Farby, które śpiewają

Partytury graficzne są synestetyczne.
Czyta się kilka minut
John Cage, 75 kamieni, 1989. Kolorowa „spit bite” akwatinta na przypalanym papierze; API, ED 25 / Za zgodą John Cage Trust, www.johncage.org
John Cage, 75 kamieni, 1989. Kolorowa „spit bite” akwatinta na przypalanym papierze; API, ED 25 / Za zgodą John Cage Trust, www.johncage.org

Palety dźwięków nie zawsze wystarczały kompozytorom do wyrażania swoich myśli. Czasami dopiero w świecie barw, pastelowych farb i graficznych znaków odnajdywali oni język zdolny do wyrażenia muzycznych idei. Rysując kolejne utwory, świadomie zapraszali więc zarówno odbiorców, jak i wykonawców do wizualnego odbioru swojej twórczości. Przekonywali, że ich dzieł warto nie tylko słuchać, lecz również je oglądać. Pragnienie, aby doświadczać muzyki bez pomocy dźwięków, wiązało się z fascynacją XX-wiecznym malarstwem. Nie bez przyczyny Morton Feldman zadedykował swój utwór Jacksonowi Pollockowi, a John Cage – Marcelowi Duchampowi. Co więcej, najsłynniejszy utwór tego drugiego – 4’33” –miał być bezpośrednią reakcją kompozytora na białe płótna innego wielkiego nowojorczyka – Roberta Rauschenberga.

Partytury graficzne są polityczne. Rezygnując ze szczegółowej notacji swoich pomysłów, artyści zerwali z tradycyjnym porządkiem, który całą niemal władzę nad utworem oddawał w ręce kompozytorów. Za sprawą nieoczywistych impresji i ogólnikowych wskazówek twórcy rysowali jedynie przestrzeń, po której wykonawcy mogli poruszać się w dowolny sposób. Dla lewicowych ideowców pokroju Corneliusa Cardew porzucenie sztywnych pięciolinii miało więc wymiar społeczny. Teraz każdy był współautorem, każdy dopisywał rozdział w niekończącej się ewolucji utworu.

Partytury graficzne są aktualne. W pewnym sensie sięgnięcie po nowy, radykalnie odmienny język notacji muzycznej było wymogiem muzycznej rzeczywistości XX wieku. Forma zapisu podążyła za przemianami, jakim podlegała ówczesna myśl kompozytorska. Głównym prowodyrem był oczywiście jazz, lecz nie tylko nieostra z natury improwizacja namieszała twórcom w partyturach. Wyzwanie stanowiły również „niemuzyczne” dźwięki, które coraz częściej przenikały do utworów młodych twórców. Jednym z nich był hałas, którego rola od czasów Edgara Varѐse miała nieustannie wzrastać.

Partytury graficzne są często bardzo ładne...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Conrad (03/2013)