„Humanitarnie”: zobacz świat, w którym eutanazja ma być receptą na katastrofę klimatyczną

Filmowy debiut córki Davida Cronenberga to opowieść o kryzysie ekologicznym, brutalnej inżynierii społecznej i rodzinnej walce na noże.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu „Humanitarnie”, reż. Caitlin Cronenberg, 2024 r. // materiały prasowe SkyShowtime
Kadr z filmu „Humanitarnie”, reż. Caitlin Cronenberg, 2024 r. // materiały prasowe SkyShowtime

„Dziękujemy, tatusiu!” – z reklamowych banerów uśmiechają się dorosłe dzieci, wdzięczne swoim rodzicom, że zgłosili się do rządowego programu walczącego z przeludnieniem. „Pobór” (bo taka militarna terminologia dominuje) teoretycznie jest dobrowolny, ale nad wszystkim czuwa Agencja Planowania Społecznego, która dba o skuteczność „zabiegu” i interweniuje wszędzie tam, gdzie „redukowanie populacji” napotyka na jakieś przeszkody.

Kiedy więc telewizyjny gwiazdor i zarazem nestor rodu Yorków (gra go Peter Gallagher) zaprasza na kolację czwórkę swoich dzieci, by powiadomić ich o swej radykalnej decyzji, rychło zjawia się grupa operacyjna kierowana przez funkcjonariusza o imieniu Bob (Enrico Colantoni), żeby dopełnić procedur. Ponieważ jednak druga małżonka ojca nagle wycofała się z dobrowolnej eutanazji, a statystyki muszą się zgadzać, rodzeństwo jest zmuszone w ciągu dwóch godzin wybrać ze swego grona nowego „poborowego”.

Które z nich nie ma już w życiu o co walczyć? Czyje życie okazało się najmniej wartościowe? Albo – komu najmniej na nim zależy?

„Humanitarnie”: debiut Caitlin Cronenberg

W filmie pt. „Humanitarnie” Caitlin Cronenberg wychodzi od pytań wielkiego kalibru, mających swój odpowiednik w całej darwinowskiej wizji, jaka rządzi ekranowym światem. Problematyczny wiek, pochodzenie, rasa, stan zdrowia, moralne upadki i życiowe zjazdy mogą ułatwić kwalifikację do wspomaganego samobójstwa, a każdy z członków tej rodziny spełnia któreś z pożądanych kryteriów.

Zamknięte w ojcowskim domu i w dużej mierze obce sobie rodzeństwo: nieuczciwa bizneswoman, niespełniona aktorka, profesor na usługach rządu i były narkoman, familijny wyrzutek, rozpoczynają walkę na śmierć i życie. Łatwo się domyślić, kto tu najbardziej zasłużył, ażeby poświęcić siebie w wielkiej rodzinnej sprawie.

Tymczasem debiutująca reżyserka wcale nie chce poświęcić się dystopii z humanitarnym przesłaniem. Mało interesuje ją rodzinny czy społeczny aspekt dramatu. Owszem, Yorkowie opływali w przywileje. Ojciec prawdopodobnie zostawił po sobie spory majątek, ale także znaczny ślad węglowy. Jego azjatycka żona była kulinarną celebrytką, a dzieci, choć bardzo różnie potoczyły się ich drogi, otrzymały doskonały start życiowy. Ojcowska decyzja o „zaciągnięciu się” ma zaś, jak się okazuje, swoje drugie dno, z czego nie rozwinie się jednak krytyczny potencjał filmu. Trudno więc byłoby zaliczyć „Humanitarnie” do tej samej kategorii, co „Parasite” czy „W trójkącie”, ścigających się w swojej satyrycznej brawurze.

Ojcowski trop jako klucz do filmu?

Również dlatego, że Cronenberg beztrosko skręca w rejony kina gatunkowego i tam zdecydowanie czuje się najlepiej. W sukurs przychodzi jej postać Boba – skrzyżowanie trybuna ludowego, zimnego służbisty i sadystycznego psychopaty. Za jego sprawą najpierw mamy do czynienia z podgatunkiem zwanym home invasion, w którym bohaterowie walczą o przetrwanie uwięzieni w wiktoriańskim domu ojca, a rychło też z krwawym slasherem, gdzie zabójczą bronią stają się narzędzia kuchenne: noże, łyżki, widelce… Czyli chodzi w gruncie rzeczy tylko o zabawę w stylu „kto tu kogo i jak ukatrupi”, przyczyniając się tym samym do zmniejszenia alarmujących notowań populacyjnych.

I niby nic w tej historii szczególnego, całość zaś chwilami bardziej przypomina teatr telewizji niż kino science fiction, aczkolwiek w pewnym momencie pada z ekranu zdanie: „Co by pomyślał tata?”. Może to być klucz to tego mało oryginalnego filmu, nad którym unosi się cień innego ojca. W przypadku Davida Cronenberga, twórcy „Muchy”, „Nagiego lunchu” i „eXistenZ”, można już bowiem mówić o kanadyjskim klanie kinowym. Sam pochodził z filmowej rodziny, jego syn Brandon podążył jakiś czas temu jego śladem, choć penetrując podobne terytoria spod znaku body horroru, jednocześnie poszukuje własnego głosu. Teraz wkroczyła na tę ścieżkę córka Caitlin, dotychczas ceniona fotografka. Jeśli nawet biografizm bywa czasem tępym wytrychem, w tym przypadku ów ojcowski trop może przenieść tę dość płaską czarną komedię na trochę inny – osobisty?, autoironiczny?, freudowski? – poziom.

  • HUMANITARNIE („Humane”) – reż. Caitlin Cronenberg. Prod. Kanada 2024. Sky Showtime.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”