Reklama

Córeczka tatusia

Córeczka tatusia

12.03.2017
Kiedy zaczynam pisać ten felieton, sytuacja naszego kraju jest co najmniej dynamiczna.
Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
P

Przez internety przewalają się tysiące bardzo zabawnych memów poświęconych wiadomemu powrotowi na tarczy, z ziemi brukselskiej do Wolski, przy którym to powrocie bęcki, jakie Barcelona sprawiła PSG, to pieszczoty czułego kochanka. Postanowiłam jednak nie być jak ta koza, co skacze na rosochatą polską wierzbę. Wierzba ta bowiem tak się pochyliła , że już nawet minister Szyszko nie jest potrzebny do dalszych zniszczeń. Ani żaden z jego 150 bażantów. Liczne kozy zresztą i tak już ją obsiadły, więc wygląda jak drzewo arganowe w Maroku.

Nie będę więc kolejną kozą i nie będę się napawać Schadenfreude, choć kusi. Niechaj inni się martwią o to, czy za parę lat znów będziemy potrzebować paszportu, by pojechać do Czech, i co to oznacza, że prezes zabrania Tuskowi używać barw niezwyciężonych biało-czerwonych (oprócz tego, że pycha kroczy przed upadkiem, co zawsze warto przypominać)....

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Komentarze

Prezes o życiu prawdziwych ludzi może coś i wie, książki czytuje, nic nie wie o tych zwyczajnych szarych ludkach. Jednak fenomen leży gdzie indziej mianowicie, jakim cudem te szare istotki się z nim identyfikują. Ja to sobie tłumaczę tym, że chyba go postrzegają jako większą niemotę od siebie, to daje im poczucie własnej wartości - oni też podołaliby prezesurze. „Posiadanie dzieci nie czyni człowieka lepszym” To fakt, mam czwórkę rodzeństwa, tylko jeden najmłodszy bezdzietny kawaler. Tyko on ma czas dla rodziców, był do ciągłej dyspozycji gdy umierał ojciec, choć mieszka najdalej. Tylko on pamięta o wszelakich rocznicach, urodzinach, nie chciwi, nie ciuła, nie troszczy się o swoje. Żona bardzo go lubi i ceni, zresztą jak wszyscy, ale powiada, gdyby był moim chłopem to bym go chyba zatłukła. Reszta rodzeństwa to chytra jest, na pierwszym planie dzieci, wnuki. Aby nie działa im się krzywda, by zdrowe były, dobrze się uczyły, karierę jakąś zrobiły. Każdy grosz potrzebny, a to na budowę domu, szkołę, lekarza, aby coś lepszego od czasu do czasu do garnka włożyć. Posiadanie potomstwa to wieczna kołomyja, jeden problem goni drugi, plany w gruzach. Trzeba być na bieżąco z komputerami, tabletami, smartfonami i tą całą cywilizacyjną automatyką, wszystko po to aby dzieciaki cię za ciemniaka nie uznały. Dzieci nas wychowują, utwardzają, sprowadzają brutalnie do pionu. Stalin to nie jest dobry przykład on odbiegał od norm wszelakich, co stawia go w poczet wyjątków. Prezes jednak nijakim wyjątkiem nie jest, a genialny strateg z niego niczym z koziej….. trąbka. Kropka w kropkę jak mój wspomniany kochany braciszek.

utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne prześlizgiwanie się po temacie." Ostatnim wartym czytania felietonistą TP był Andrzej Dobosz. Podobnie jak p. Dziewit-Meller najczęściej dzielił się refleksjami na marginesie swoich lektur, z tym że były to albo książki warte uwagi, ale kompletnie czytelnikowi nie znane (bo rzadkie, bo dawno wydane itp.), albo znane, lecz pobudzające felietonistę (a z nim czytelnika) do myśli świeżych i interesujących bardziej niż owe lektury. Niestety, p. Dziewit-Meller pisze o bestselerach empiku to, co wiemy o nich nawet bez czytania. No cóż, u jednych, jak u Dobosza, uroda zdecydowanie nie dorównuje intelektowi, u innych natomiast - na odwrót. Pod względem maniery pisarskiej natomiast, p. Dziewit-Meller kontynuuje tradycję Kisiela. O ile jednak u niego "kompresja dowcipu" (jak ktoś to wyraził) nużyła tylko czasami, to u jego następczyni zmienia ona felietonowe ciasto w kompletny zakalec. To samo zresztą da się powiedzieć o innych autorach "krótkich utworów w lekkim tonie", pisujących dzisiaj do TP. @oportunista: no i co? jakoś tak wyszła pochwała Prezesa. Nie jako stratega, oczywiście. Ale na tle pozostałych graczy, tych chytrych, co to na pierwszym planie u nich własne dzieci i wnuki, i każdy (publiczny) grosz im się przyda, Prezes jawi się całkiem korzystnie. Przynajmniej z mojego punktu widzenia, nie rajcuje mnie bowiem majątek, jaki na polityce uciuła sobie ktoś inny, a też im lepiej ów ktoś za moje (m.in.) podatki wykształci na Harwardzie swoje dzieci, tym większą konkurencję będą miały moje. Dlatego wolę Prezesa, nawet z jego przesadnym czasem upamiętnianiem rocznic.

pana Prezesa bez przesadnego i cyklicznego upamiętniania rocznic. Cyklicznego, ponieważ dzisiaj Trybunał Konstytucyjny włączył zielone światło manifestacjom cyklicznym. Z kolei korzystne jawienie się pana Prezesa na niekorzystnym tle nie można poczytać za zaletę :) Za młodu byłem wiernym i pewnie dlatego bezkrytycznym czytelnikiem felietonów Kisiela :) Obecnie jestem stary - żona mówi, że od urodzenia - i pewnie bardziej krytyczny, ale felietonistów TP rzadko się czepiam. Oni tak jak Pan Prezes, chcą czy nie, jawią się na niekorzystnym tle :) Dziwi mnie lekceważąca opinia Szanownego Pana o książkach pojawiających się w empiku. Równie dobrze można tak powiedzieć o zbiorach każdej biblioteki publicznej. Na koniec dodam, że kojarzenie urody Autorki z jej intelektem w celu zdyskredytowania jednego albo drugiego, dżentelmenom nie przystoi.

nieposiadania dzieci i partnera oraz przypisywanie tego domniemanym, przykrym defektom osobowościowym i fizycznym w świecie realnych kontaktów międzyludzkich nie tylko nie przystoi, lecz jest prostactwem najgorszego sortu. Ale w słownej "wymianie ognia" w Internecie? Nie widzę problemu etyczno-towarzyskiego, tylko kolejną nudną permutację tego samego zbioru dowcipów w celu poinformowania nas przez p. AH-D, że serdecznie nie znosi określonej formacji politycznej. Jako że każdy kogoś lubi, a kogoś innego nie znosi, robienie felietonu wyłącznie z tej materii wydaje mi się zajęciem nomen omen bezpłodnym. Oczywiście powyższe kryterium nie dotyczy komentarzy pod artykułem, które nie są publikacjami, lecz anonimowymi "głosami z sali", choćbyśmy podpisywali je własnymi nazwiskami (co skądinąd uważam za pretensjonalną manierę).

że Szanowny Pan przypisuje Autorce pogląd, którego nie wyraziła, a wręcz budzi w niej sprzeciw. Proszę jeszcze raz dokładnie przeczytać fragment o sytuacji życiowej pana Prezesa.

i nie dostrzegł Pan w tym nic nieeleganckiego. A pani AH-D wyraziła pogląd, że prezes z żoną i dziećmi nie byłby lepszy niż jest teraz, tak jak Stalin nie był lepszy dzięki dzieciom. Zawsze można powiedzieć, że to formalnie tylko koniunkcja, z której nic nie wynika, ale w takim razie proszę podobnie potraktować moją wypowiedź, że w przeciwieństwie do Andrzeja D. niektórzy są bardziej ładni niż mądrzy. Skąd Pan wie (ironia!), że mówiłem o autorce, a jeśli nawet - że to dyskredytowanie intelektu, a nie komplement dotyczący urody?

Pozdrawiam.

Podobne teksty

Małgorzata Ronc, Anna Maziuk
Anna Dziewit-Meller
Ewelina Burda, Marcin Żyła

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]