Dyrektorka PISF odwołana w niejasnych okolicznościach: najważniejszej instytucji polskiego kina grozi paraliż

Karolina Rozwód po czterech miesiącach urzędowania złożyła rezygnację z funkcji szefowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a następnie wycofała ją, mówiąc o groźbach ministry kultury Hanny Wróblewskiej.
Czyta się kilka minut
Karolina Rozwód podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. 27 września 2024 r. // Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter
Karolina Rozwód podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. 27 września 2024 r. // Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter

„Czeski film”, „PISF jak PiS”, „żmijowisko” – tak podsumowuje się aferę wokół rezygnacji Karoliny Rozwód z funkcji dyrektorki Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Rezygnacji po ledwie czterech miesiącach urzędowania, choć znaczna część branży powitała nową szefową z nadzieją na „lepszą zmianę”, po sześciu latach folwarcznego (i bardzo upolitycznionego) zarządzania tą instytucją przez Radosława Śmigulskiego. I po ujawnieniu jego finansowych nadużyć.

Ale nagłe zrzeczenie się funkcji przez nową dyrektorkę zostało pięć dni później przez nią uchylone – bo miało być wymuszone groźbą ze strony ministry kultury Hanny Wróblewskiej. Następnego dnia Wróblewska poinformowała o definitywnym odwołaniu dyrektorki, a PISF zgłosił do prokuratury, że ta ostatnia działała na jego szkodę. Chodziło o wypłatę środków firmie Aurum Film, producentowi „Ministrantów” Piotra Domalewskiego – filmu, któremu dotację w wysokości 4 mln zł przyznał jeszcze Śmigulski, co jest m.in. przedmiotem prowadzonego w tej sprawie śledztwa. Ale może to tylko pretekst?

Efektem jest dezorientacja w środowisku, nie mówiąc o postronnych obserwatorach. W tle pojawiają się personalne animozje, ginące dokumenty i zakulisowa walka o dyrektorski stołek. Okazało się, że stare grzechy poprzedniego szefa Instytutu mają długie cienie. 

A miało być tak pięknie: uczciwie, transparentnie, życzliwie. I można by teraz sięgnąć po popcorn i oglądać ten serial, gdyby nie chodziło o sprawy naprawdę ważne. Efektem oskarżeń i zwrotów akcji jest bowiem paraliż najważniejszej dla polskiego kina instytucji, dalsze rozbijanie środowiska i fatalny wizerunek rodzimej kinematografii, która próbuje odzyskać kinowego widza po pandemii, sprząta po starej ekipie i zaciska pasa przez inflację. Prawda o tym konflikcie, komentowanym także na Kongresie Kultury, ujrzy w końcu światło dzienne, lecz są i tacy, którzy właśnie otwierają szampana.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: PISF: a miało być tak pięknie