W Polsce działa dziś 7570 bibliotek publicznych i ich filii, na każdą z nich przypada średnio 702 czytelników – czytamy w opublikowanym właśnie raporcie Biblioteki Analiz. Dla 14 proc. Polek i Polaków biblioteki są głównym źródłem pozyskiwania książek (wzrost o 2 pkt. proc. w stosunku do 2022 r.). Ze względu na rosnące ceny częściej decydujemy się na wypożyczenia niż kupno – chętnie korzystając ze streamingu, w którym pośredniczą także biblioteki.
Skąd biblioteki biorą środki na zakupy? Głównie od samorządów, choć dużym wsparciem jest dla nich ministerialny program, pozwalający na zakup wydawniczych nowości. W 2023 r. przeznaczono na ten cel z budżetu państwa kwotę 28,8 mln zł, dzięki czemu dofinansowanie otrzymało ponad 2 tys. bibliotek.
Z możliwości zakupu zdalnych dostępów różnych dostawców (nie tylko Legimi, choć to właśnie z tego źródła najchętniej czerpiemy e-booki) skorzystało, jak informuje Biblioteka Narodowa, 746 placówek. Łącznie na zakup zdalnych dostępów wydano z tych środków tylko w zeszłym roku ponad 8 mln zł.
Coraz chętniej czytamy w abonamencie
Branża wydawnicza rośnie dzięki streamingowi. Z usługi abonamentowej Legimi korzystało pod koniec zeszłego roku 217 tys. klientów (to wzrost o 36 proc. w porównaniu z rokiem 2022). Z kolei Empik w raporcie Biblioteki Analiz chwali się wzrostem liczby produktów cyfrowych w swojej aplikacji o 11 proc. W 2023 r. firma wprowadziła na rynek drugą generację czytnika – Empik GoBook 2.0., co sprawiło, że sprzedaż obu modeli wzrosła o 34 proc. Dystrybutor czytników szwajcarskiej firmy PocketBook także odnotował wzrost przychodów ze sprzedaży na naszym rynku: o 6,3 proc. – do blisko 50 mln zł.
Wszystko to sprawia, że popyt na e-booki, także w bibliotekach, jest coraz większy. Ale na czym tak naprawdę polega zakup książek elektronicznych do publicznych placówek?
Tomasz Iwasiów, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Jerzego Fusieckiego w Zabrzu, podkreśla, że subskrypcyjny model abonamentu to bardzo atrakcyjna usługa, która nie poszerza jednak bibliotecznych zbiorów:
– W naszej bibliotece wydajemy dwieście kodów Legimi miesięcznie, rozchodzą się błyskawicznie. Coraz więcej czytelniczek i czytelników biblioteki sięga po e-booki, choć tak naprawdę nie jest to dla nas atrakcyjna finansowo forma zakupów – przyznaje Iwasiów. – Jeżeli wydamy 40 tys. złotych na zakup 2400 kodów, obsłużymy 2400 czytelników biblioteki – każdy z nich dostanie jeden kod. Oczywiście, użytkowników teoretycznie może być więcej niż kodów, zapewne książkami dzieli się cała rodzina, ale to tylko domysły. Za to samo 40 tys. złotych moglibyśmy kupić do biblioteki około tysiąca książek, które zostaną u nas na lata.
Kupując dostępy do kodów w Legimi czy Empiku, niewątpliwie poszerzamy ofertę biblioteczną i zaspokajamy oczekiwania coraz większej grupy czytelników, ale odbywa się to kosztem zakupów książek papierowych, które, po pierwsze, wzbogacają majątek biblioteki, a po drugie – służą czytelnikom o wiele dłużej niż tytuły w ofercie abonamentowej ograniczonej czasowo.
Czy czeka nas wzrost cen e-booków
Jest jeszcze jedna kwestia dotycząca rynku książek elektronicznych, nad którą należy się dzisiaj poważnie zastanowić, podkreśla Iwasiów. Otóż konflikt wydawców z Legimi może skutkować znacznym ograniczeniem wpływów lub wręcz eliminacją z rynku jednego z największych jego uczestników, doprowadzając w konsekwencji do wzrostu cen tego typu usług, także dla państwa. Pozostanie nam jeden duży, ale dużo droższy dostawca – Empik, oferujący kody średnio 40 proc. droższe od tych, które dostarcza Legimi.
Tylko na Śląsku zakupiono w zeszłym roku od Legimi łącznie 35 402 kodów dla 69 bibliotek publicznych. Ponieważ jeden kod kosztuje 17 zł, daje to łączną kwotę ponad 600 tys. zł (ceny kodów różnią się w zależności od regionu, większość bibliotek robi zakupy wspólnie, w ramach konsorcjów organizowanych przez biblioteki wojewódzkie).
Wszystkie kupione za tę kwotę książki pozostają na wirtualnych półkach czytelniczek i czytelników w aplikacji Legimi.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















