Dwie, trzy minuty

Kiedy mówię: „nie mam czasu”, jestem trupem. Najbardziej zajętym trupem pod słońcem, trupem, który pędzi. Jeśli rzeczywiście nie mam czasu, to znaczy, że umarłem.

12.10.2020

Czyta się kilka minut

Taką myśl wypisałem sobie kilkanaście lat temu z „Tygodnikowego” felietonu Jacka Filka. Nie daje mi spokoju. Istotnie, jest tak, jak napisał Jacek: kiedy mówię, że nie mam czasu, to właściwie chcę powiedzieć coś zupełnie innego – że nie chcę czegoś zrobić, że wolę w tym czasie zająć się czymś innym. „Nie mam czasu” jest bezpieczne, zdejmuje ze mnie odpowiedzialność – problem jest na zewnątrz, nie we mnie. Gdybym powiedział: „jestem zajęty”, „nie chcę się teraz z tobą widzieć”, „nie chce mi się tego czytać”, byłoby to jak przyznanie się do winy. Kiedy mówię: „nie mam czasu”, usprawiedliwiam się tym, że czasu obiektywnie jest za mało, że dzień, tydzień i życie są za krótkie i wszystkiego nie zdołam w nich pomieścić.

Ale, z drugiej strony, to przecież prawda: nie zdołam. Ciągle ktoś proponuje mi, żebym się czymś zajął, a ja nie znajduję na to ani siły, ani dostatecznej motywacji. Jeśli zajmę się czyimś tekstem, nie będę pracował nad własnym. Jeśli pomogę komuś w przeprowadzce, nie posprzątam we własnym domu. Jeśli będę chciał odpowiedzieć na wszystkie listy, spędzę na siedząco kilka godzin, a już teraz dokucza mi kręgosłup, powinienem więcej ćwiczyć, spacerować. „Przepraszam cię, ale muszę zadbać o siebie. Jak nie zadbam o siebie, będę za chwilę ciężarem dla innych”. Może tak powinno się odpowiadać, szczerze, zamiast: „nie mam czasu”? Zresztą „nie mam czasu” zrobiło się niegrzeczne i właściwie nie wypada powiedzieć tego na głos. Ewentualnie nieco osłabiając: „Nie mam teraz czasu”, „Przepraszam, naprawdę nie mam czasu”. „Masz chwilę?”, pyta przez telefon ktoś, kto szykuje się do dłuższej rozmowy. „Ale tak dwie, trzy minuty”. „Znajdziesz czas, żeby się spotkać?”. „Owszem, ale najprędzej w listopadzie, bo teraz czekają mnie wyjazdy”. „Rzucisz na to okiem?”. „Ale nie obiecam ci, że zrobię to szybko”. I tak dalej.

Tyle spraw wciska się do naszego życia drzwiami i oknami. Tyle ludzkich nadziei liczy na naszą zgodę, życzliwość, zainteresowanie. Jeśli rano nie wyłączę telefonu, jeśli zajrzę do poczty, cały plan dnia się wywraca. Nawet teraz, gdy ludzie jakby trochę się w sobie skurczyli, nie ubywa próśb, dopytywań, ponagleń. Ktoś prosi o radę, ale jeśli będę nad nią myślał, odbiegnę myślami od tego, co zobowiązałem się przemyśleć już wcześniej. Na stole leżą kartki, na których zapisuję sprawy do załatwienia. Niektóre czekają miesiącami, choć wydawały się pilne. Codziennie kilka skreślam, ale dopisuję nowe. Czasem dokładam kolejną kartkę, i kolejną. W końcu sporządzam jedną nową listę, a stare drę i wyrzucam.

Ale Jacek Filek ma rację. Kiedy mówię: „nie mam czasu”, to tak jakbym mówił: „umarłem”. Nie jestem w stanie zająć się wszystkimi, nie w każdą sprawę mogę się zaangażować. Muszę odpoczywać, potrzebują tego moje oczy, kręgosłup, głowa. Nie mogę jednak „nie mieć czasu” tak zupełnie, bo oznaczałoby to, że wypadłem z niego na zawsze. Jeśli ktoś „nie ma czasu”, nie żyje, choćby miał nie wiadomo ile zajęć. Musi być we mnie – tę myśl dodaję już od siebie – jakaś gotowość na to, że coś zburzy dotychczasowy porządek, że coś potrwa dłużej, niż miało. Są takie spotkania, gdy czas się zatrzymuje, nie płynie, choć ubywa wody w karafce, za oknem robi się coraz ciemniej. Potem łapiemy się za głowę, trzeba się szybko zbierać. Ale ten moment zwolnienia, a nawet zatrzymania, był dobry. „Dziękuję, że poświęciłeś, poświęciłaś mi tyle czasu”.

Żeby żyć, muszę mieć czas. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Poeta, publicysta, stały felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Jako poeta debiutował w 1995 tomem „Wybór większości”. Laureat m.in. nagrody głównej w konkursach poetyckich „Nowego Nurtu” (1995) oraz im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (1995), a także Nagrody… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2020