Francja: pierwszą turę wygrała skrajna prawica, ale ostrożnie z prognozami

Pierwszą turę przyspieszonych wyborów wygrała skrajna prawica Marine Le Pen. Ma dużą przewagę nad blokiem lewicy i radykalnej lewicy oraz rządzącą partią Emmanuela Macrona. Ale dopiero za tydzień, 7 lipca, rozstrzygnie się, czy to narodowi populiści zdobędą większość w parlamencie.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Marine Le Pen w siedzibie partii Zjednoczenie Narodowe po głosowaniu w pierwszej turze wyborów we Francji. Paryż, 30 czerwca 2024 r. // Fot. Cyril Marcilhacy / Getty Images
Marine Le Pen w siedzibie partii Zjednoczenie Narodowe po głosowaniu w pierwszej turze wyborów we Francji. Paryż, 30 czerwca 2024 r. // Fot. Cyril Marcilhacy / Getty Images

Radykalnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe RN (występujące w sojuszu z rozłamową frakcją Republikanów Erica Ciottiego) otrzymało ponad 33 procent. Drugie miejsce zajął lewicowy sojusz Nowy Front Ludowy (w nim: radykalna Francja Nieujarzmiona, socjaliści, Ekolodzy i komuniści) – 28 procent. Trzecie – centrowy blok skupiony wokół prezydenta Emmanuela Macrona Razem (20 procent). Za nimi ulokowali się konserwatywni Republikanie (7 procent).

Zjednoczenie Narodowe (do 2018 r. noszące nazwę Front Narodowy) jest na fali wznoszącej od ponad dekady: wygrywało już trzykrotnie eurowybory (2014, 2019, 2024). Jego liderzy do tej pory trzy razy dostawali się też do drugiej tury wyborów prezydenckich: w roku 2002 r. (Jean-Marie Le Pen), 2017 i 2022 (dwa razy Marine Le Pen). Jednak obecny jego sukces jest bez precedensu.

Ostrożnie z prognozami

– Po raz pierwszy w historii skrajna prawica nie tylko wygrywa pierwszą turę wyborów do Zgromadzenia Narodowego, ale w dodatku ze zdecydowaną przewagą nad kolejnymi partiami. Na razie jednak bardzo trudno powiedzieć, czy RN zdobędzie absolutną większość konieczną do stworzenia rządu – mówi „Tygodnikowi” francuska politolożka Janine Mossuz-Lavau.

Według szacunków dwóch francuskich sondażowni, Ipsos i Ifop – dokonanych na podstawie niedzielnych exit polls – w wyniku drugiej tury 7 lipca partia Le Pen mogłaby uzyskać w parlamencie finalnie od 230 do 280 miejsc, czyli nieco mniej niż wynosi absolutna większość (289 głosów).

Jednak jak podkreśla Janine Mossuz-Lavau, prognozy te trzeba traktować z wielką ostrożnością. Po pierwsze dlatego, że we Francji deputowanych wybiera się w dwóch turach w jednomandatowych okręgach wyborczych, według ordynacji większościowej. Przy wysokiej frekwencji – a w niedzielę głosowało, według szacunków, aż 68 procent uprawnionych – ordynacja ta przewiduje, że do drugiej tury może wejść trzech (a w wyjątkowych przypadkach nawet czterech) kandydatów.

Czy dojdzie do lokalnych sojuszy lewicy i partii Macrona?

Wiadomo już, że właśnie w tej drugiej turze dojdzie do bardzo rzadkiej sytuacji: aż w około 300 okręgach wyborczych zmierzy się troje kandydatów, co znów utrudnia przewidywania.

Główne pytanie brzmi teraz: czy między dwiema turami przeciwnicy RN połączą swoje siły? Oraz czy w okręgach, gdzie ma zmierzyć się troje kandydatów, wycofają tego słabszego na rzecz tego, który ma większe szanse na uzyskanie więcej głosów niż kandydat skrajnej prawicy?

Taką decyzję ogłosił w niedzielę lider Francji Nieujarzmionej (LFI) Jean-Luc Mélenchon. Prezydent Macron nie wypowiedział się w tej kwestii do poniedziałku rano w sposób jednoznaczny – wcześniej przestrzegał, że zarówno rządy RN, jak i LFI groziłyby „wojną domową”.

Od tego, w ilu w okręgach „trójkowych” dojdzie do wycofania kandydatów przed drugą turą, zależy w dużej mierze realna szansa na uniemożliwienie skrajnej prawicy zdobycia większości w parlamencie.

Ostateczny werdykt zapadnie 7 lipca

Co się stanie się, jeśli od 7 lipca Zjednoczenie Narodowe będzie rządzić, w warunkach tzw. kohabitacji – gdy premierem będzie lider RN Jordan Bardella, a prezydentem nadal przez kolejne trzy lata jego główny adwersarz Macron?

Skutki tego może odczuć nie tylko Francja, ale również Europa. – Jeśli premierem zostanie Jordan Bardella z RN, wówczas można się spodziewać, kierując się jego programem wyborczym, że będzie chciał bezzwłocznie obniżyć składkę Francji do budżetu Unii Europejskiej – uważa Janine Mossuz-Lavau. – Poza tym formacja ta nie kryje, że chce zmniejszyć pomoc finansową Francji dla Ukrainy, w tym na wysyłanie jej broni. A to parlament głosuje budżet – zaznacza.

Wprawdzie politolożka uważa, że niektóre plany RN, np. te wymierzone w imigrantów, mogą zostać odrzucone przez Radę Konstytucyjną (odpowiednik Trybunału Konstytucyjnego) jako sprzeczne z ustawą zasadniczą. Jednak, jej zdaniem, niechętny imigrantom i prawom mniejszości rząd RN miałby natychmiastowe skutki w polityce wewnętrznej, jak np. obcięcie państwowych subwencji dla bardzo licznych stowarzyszeń pomagających imigrantom czy osobom LGBT+.

Ostateczny werdykt wyborczy zapadnie 7 lipca. W klimacie ostrych podziałów nie brakuje obaw, że w przypadku zwycięstwa RN Francji grozi fala ulicznych protestów ze strony radykalnej lewicy. I to na trzy tygodnie przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Paryżu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Stawka dla Francji