Pierwszy krok w tym kierunku został uczyniony już pół roku temu. W maju prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) Karim Khan wystąpił do tej instytucji o wydanie międzynarodowych nakazów aresztowania dla trzech liderów Hamasu oraz dwóch przywódców izraelskich – premiera Beniamina Netanjahu oraz ówczesnego ministra obrony Jo’awa Galanta – w związku z ich rolą w wydarzeniach w Izraelu i Palestynie, które trwają od 7 października 2023 roku.
W kolejnych miesiącach izraelska armia postarała się, aby liderzy Hamasu decyzji Trybunału nie dożyli (dwaj na pewno, jeden prawdopodobnie). Doczekali jej jednak politycy izraelscy. W czwartek 21 listopada MTK przychylił się w ich sprawie do wniosku prokuratora. Uznał bowiem, że istnieją „uzasadnione powody”, aby sądzić, że Netanjahu i Galant ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za szereg zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. W pierwszej kolejności – za zbrodnię wojenną „głodzenia ludności cywilnej”.
Co Trybunał zarzuca izraelskim politykom?
Według Trybunału istnieją podstawy, aby sądzić, że izraelscy przywódcy celowo pozbawili ludność cywilną w Strefie Gazy żywności, wody, lekarstw i środków medycznych, a także paliwa, energii elektrycznej oraz innych środków niezbędnych do przeżycia.
Trybunał uznał także za prawdopodobne, że „stworzyło to warunki obliczone na zniszczenie części ludności cywilnej w Gazie, co poskutkowało śmiercią cywilów, w tym dzieci z powodu niedożywienia i odwodnienia”.
Pomimo powyższego Trybunał stwierdził, że przedstawiony mu materiał nie jest wystarczający, aby uznać, że spełnione zostały kryteria zbrodni eksterminacji. Jego zdaniem prawdopodobne jest jednak, że popełnione zostały inne zbrodnie przeciwko ludzkości, to jest m.in. „morderstwo” i „prześladowanie”. Sędziowie za prawdopodobną uznali także odpowiedzialność Netanjahu i Galanta (jako cywilnych zwierzchników izraelskich sił zbrojnych) za zbrodnię intencjonalnego atakowania ludności cywilnej.
W efekcie obaj izraelscy politycy dołączyli do grona, w którym znajdują się już m.in. Władimir Putin, Siergiej Szojgu, Walerij Gierasimow oraz były prezydent Sudanu Omar al-Baszir.
Broniąc się przed zarzutami, Izrael sięga po zarzut antysemityzmu
Strona izraelska odrzuciła decyzję MTK zarówno ze względu na – jej zdaniem – brak jurysdykcji Trybunału, jak i na rzekomy antysemityzm, oraz uznała ją za „współczesną sprawę Dreyfusa”. Poparcia premierowi w tej sprawie udzieliła cała izraelska klasa polityczna.
Tym samym Międzynarodowy Trybunał Karny dołączył do rosnącego grona podmiotów, które w oczach Izraela winne są antysemityzmu. W grupie tej znajduje się już m.in. cała ONZ, włącznie z jej sekretarzem generalnym Antonio Guterresem (uznanym w Izraelu za persona non grata), a także niemal wszystkie duże organizacje humanitarne i praw człowieka. Izrael odrzuca zatem de facto już niemal wszystkie instytucje liberalnego porządku międzynarodowego (oprócz finansowych i gospodarczych).
USA stają po stronie Izraela, Europa może mieć problem
Decyzję MTK odrzuciły także Stany Zjednoczone. Dotyczy to zarówno administracji urzędującej, jak i nadchodzącej. Współpracownicy Donalda Trumpa zapowiadają wręcz objęcie sędziów i funkcjonariuszy MTK sankcjami. Biorąc pod uwagę fanatycznie proizraelskie nastawienie otoczenia Trumpa (w sprawie Palestyny wielu jego współpracowników lokowałoby się w izraelskim spektrum politycznym na skrajnej prawicy), a także osobistą wrogość Trumpa wobec instytucji międzynarodowych, należy uznać to ostatnie za prawdopodobne.
Dla Europy – zależnej od wiarygodności porządku międzynarodowego i próbującej go bronić – będzie to zaś poważny problem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















