Epidemia biedy

Liczba infekcji w Afganistanie przekroczyła oficjalnie tysiąc. Jednak przebadano mniej niż ćwierć promila mieszkańców.
z Kabulu
Czyta się kilka minut
Pojazd do dezynfekcji na ulicy Kabulu, 29 marca 2020 r. / PAWEŁ PIENIĄŻEK
Pojazd do dezynfekcji na ulicy Kabulu, 29 marca 2020 r. / PAWEŁ PIENIĄŻEK

Wdrugiej połowie kwietnia Szpital Afgańsko-Japoński w Kabulu, kluczowa placówka odpowiedzialna za leczenie i badanie chorych na COVID-19, chwilowo przestał prowadzić testy. Pracownicy nie nadążali z liczbą próbek. W swoich laboratoriach mogą sprawdzić ich 300 dziennie – to połowa mocy przerobowych kraju. Tysiące próbek czekały w kolejce. Ogłoszono, że dopiero gdy szpital się z nimi upora, zacznie przyjmować nowe. Już teraz osoby poddające się badaniu, często mające wyraźne symptomy, skarżyły się, że czekają na rezultat ponad 10 dni.

W innych częściach Afganistanu laboratoria nie prowadzą testów, bo zwyczajnie ich brakuje. Z tego powodu od połowy kwietnia przestało działać laboratorium w Kandaharze. To trzecia po Kabulu i Heracie najbardziej zarażona prowincja. Według danych ministerstwa zdrowia z 21 kwietnia na 6839 przebadanych próbek 1143 były pozytywne – zatem co szósty badany otrzymał wynik pozytywny.

Z powodu niewydolności służby zdrowia organizacje pomocowe zalecają, by chorzy zostali w domach, jeśli tylko nie jest to ciężki przypadek. W Heracie, w zachodniej części kraju, w połowie kwietnia tylko 40 z 306 chorych przebywało w szpitalu. To dlatego, że w placówkach medycznych często skarżą się na niewłaściwą opiekę, niedobory personelu i na to, że nawet jedzenie – nie mówiąc o lekach – musi dostarczać rodzina. W domach jednak, zamieszkanych przez duże rodziny, chorzy łatwo mogą rozprzestrzeniać wirusa. Tak zapewne stało się w przypadku jednego ze zmarłych, który wcześniej zaraził 12 swoich bliskich.

Początkowo ogniskiem epidemii był właśnie Herat, do którego od początku stycznia wróciło z sąsiedniego Iranu aż ćwierć miliona Afgańczyków, z obawy przed epidemią (Iran jest wśród krajów najbardziej przez nią dotkniętych). Jednak szybko epicentrum stały się sześciomilionowy Kabul i prowincja kabulska.

Władze większości miast, w tym stolicy, późno zareagowały na kryzys. Miasta zamykano stopniowo, a policyjne blokady można łatwo obejść. Na ulicach wciąż panuje spory ruch, wielu ludzi nie stać na siedzenie w domach.

Według Instytutu Biruni, zajmującego się analizami w sferze polityki i gospodarki, od początku epidemii pracę straciło 6 mln ludzi. Nowe rzesze biednych pogorszyły i tak przygnębiające statystyki: już 80 proc. Afgańczyków żyje poniżej progu ubóstwa. Koronawirus to kolejna tragedia, obok trwającej od 40 lat wojny i kryzysów politycznych oraz gospodarczych. Dlatego wielu Afgańczyków powtarza, że jeśli nie wykończy ich COVID-19, zrobi to bieda. ©

CZYTAJ WIĘCEJ:

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2020