytułowanego przez redaktorów Biblii "Dzień sądu".

Nie podoba mi się okreslenie o "borykaniu się z zydowskim pochodzeniem". Podskórne znaczenie jest takie, że Lem miałby się wstydzić swojego pochodzenia. Nie drogi Panie zacznijmy (mimo tego nacjonalistycznego bełkotu wokół) mówić o Polakach bez wartościowania ze względu na pochodzenie. Powiedziałbym za Lemem - A kimże miał się czuć jeśli nie Polakiem? A kim mają się czuć Cyganie Polscy, którzy mieszkają w Polsce od wieków? Państwa jednolite narodowościowo to kuriozum. Trzeba dążyć do tego żeby obojętnie w jakim państwie różne narody współżyły ze sobą pokojowo

Interesy Polaków i Żydów bywały na przełomie historii nieraz sprzeczne, zatem dla kogoś emocjonalnie i kulturowo związanego z jednym narodem, a którego korzenie sięgają innej narodowości, czy nawet tylko religii, jego ulokowanie społeczno kulturowe w takiej przestrzeni ma jak najbardziej charakter "borykania się". Katolik też może się borykać z kwestią swojej religii na płaszczyźnie polskości gdy uświadomi sobie, że interes narodu i kraju w danym momencie wymaga rozwiązań niezgodnych z nauczaniem Jezusa (a raczej jego watykańską interpretacją). Amerykanie japońskiego pochodzenia też mocno "borykali się" z swoim pochodzeniem w czasie II WŚ, czy to znaczy, że mieli się czego wstydzić? Zatem proszę na siłę nie szukać problemu i jakowyś antysemityzmów tam gdzie ich nie ma, normalnie strach cokolwiek napisać, bo znajdzie się zaraz jakiś "filozof" i zacznie się niewiadomo czego doszukiwać. ps. przykład Cyganów(znaczy Romów) jest totalnie chybiony, ich kultura ma ponadnarodowy charakter, część się i może asymilowała, ale na ogół nie są związani z społecznością kraju w którym się znajdują, żyją bardziej własną wspólnotą niż abstrakcyjnym pojęciem jakiegoś narodu. Są inni kulturowo i wypada to uszanować, no oczywiście na zasadzie wzajemności, a z tym róznie bywa, czasem wypadałoby wręcz to wzajemne uszanowanie wymusić;p No i dlaczego jednolitość narodowa to niby zły pomysł? Jakby w USA tak uważano to do dziś nie byłoby żadnych Amerykanów, a byłby tylko zbitek wzajemnie rywalizujących grup narodowych i najprawdopodobniej stan permanentnej wojny. Tyle, że pojęcie narodu nie powinno być uzależnione nadmiernie od pochodzenia.

to że się coś Panu nie podoba, nie oznacza że tego nie ma Lema sczytałem chyba całego jakiego tylko wydano, śledziłem wątki osobiste - bardzo skąpe - i wyraźnie wiem, jak wszyscy miłośnicy tego wielkiego autora, że unikał on pewnych tematów. Powody pozostaną jego tajemnicą. Czy był to ból, lęk, niechęć - nie powie nam już. Ps. ton jakim Pan komentuje intencje Autora jest zupełnie nie na miejscu Pozdrawiam

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]