W zbiorowych wyobrażeniach atrakcyjne młode kobiety towarzyszące rockowym gwiazdom funkcjonują zazwyczaj jako muzy, groupies, „odpoczynek wojownika”. Albo „kobiety spadochrony” – jak brzmiał tytuł książki Elizabeth Winder o najbardziej charyzmatycznych dziewczynach żyjących przez lata w cieniu Stonesów.
Jedną z nich była Anita Pallenberg, która bez wątpienia świeciła własnym blaskiem. Jak wyglądało rockandrollowe życie z jej perspektywy: kochanki, żony, matki? Na dodatek osoby ambitnej i utalentowanej, która z lepszym lub gorszym skutkiem próbowała zawalczyć o siebie? Dokument Alexis Bloom (twórczyni m. in. „Kariery i upadku Rogera Ailesa”, 2018) i Svetlany Zill daje zakulisowy, bardziej intymny wgląd w wielką muzyczną legendę. Tudzież rewizję mitu wolności wpisanego w kulturę rocka.
Kiedy po latach mówi się o niej, że przemieniła uczniaków w prawdziwe gwiazdy, jest w tym zapewne przesada. Bohaterka tego filmu, związana u szczytu popularności Rolling Stonesów z Bryanem Jonesem, Mickiem Jaggerem i przede wszystkim z Keithem Richardsem, dziś bywa uznawana za nieomal członkinię grupy.
- W OGNIU. HISTORIA ANITY PALLENBERG – reż. Svetlana Zill, Alexis Bloom. Prod. USA 2023. vod.mdag
Jedno nie pozostawia wątpliwości: dzięki niepublikowanym dotąd wspomnieniom Pallenberg i niezwykle bogatym, czasem nieznanym archiwaliom, mamy okazję spojrzeć trochę inaczej na epokę „sex and drugs and rock and roll”. Bez oskarżeń i moralizatorstwa, a zarazem na trzeźwo, podążając za spokojnym głosem Scarlett Johansson czytającej pamiętniki za kadrem. Historia, która mogła być jedynie zbiorem ekscytujących obrazków z obyczajowego magla, zamienia się w opowieść o cenie, jaką zapłaciła Anita, i o drodze, jaką musiała przejść, by nie być już tylko „dziewczyną Stonesów”. A biorąc pod uwagę ekstremalne wyczyny tego środowiska – żeby po prostu przeżyć.
Oczywiście, kryje się w tym także jakaś mitologia. Jednakże „W ogniu. Historia Anity Pallenberg” nie ukrywa, że jest głosem odzyskanym i mocno subiektywnym. Z drugiej strony – częściowo ustawionym przez dorosłe dzisiaj dzieci bohaterki i Keitha Richardsa. Wszyscy oni pojawiają się zresztą na ekranie, dopełniając portretu Anity. Postaci złożonej, bo tragicznie doświadczonej i przepełnionej ciągle odnawialną energią. Mającej za sobą narkotykowe zjazdy i kryminalne afery, ekscytujące wycieczki i ucieczki. Równocześnie jest to portret „pogromczyni chaosu”, jaki robili wokół siebie jej sławniejsi i jeszcze bardziej rozrywkowi partnerzy. Jako matka, skądinąd długo niegotowa na macierzyństwo, osamotniona w nim i niemająca ku temu odpowiednich warunków, musiała wykrzesać z siebie dużo więcej siły aniżeli giganci rocka.
Dokument Zill i Bloom sporo miejsca poświęca aktywności Pallenberg na różnych polach. Młodziutka Europejka w typie „słonecznej blondynki” szybko oswoiła Nowy Jork początku lat 60., stając się częścią tamtejszej cyganerii. Ale nie wystarczała jej rola modelki, stylistki czy nawet ikony mody. Tymczasem mało kto już dziś pamięta jej występy aktorskie – u Volkera Schlöndorffa w „Morderstwie i zabójstwie”, w „Barbarelli” Rogera Vadima czy w „Przedstawieniu” Nicholasa Roega i Donalda Cammella, gdzie na planie towarzyszył jej Mick Jagger. Tak rozpoczął się ich romans, najgorzej wspominany przez Marianne Faitfhull, blisko związaną z obojgiem. Nota bene, jej piosenka „Sister Morphine” miała ścisły związek z osobą Pallenberg, podobnie jak słynne „Gimme Shelter” Stonesów. Szkoda, że dokument nie dostarcza więcej tego rodzaju smaczków, potwierdzających wpływ Anity na ich twórczość. Pozwala za to zrozumieć, dlaczego nigdy nie zrobiła większej kariery na ekranie.

„W ogniu” to również film o ucieczce przed samospaleniem, i mimo że na pierwszy rzut oka jawi się niczym barwny teledysk, w którym „wszyscy ze wszystkimi”, słychać w nim smutne podzwonne dla epoki hippisowskiej. Anita, beneficjentka rozmaitych swobód, była jednocześnie – szczególnie jako kobieta – więźniarką rockandrollowej złotej klatki i podwójnych standardów. I choć twórczynie dokumentu trochę za bardzo przeciągają finał, aby złożyć swojej bohaterce spóźniony hołd, historia opowiedziana przez Anitę Pallenberg ma wystarczający potencjał, żeby obronić się sama.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















