Glenn Gould

Gdzieś we Wszechświecie dryfuje sonda kosmiczna, niosąca, tak na wszelki wypadek, pozdrowienie od ludzkości. Na przekaz ten złożyło się parę rysunków (kobieta i mężczyzna w powitalnym geście, schemat atomu wodoru i Układu Słonecznego) oraz początek Bachowskiego Wohltemperiertes Klavier, nagranego przez Glenna Goulda. Czy ewentualni Inni będą mieli na czym tego posłuchać? W każdym razie wybór kompozytora i pianisty był jak najbardziej trafny, skoro inna Gouldowska realizacja, Wariacje Goldbergowskie, tak mocno działa tu, na Ziemi już przez pół wieku.
Czyta się kilka minut
 /
/

Z tej właśnie okazji wydano po raz kolejny słynną rejestrację z 1955 r. (a nagrał jeszcze Gould to dzieło trzykrotnie). Płytę wyjmuje się z kopertki imitującej okładkę oryginalnego longplaya, ba, nawet ta nagrana strona dysku jest czarna; całość edycji zawiera już nie książeczkę, lecz wręcz albumik (164 strony) z fotogramami m.in. Dona Hunsteina oraz z solidnym tekstowym opracowaniem tamtej Gouldowskiej interpretacji: esejem Michaela Stegemanna oraz jego wywiadem z producentem legendarnej płyty, komentarzem Goulda z okładki, materiałami prasowymi z połowy lat 50.

Dodatki, w tym dźwiękowe inedita, są także na samej płycie. Można więc posłuchać m.in. pierwszego podejścia do otwierającej cykl Arii (a, jak wiadomo, zadowoliła Goulda dopiero wersja 21.) czy dziełka będącego połączeniem hymnu amerykańskiego z “God Save The Quinn", czyli specjalnego quodlibetu, którym Gould odpowiedział na 30. Wariację Bacha. Można poznać wczesne pomysły pianisty na niektóre trzygłosowe sinfonie (całość nagrał niemal dekadę później). Przy wszystkim i przede wszystkim zaś ten trwający nieco ponad pół godziny dodatek jest bardzo szczególnym dziełem w toku, umożliwiającym słuchaczowi uczestniczenie w powstawaniu Bachowsko-Gouldowskich “Wariacji". Płyty Goulda i tak są mocno egzystencjalnie nasycone (przypomnę dwa wielkie wiersze Barańczaka na ten temat), tutaj ta egzystencjalna przestrzeń otwiera się także na inne sposoby.

Wiem, to omówienie jest (z konieczności) jeszcze bardziej lakoniczne niż wspomniany na wstępie kosmiczny list. Kto zna Goulda, wie o co chodzi. A kto nie zna, niech pamięta, że Wszechświat jest, być może, nieskończony, ale życie doczesne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2005