Dzień, kiedy byliśmy Brytyjczykami

Zamach w Londynie na chwilę przywrócił sprawom właściwe im miary. Przez jeden dzień wszyscy byliśmy Brytyjczykami i zdaliśmy sobie sprawę, że na liście celów rychło może się znaleźć także Polska.
Czyta się kilka minut
 /
/

Trzecia już masakra (po Nowym Jorku i Madrycie), dokonana przez powołujących się na islam terrorystów Al-Kaidy, bynajmniej nie musi być ostatnia. Wojna z terroryzmem obnaża bezradność potęg militarnych i budzi grozę obywateli, a recytowane w parlamentach i na wiecach słowa o stanowczym potępieniu brzmią słabo. Tak samo zresztą, jak zapewnienia o przygotowaniu naszego kraju na ewentualność zamachu.

Wspaniała organizacja pomocy, dyscyplina i godność Brytyjczyków nie zmieniają faktu, że w sercu Londynu kilkanaście osób mogło przygotować i zrealizować spektakularny, bezlitosny zamach. Strategia uderzeń w zwykłych ludzi ma na celu odebranie poczucia bezpieczeństwa wszystkim obywatelom Zachodu.

W wypowiedziach islamskich organizacji terrorystycznych powtarza się określenie “krzyżowcy". Być może nasza chęć ingerowania w kraje islamu rzeczywiście jawi się jako dalszy ciąg wypraw krzyżowych; być może desperackie, samobójcze zamachy są odruchem strachu; być może jest coś więcej do zrobienia, niż zbrojne eliminowanie rzeczywistych i domniemanych terrorystów. Chociaż istniejąca na świecie niesprawiedliwość nie może nigdy rozgrzeszać terrorystów, choć istnieje prawo do obrony przed zbrodniczym terroryzmem, trzeba strzec się nienawiści i ducha zemsty. Nie wolno też identyfikować winnych z ich narodami, grupami etnicznymi czy religią. Międzynarodowa walka z terroryzmem - mówił po 11 września 2001 r. Jan Paweł II - “to także wysiłki polityczne, dyplomatyczne i ekonomiczne zmierzające do odważnego rozwiązywania sytuacji ucisku i izolacji, które mogą prowokować powstawanie programów terrorystycznych". Zamachy to czyste szaleństwo, my jednak nie jesteśmy zwolnieni z szukania racjonalnych rozwiązań niwelujących nierówności i poczucie krzywdy.

---ramka 355291|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2005