Fałszywe zasługi

W Księdze Izajasza czytamy, że Bóg mówi: „Tak (...) jest z moim słowem. Wychodzi ono z ust moich, nie po to, by wrócić do Mnie bezowocnie, lecz aby wypełnić moją wolę i spełnić to, z czym je posłałem”.
Czyta się kilka minut

Jakie słowo dzisiaj wychodzi z ust Boga? Kto i co jest Jego głosem? „Chrześcijaństwo jest religią Słowa Bożego: Słowa niespisanego, lecz Słowa Wcielonego i żywego – mówi Łukasz Popko OP. – Nawet oryginalny tekst Pisma jest pośrednikiem: jest tylko i aż słowem Słowa, jest obrazem Obrazu. Pismo Święte to tekst, który do Boga prowadzi, ale sam nie jest boski. Chrześcijaństwu obca jest idea świętego języka (...) nie jest nim ani hebrajski, ani greka, nie jest też łacina”.

Co więc dzisiaj jest takim słowem, które Bóg wypowiada po raz pierwszy? W czytaniach na 15. niedzielę mamy taki fragment Listu do Rzymian: „Stworzenie ufnie oczekuje objawienia się synów Bożych (...). Wiemy przecież, że całe stworzenie aż do tej chwili woła i cierpi jak rodząca kobieta. Zresztą nie tylko ono, ale również my (...) wołamy w naszych sercach, ufnie oczekując uznania za dzieci, czyli odkupienia naszego ciała”. Czyje rozpaczliwe, ale też „ufne” wołanie teraz najgłośniej słychać? Co się z nim dzieje? Słyszy je ktoś?

Papież Franciszek mówi, że dzisiaj głosem Boga jest głos pokrzywdzonych. Przede wszystkim uchodźców. Według badań ich głos dociera do 32 proc. tych, którzy mienią się być wierzącymi i regularnie praktykującymi, natomiast do 57 proc. z tej grupy ich głos nie dociera. To gromkie „nie” powoduje strach wzniecany i podtrzymywany przez polityków i dziennikarzy, także kaznodziejów, wbrew stanowisku Episkopatu i przełożonych zakonnych. Jest w tym sporo prawdy, ale chyba ważniejsze jest inne pytanie: dlaczego my, chrześcijanie, katolicy, daliśmy się aż tak bardzo zastraszyć? Co takiego zagnieździło się w naszych głowach i sercach, że mamy za nic nie tylko wołanie samych uchodźców, ale też papieża i duszpasterzy? Dlaczego odrzucenie uchodźców poczytujemy sobie za zasługę, uważając, że w ten sposób służymy ojczyźnie i Europie, a może i całemu światu?

Chcąc znaleźć odpowiedź na te pytania, należałoby uważnie przyjrzeć się odpowiedzi tych, którzy uważają siebie za wierzących, ale niepraktykujących. „Nie” uchodźcom mówi 79 proc. z nich, „tak” – 22 proc. Potraktujmy te procenty jako punkty graniczne i zobaczmy, do której grupy nam bliżej. Jeśli znajdziemy siebie w tej mniejszościowej, nie martwmy się, posłuchajmy, co mówi dr Dorota Wiśniewska-Juszczak: „ważne, że są też tacy, którzy chcą pomóc. Samodzielnie może być trudno, ale można przecież dołączyć do jakiejś fundacji, do tych, którzy potrafią to robić. Trzeba działać i wyrażać swoje poparcie dla takich inicjatyw (...) wzmacniać i dostrzegać takich ludzi (...). Świat idzie w dobrym kierunku, jeśli przyłączamy się do tych, którzy go w tym kierunku popychają”.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2017