A wraz z nią – dużo ryb zapewniających utrzymanie okolicznym mieszkańcom. Rzeka słynie tu m.in. z gigantycznych, dorastających do trzech metrów sumów zwanych pangazami oraz karpi syjamskich ważących nawet 50 kg. W tym roku rzeka ma jednak zaskakująco niski stan, a dużych ryb – jak na lekarstwo. Władze obu krajów podejrzewają, że przyczyną mogą być chińskie inwestycje w tamy i elektrownie wodne w górnym biegu tej rzeki.
W rejonie Nakhon Phanom na północnym wschodzie Tajlandii głębokość Mekongu nie przekracza półtora metra. Zaledwie rok temu w wielu miejscach rzeka sięgała ośmiu metrów! „Widzę coś takiego po raz pierwszy w życiu, a mam już 60 lat – mówił Agencji Reutera Sun Prompakdee, rybak ze wsi Ban Nong Chan. – Od tygodni nie widziałem ani jednej dużej ryby”.
Chiny przecięły dotąd bieg Mekongu 11 zbiornikami zaporowymi z elektrowniami wodnymi. W planach jest budowa ośmiu kolejnych siłowni. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Tajlandii wezwało już chińskiego ambasadora na konsultacje w sprawie rozwiązania „wodnego kryzysu”. Władze Laosu zapowiedziały z kolei, że zwiększą zrzut wody ze swoich zbiorników zaporowych na Mekongu i jego dopływach. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















