Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Farby, które śpiewają

Farby, które śpiewają

06.09.2013
Czyta się kilka minut
Partytury graficzne są synestetyczne.
John Cage, 75 kamieni, 1989. Kolorowa „spit bite” akwatinta na przypalanym papierze; API, ED 25 Za zgodą John Cage Trust, www.johncage.org
P

Palety dźwięków nie zawsze wystarczały kompozytorom do wyrażania swoich myśli. Czasami dopiero w świecie barw, pastelowych farb i graficznych znaków odnajdywali oni język zdolny do wyrażenia muzycznych idei. Rysując kolejne utwory, świadomie zapraszali więc zarówno odbiorców, jak i wykonawców do wizualnego odbioru swojej twórczości. Przekonywali, że ich dzieł warto nie tylko słuchać, lecz również je oglądać. Pragnienie, aby doświadczać muzyki bez pomocy dźwięków, wiązało się z fascynacją XX-wiecznym malarstwem. Nie bez przyczyny Morton Feldman zadedykował swój utwór Jacksonowi Pollockowi, a John Cage – Marcelowi Duchampowi. Co więcej, najsłynniejszy utwór tego drugiego – 4’33” –miał być bezpośrednią reakcją kompozytora na białe płótna innego wielkiego nowojorczyka – Roberta Rauschenberga.
Partytury graficzne są polityczne. Rezygnując ze szczegółowej notacji swoich pomysłów, artyści zerwali z tradycyjnym porządkiem, który całą niemal władzę nad utworem oddawał w ręce kompozytorów. Za sprawą nieoczywistych impresji i ogólnikowych wskazówek twórcy rysowali jedynie przestrzeń, po której wykonawcy mogli poruszać się w dowolny sposób. Dla lewicowych ideowców pokroju Corneliusa Cardew porzucenie sztywnych pięciolinii miało więc wymiar społeczny. Teraz każdy był współautorem, każdy dopisywał rozdział w niekończącej się ewolucji utworu.
Partytury graficzne są aktualne. W pewnym sensie sięgnięcie po nowy, radykalnie odmienny język notacji muzycznej było wymogiem muzycznej rzeczywistości XX wieku. Forma zapisu podążyła za przemianami, jakim podlegała ówczesna myśl kompozytorska. Głównym prowodyrem był oczywiście jazz, lecz nie tylko nieostra z natury improwizacja namieszała twórcom w partyturach. Wyzwanie stanowiły również „niemuzyczne” dźwięki, które coraz częściej przenikały do utworów młodych twórców. Jednym z nich był hałas, którego rola od czasów Edgara Varѐse miała nieustannie wzrastać.
Partytury graficzne są często bardzo ładne...

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk muzyczny, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]