„Każdy lekarz ma swój cmentarz” – słyszymy w „Niezamierzonych ofiarach”. I być może byłyby one filmem jeszcze lepszym, gdyby nie raczyły widza takimi sentencjami albo nazbyt koncyliacyjnymi gestami. Wystarczy, że do samego końca duński film trzyma nas na krawędzi fotela i w ciekawy sposób prześwietla stosunki panujące w publicznym szpitalu.
Trafia tam nastolatek z bólem głowy, przywieziony przez matkę (gra ją Tryne Dyrholm, znana z demonicznej roli w „Dziewczynie z igłą” Magnusa von Horna, za którą rok temu otrzymała nagrodę na festiwalu w Gdyni). Po wstępnych badaniach chłopak zostaje odesłany do domu, a kiedy wraca, okazuje się, że doszło do krwotoku w mózgu.
Błąd lekarski, intryga i napięcie
Wcześniej młoda neurolożka Alexandra (Özlem Saglanmak) uznała – wbrew sugestiom stażystki – iż nie ma konieczności przeprowadzenia rezonansu magnetycznego. Lecz choć stan pacjenta zaczął gwałtownie się pogarszać, lekarka nie chce się przyznać, że popełniła błąd. Rozpoczyna się intryga, w której główna bohaterka musi zmierzyć się ze swoją podwładną, przełożonymi, ze zdesperowaną matką pacjenta, a przede wszystkim ze swoim sumieniem.
- NIEZAMIERZONE OFIARY („Det andet offer”) – reż. Zinnini Elkington. Prod. Dania 2025. HBO Max
Niczym w popularnym serialu „The Pitt”, zostajemy wrzuceni w sam środek szpitalnej nerwówki, gęstej od emocji i dylematów. Chwilami napięcie w tym filmie kojarzy się z salą operacyjną – można je kroić nożem. A dramatyzmu dodaje fakt, iż Alex sama jest matką, zresztą ciągle karmiącą. Jak poradzi sobie z ciężarem odpowiedzialności i poczuciem winy? W jaki sposób poinformuje rodziców nastolatka, że nie ma już żadnej nadziei? Zwłaszcza kiedy w grę wchodzi międzyludzkie zaufanie, nadwerężony autorytet zawodowy tudzież troska lekarki o własne bezpieczeństwo prawne. Tworzy to przekonujący (przynajmniej dla laika) obraz szpitalnych mechanizmów. Oglądamy w zbliżeniu współczesne „boginie” i „bogów”, od których decyzji (albo zaniedbań) może zależeć wszystko, i film odsłania ich ludzką, najbardziej wrażliwą stronę.
Dynamika pracy kamery i montażu przywodzi na myśl filmy robione według dawno przebrzmiałego manifestu Dogma’95 i w tym przypadku tamta surowa metoda sprawdza się doskonale. Swoją drogą, jakże inny tu mamy szpital niż ten wykreowany w serialu „Królestwo” Larsa von Triera. W nowym filmie nie ma żadnych upiorów z przeszłości ani ludzkich dziwactw; jest za to ciekawa próbka kina moralnego niepokoju rozgrywającego się między SOR-em a OIOM-em. Jeśli coś straszy w państwie duńskim, to znane nam dobrze (choć pewnie w innej skali) oszczędności budżetowe czy deficyty kadrowe. W takich warunkach chroniczne przemęczenie Alexandry wydaje się okolicznością łagodzącą. Podobnie jak cieplejszy wątek staruszki z udarem, kolejnej w tym filmie matki.
„Niezamierzone ofiary”: film o emocjonalnych kosztach lekarskiej pracy
Bo film „Niezamierzone ofiary”, nakręcony przez debiutantkę, a wcześniej aktorkę Zinnini Elkington, nikogo nie oskarża. Oswaja za to z pojęciem „drugiej ofiary” (tak dosłownie należałoby przetłumaczyć tytuł filmu), czyli zwraca uwagę na głębokie skutki psychiczne dotykające osób, które popełniły błąd w sztuce lekarskiej.
Mowa jest także o „medycynie defensywnej”, czyli asekuracyjnej postawie lekarza, kiedy głównym jego celem staje się uniknięcie kary za swoje uchybienia. Między tymi dwiema fachowymi kategoriami rozgrywa się osobisty dramat Alex i równoległa tragedia przeżywana przez rodziców chłopca. Krążąc przez cały czas wokół tematu winy i wybaczenia, arogancji i wstydu, rozpaczy i poświęcenia, film dotyka również współczesnej obsesji kontroli nad życiem i śmiercią, o czym wspomina pojawiający się w którymś momencie szpitalny kapelan.
Jak na kameralny, ledwie półtoragodzinny film zmieściło się w nim całkiem sporo. Dzięki takim produkcjom, mocno angażującym i jednocześnie oddającym jakąś prawdę o szpitalnych realiach, potencjalny pacjent ma poczucie wtajemniczenia. Albo przynajmniej większego zrozumienia dla emocjonalnych kosztów lekarskiej pracy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















