Film „Akta Bibiego”. Nagrania, które Netanjahu próbował ukryć

Film dokumentalny „Akta Bibiego” ma z powodów prawnych szlaban w Izraelu. Zawiera unikalne materiały z przesłuchań premiera.  
Czyta się kilka minut
„AKTA BIBIEGO” („The Bibi Files”) – reż. Alexis Bloom. Prod. USA 2024. Canal+, mdag.vod. // materiały prasowe
„AKTA BIBIEGO” („The Bibi Files”) – reż. Alexis Bloom. Prod. USA 2024. Canal+, mdag.vod. // materiały prasowe

Rzeczywistość tak bardzo przyspieszyła, że dziś ten dokument ogląda się niczym didaskalia czy ledwie prolog do niekończącej się tragedii. Podniosły się nie tylko krwawe statystyki w Gazie, ale i kolejne głosy nazywające ludobójstwo po imieniu. Tymczasem antybohater tego filmu, czyli Beniamin Netanjhahu, poczyna sobie coraz śmielej, przy okazji pogrążając moralnie i politycznie swój kraj. 

Unikatowe materiały z przesłuchań Netanjahu

Twórcy „Akt Bibiego” zdobyli namacalne dowody, dlaczego – między innymi – wciąż trwa palestyński koszmar. Udostępnił je reżyserce Alex Gibney, producent i uznany dokumentalista śledczy, otrzymawszy je wcześniej z anonimowego źródła. Z ponad tysiąca godzin nagrań powstał dwugodzinny film.  

Niby to oczywiste: dopóki Izrael jest w stanie wojny, jego premier, oskarżony o korupcję na wielką skalę, może czuć się bezpiecznie. Grając zbiorowym strachem, „powtórką z Holokaustu”, lecz także zakładnikami Hamasu, przedłuża ów stan w nieskończoność. Trzyma się wysokiego stołka, bo jedynie on gwarantuje mu bezkarność.

Reżyserka Alexis Bloom opowiada o tym, wykorzystując materiały z przesłuchań Netanjahu (oraz świadków z jego otoczenia) rozpoczętych pod koniec 2016 roku. Zostały zarejestrowane przez kamery operacyjne do celów procesowych. Trzy lata później ruszył sam proces, trwający zresztą do dzisiaj. 

Gdyby były to fałszywki albo chodziło tylko o złamanie „prawa do prywatności”, premier nie próbowałby tak gorliwie zablokować tego filmu, również za granicą. Są one punktem wyjścia do stworzenia portretu Bibiego, psychologicznego i politycznego, który dopełniają komentarze jego byłych współpracowników i emerytowanych polityków, dawnych kumpli i bacznych obserwatorów. 

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Portret izraelskiego premiera w filmie „Akta Bibiego”

Dowiadujemy się, jak doszedł do władzy, jak stał się ekspertem od terroryzmu, nieprzeciętnym retorem i politycznym aktorem. A przede wszystkim, jak Netanjahu stworzył wokół siebie i zakonserwował korupcyjny układ. „Bezkarny klan” – tak można by określić pozycję rodziny, na czele z małżonką Sarą, zarządzającą z tylnego siedzenia, i synem Yairem, prawicowym ultrasem i geekiem od internetu, namaszczonym ponoć przez ojca na politycznego sukcesora.

Z samych nagrań przebija, prócz grubych afer z nazwiskami lokalnych i zagranicznych „klientów”, prócz bizantyjskich zachcianek i sum przyprawiających o zawrót głowy, naga arogancja polityka. A konfrontacje świadków obnażają ewidentne kłamstwa Bibiego. Czymże jednak jest owa litania nadużyć i zaprzeczeń wobec prób „wykastrowania” niezależnego sądownictwa i późniejszych zbrodniczych decyzji. A wszystkie te kropki łatwo dają się połączyć. 

Najbardziej demoniczny moment w filmie ma miejsce wtedy, gdy Bibi cytuje… „Ojca chrzestnego”. Dziś już wiemy, jak wcielając te słowa w życie, zjednywał sobie nie tylko prawicowych ekstremistów w samym Izraelu, ale i „dokarmiał” największych i najbardziej radykalnych wrogów po palestyńskiej stronie. 

Czy warto zobaczyć „Akta Bibiego”

Dokument z pewnością jest tendencyjny w swoim oskarżycielstwie. Bloom, autorka różnych filmowych portretów („Bright Lights”, „Kariera i upadek Rogera Ailesa”, „W ogniu. Historia Anity Pallenberg”), pochodzi z RPA, pracuje w USA i ma korzenie żydowskie.

Kiedy przypomina o masakrze Hamasu z 7 października 2023 roku i o ciągle przetrzymywanych zakładnikach, oddaje głos osobie mówiącej jej głosem – młodziutkiej mieszkance napadniętego kibucu, która nie ma wątpliwości, kto i w jaki sposób przyczynił się pośrednio do ataków. 

Jednakże „Akta Bibiego” i wszystko, co się wokół nich rozpętało w Izraelu, to również opowieść o polityku obsesyjnie kontrolującym swój wizerunek, o niezależności mediów i jej zagrożeniach. W dużej mierze dzięki dziennikarskiej determinacji Netanjahu stanął przed sądem, ale wielu dziennikarzy, jak występujący przed kamerą Raviv Drucker, felietonista „Haarec” i współproducent tego filmu, ma do dziś kłopoty. 

A filmu nadal nie da się w Izraelu legalnie obejrzeć, co nie znaczy, że się go nie ogląda. Nie jest to może portret w pełni „szekspirowski”, wiele w nim skrótów, ogólników, powtórzeń i retorycznych chwytów. Sporo jednak tłumaczy w temacie, który coraz trudniej kwitować pojęciem bliskowschodniego konfliktu czy „chaosu”.

AKTA BIBIEGO (The Bibi Files) – reż. Alexis Bloom. Prod. USA 2024. Canal+, mdag.vod 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”