Isz i isza

Czyta się kilka minut

Papież w samolocie odlatującym ze Słowacji odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jeden z nich, Gerard O’Connell z „America Magazine”, spytał Franciszka, czy jako biskup kiedykolwiek odmówił komuś Eucharystii. „Nie, nigdy nikomu nie odmówiłem Eucharystii, nikomu. Nie wiem, czy przyszedł ktoś, kto był w takiej sytuacji, ale ja nigdy, nigdy nie odmówiłem Eucharystii. I to już jako ksiądz. Nigdy. Ale nigdy nie byłem też świadomy, że mam przed sobą taką osobę, jaką opisujesz, to prawda”. Następnie dodał, że „jedyny raz”, z tego powodu miał nawet „trochę... czegoś (...) sympatycznego”. „Kiedy poszedłem – mówił – odprawić mszę świętą w domu starców. Byliśmy w salonie i zapytałem: »Kto chce przyjąć komunię świętą, niech podniesie rękę«. Wszyscy, starsi ludzie, starsze panie, wszyscy chcieli komunii świętej, a kiedy udzieliłem komunii pewnej pani, wzięła mnie za rękę i powiedziała: »Dziękuję, Ojcze, dziękuję. Jestem Żydówką...«. Powiedziałem: »Nie... Również to, co ci dałem, jest żydowskie... Idź dalej«”.

Ta odpowiedź zaniepokoiła stróżów tradycji. Nie dość, że papież dopuścił się świętokradztwa, to jeszcze ten fakt nazwał sympatycznym wydarzeniem. Ale nie widać, żeby Franciszek miał zamiar zmieniać kurs, który obrał jako młody ksiądz. Zatwardziały z niego „grzesznik”. Owszem, zatwardziały, ale nie dlatego, że tak mu się podoba. On tylko stara się sprostać Duchowi, który mówi do niego przez tekst żydowskiej i chrześcijańskiej Biblii, przez dzieje Synagogi i Kościoła, przez święte księgi innych religii i przez ateistów, a przede wszystkim przez to, co się dzieje tu i teraz. Słowem „szuka i znajduje Boga we wszystkim”. Mógł więc powiedzieć Żydówce: „Idź dalej”, gdyż sam idzie jak najdalej – poza wszelkie peryferie. Ale żeby się ustrzec, jak mówi za Apostołem Pawłem Jan od Krzyża, pychy duchowej, religijnej, wie, że musi pamiętać, iż tam „gdzie powołanie, czy to małżeńskie, do celibatu, czy też dziewicze, nie osiąga dojrzałości daru z siebie, zatrzymując się jedynie na logice ofiary, to zamiast stawać się znakiem piękna i radości miłości, może wyrażać nieszczęście, smutek i frustrację”. Nic tak nie boli, jak miłość pomylona z egoizmem.

W midraszu o stworzeniu człowieka czytamy, że kobieta została nazwana isza, bo została wzięta z isz – mężczyzny. Bóg osobiście przyprowadził narzeczoną do Adama. Własnoręcznie zaplótł Chawie włosy i przystroił ozdobami. Aniołowie zeszli do ogrodu Eden, grając dla nich muzykę, a słońce, księżyc i gwiazdy tańczyły. Sam Bóg ustawił chupę (baldachim) i był kantorem, błogosławiąc Adama i Chawę. A więc to miłość jest koniecznym warunkiem zaistnienia małżeństwa – zarówno cywilnego, jak i kościelnego. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2021