Reklama

Inny kraj

Inny kraj

10.06.2019
Czyta się kilka minut
Za nami obchody 30. rocznicy 4 czerwca 1989 r. Co i jak właściwie świętowaliśmy?
Święto Wolności 
i Solidarności, Gdańsk, 
4 czerwca 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel / Reporter
Święto Wolności 
i Solidarności, Gdańsk, 
4 czerwca 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel / Reporter
O

O świcie 5 czerwca słońce wschodzące zza żurawi gdańskiej stoczni oświetliło wielką biało-czerwoną flagę, którą dzień wcześniej wywieszono na fasadzie poprzemysłowej hali. Obok, w sąsiedztwie Europejskiego Centrum Solidarności, likwidowano już Strefę Społeczną – miejsce czterodniowego spotkania organizacji pozarządowych z całego kraju z mieszkańcami Gdańska, elementu obchodów 30. rocznicy wyborów z 1989 r.

W mediach o Strefie (którą w ciągu czterech dni odwiedziło, według organizatorów, ok. 40 tys. ludzi) nie mówiono zbyt dużo – dominowały relacje z debat byłych prezydentów, samorządowców czy uczestników wydarzeń z 1989 r., które odbywały się w ECS. Telewizja publiczna rytualnie czyhała na każde słowo Lecha Wałęsy, Donalda Tuska czy będącej gospodarzem obchodów prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, które – opatrzone odpowiednim komentarzem – mogłaby wykorzystać przeciwko całej imprezie. Sprzyjający opozycji publicyści głowili się z kolei, czy w samorządach drzemie potencjał, który pomógłby zrealizować cel najważniejszy (ważniejszy nawet od merytorycznych programów) – pokonanie PiS w jesiennych wyborach.

Tymczasem istotniejsze pytania – bo bliższe życiu i stawiane w sposób sprzyjający porozumieniu – padały właśnie w Strefie Społecznej. To tu, w przerwach między śpiewaniem „Mazurka Dąbrowskiego”, kursem tańca wietnamskiego, spotkaniami z Adamem Bodnarem czy Tomaszem Sekielskim, warsztatami z instrumentów kaszubskich, zajęciami organizowanymi przez Ochotniczą Straż Pożarną i nauką wytwarzania myjek z worka jutowego, pośród aktywistów organizacji, którym zależy na profilaktyce raka piersi czy porządku urbanistycznym naszych miast – zastanawiano się, jak sprawić, by po zakończeniu obchodów we wspólnej Polsce dało się żyć.


Polecamy dodatek specjalny: 4 czerwca 1989 - Polska, Europa, świat


Odpowiedź brzmiąca najbardziej banalnie – „zacząć od siebie” – jest w naszym kraju realizowana dzięki tysiącom takich ludzi jak ci w gdańskiej Strefie Społecznej. Tych światów, mikrokosmosów dobra i zaangażowania, w dużej mierze odpornych na polityczne spory, wymienić można niemało. Ich animatorzy spotykają się w gminnych bibliotekach, domach kultury, szkołach, muzeach, kinach i teatrach; realizują się w dobroczynności czy w akcjach crowdfundingowych; o tym, co wspólne, dyskutują na festiwalach, warsztatach i pokazach filmowych. 

W zwykłym, codziennym kontakcie większość z nas intuicyjnie przecież czuje, jak się wzajemnie nie obrażać i jak akceptować każdą inność. Gdańska Deklaracja Wolności i Solidarności, ogłoszona 4 czerwca pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców, najlepiej oddaje sens społecznego zaangażowania: przywiązanie do demokracji, niechęć do fanatyzmu, codzienną pracę na rzecz lokalnych wspólnot. To one mogą nas połączyć – jeśli tylko wychodząc ze swoich „baniek” znajdziemy sposób, jak mówić do siebie bez ukrytego założenia przekonania rozmówcy do określonego wyboru politycznego. I jeśli naprawdę uznamy, że ani powtórna wygrana PiS w wyborach, ani mityczny „powrót Tuska” nie będą końcem świata.

Niezależnie od losów ewentualnego projektu politycznego polskich samorządów polska wspólnota, dzięki nim i organizacjom pozarządowym, już odniosła wielki sukces. Dowodem ta biało-czerwona flaga, rozwieszona nad dawnym terenem stoczni. Uszyły ją czeczeńskie uchodźczynie, które wraz z rodzinami w Gdańsku, m.in. za sprawą programów integracyjnych wprowadzonych przez administrację zamordowanego w styczniu prezydenta miasta Pawła Adamowicza, znalazły dom. Dom wolny, ciepły i gościnny – taki, jakim może być cała Polska.

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]