Europodział

Kryzys wywołał temat, który głęboko może podzielić Unię Europejską, a nawet zniszczyć ją szybciej niż finansowy krach.
Czyta się kilka minut

Zapowiadana od dłuższego czasu, a teraz mocno forsowana idea integracji strefy euro, w tym wspólne ponadnarodowe zarządzanie finansami, musi budzić obawy pozostałych członków Unii. I budzi. Nie chodzi bowiem o samą ideę silniejszej integracji na poziomie politycznym i ekonomicznym państw eurolandu, ale o równoległy proces temu towarzyszący, czyli wykluczenie pozostałych krajów, na przykład Polski, z procesu zarządzania. De facto utrwalenie podziału na bogatych i biednych, albo na nas i na tamtych, lub lepszych i gorszych. Unia Europejska w swoim zamyśle miała jednoczyć państwa i ich obywateli. Zasada solidarności wiodła dotąd prym. Jeśli zostanie zastąpiona inną, Unię czeka wielka zmiana. Jak wiadomo, podziały łatwiej się tworzy niż niweluje.

Problem jednak w tym, że strach przed upadkiem całej strefy euro, a co za tym idzie rozpadem wspólnoty europejskiej, jest dziś większy niż kiedykolwiek. Istnieje bowiem ryzyko, że jakieś państwo wybierze ekstremalnie trudny wariant, by ratować swoje finanse samemu, i opuści euroland nie zważając na nic. Taki pomysł mogą mieć tylko kraje bardzo bogate, bo najszybciej poradzą sobie z trudnościami, a teraz łożą na Unię najwięcej. Dlatego wyjście np. Niemiec oznaczałoby rozpad całej Unii Europejskiej.

Ale nawet pozbycie się ze strefy euro zainfekowanej kryzysem Grecji - co jest niemożliwe w świetle obowiązujących w Unii przepisów - tworzy niebezpieczny precedens. Efekt takiego scenariusza też byłby trudny do przewidzenia z powodu wywołanego chaosu, który mógłby doprowadzić nawet do upadku euro, a nie jego uratowania.

Niebagatelną rolę w tej układance odgrywają oczywiście pieniądze, których w czasie kryzysu dla wszystkich i na wszystko nie wystarczy. Nowy podział wewnętrzny Unii z pewnością zmieniłby przepływ funduszy, straciłyby kraje peryferyjne, czyli te poza eurolandem. Państwa drugiego obiegu mogłyby z pewnością postarać się wejść do elitarnego grona euro, ale czy wyśrubowane nowe - zapewne - warunki będą w ich zasięgu, nawet jeśli uporządkują swoje finanse, nadszarpnięte kryzysem?

Można mieć nadzieję, że długoletnia stabilizacja polityczna okaże się cenniejsza niż chwilowy rachunek kryzysowych strat.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2011