GUAM i co dalej?

Stowarzyszenie Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu i Mołdawii - instytucja, której największym i jak do tej pory jedynym sukcesem było samo istnienie - przekształciło się 23 maja na szczycie w Kijowie w międzynarodową strukturę. W ramach Organizacji na rzecz Demokracji i Rozwoju GUAM stworzona zostanie strefa wolnego handlu, prezydenci krajów członkowskich zapowiadają współpracę w dziedzinie polityki i energetyki.
Czyta się kilka minut

Uczestnicy szczytu w Kijowie zapewniali, że ich projekt nie jest wymierzony ani w Rosję, ani we Wspólnotę Niepodległych Państw (choć wcześniej dało się słyszeć pohukiwanie, że szczyt GUAM oznaczać będzie koniec WNP). Nieprzypadkowo jednak GUAM tworzą państwa, które w różny sposób skonfliktowane są z Moskwą. To wystarczy, by nawet - jak do tej pory - werbalna działalność GUAM wywoływała na Kremlu alergię. Jakkolwiek zresztą nie zarzekaliby się przywódcy GUAM, to polityka Rosji jest głównym bodźcem dla ich współpracy. Idea strefy wolnego handlu być może nie pojawiłaby się, gdyby nie ograniczenia, jakie Moskwa wprowadziła na handel z Gruzją, Ukrainą i Mołdawią. Istnieje więc ryzyko, że GUAM pozostanie towarzystwem wzajemnej adoracji. Bo mimo szumnej nazwy Organizacja na rzecz Demokracji i Rozwoju GUAM na temat Białorusi już się nie wypowiada.

Jakakolwiek wspólnota ma przyszłość, jeśli łączą ją interesy. Jak na razie byłe radzieckie republiki wielkie interesy robią z Rosją, od której są energetycznie uzależnione. O nikłym gospodarczym potencjale GUAM świadczy choćby obrót handlowy między krajami członkowskimi. Przykładowo: wymiana handlowa Ukrainy z pozostałą trójką nie przekracza trzech procent obrotów handlowych tego kraju. Stan ten mógłby w jakimś stopniu zmienić bogaty w naturalne surowce Azerbejdżan. Tyle że jest on najmniej pewnym politycznie członkiem GUAM. Dlatego politycznym motorem nowej struktury chce być Ukraina, która ma najwięcej powodów, by zmniejszać wpływy Rosji w regionie. Ten motor potrzebuje jednak paliwa. Może nim być jedynie wizja integracji Ukrainy z Unią Europejską. A tu wielką rolę do spełnienia ma Polska. Wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Kijowie podczas szczytu GUAM to kolejny dowód, że Warszawa kontynuuje politykę wspierania Ukrainy. Taka konsekwencja to duża wartość. Odpowiednio zdopingowane przez Europę GUAM mogłoby stać się ważnym czynnikiem bezpieczeństwa w Europie. Gorzej, że poza Polską i Litwą kraje Unii Europejskiej najwyraźniej nie są tym zainteresowane.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2006