Nawet w tramwajach jest teraz ciszej

Wczoraj była ulewa. Woda spływała szybko chodnikami i ulicami, ale deszcz był obfity i drzewa dostały drugie życie. W upalne dni nikt nie mówi głośno, chyba że akurat rozmawia przez telefon.
Czyta się kilka minut
Wojciech Bonowicz / fot. Grażyna Makara

Wychodzę na spacer, zanim temperatura stanie się trudna do zniesienia. W bloku naprzeciwko trwa remont balkonów, słychać na przemian radyjko i wizg maszyny do cięcia płytek. Robotnicy zaczynają wcześnie, bo im też upał daje się we znaki. Koło pierwszej-drugiej chowają się w cieniu, piją wodę albo kawę, palą papierosy. Potem jednak znów muszą wrócić do pracy.

Na ławce siedzą dwie dziewczyny i jedzą czereśnie. Dziewczyny mają w uszach białe słuchawki i rozmawiają przez telefony. Po owoce sięgają bezwiednie, a pestki wypluwają w dłoń, nie przed siebie. Obie mają długie ciemne włosy i krótkie spodenki, jedna czerwone, druga granatowe. Poszczególne ruchy wykonują tak, jakby miały je już wielokrotnie przećwiczone i zsynchronizowane. Ich dłonie nie stykają się, tylko mijają. Czereśnie są drogie, więc w woreczku jest ich niewiele. Czekam na moment, kiedy zostanie tylko jedna i dziewczyny popatrzą sobie w oczy – której się należy? Ale nie, dziewczyna w czerwonych spodenkach wyjmuje ją, zjada, a potem wrzuca do woreczka ogonki i pestki. To samo robi druga, cały czas z kimś rozmawiając.

Kilka ławek dalej odpoczywa starsza para, mężczyzna i kobieta. Między nogami leży mały piesek, sznaucer, jeśli dobrze rozpoznaję rasę. Mężczyzna jest duży, wydaje się, jakby trzymał na kolanach drugą osobę. Ma na głowie siatkowany kapelusz, twarz zaczerwienioną i zmęczoną. Kobieta przy nim robi wrażenie drobnej, choć tak naprawdę nie jest mała i to ona, zanim przysiedli, niosła torby z zakupami. W dłoni trzyma butelkę z wodą, ale nie podnosi jej do ust, bo cały czas mówi. Chciałbym usłyszeć co, ale barwa jej głosu sprawia, że słyszę tylko pojedyncze sylaby: „Ba… ma… że… by… go…”. Układają się zresztą w interesującą melodię. Kiedy na moment się zatrzymuję, żeby ją zapamiętać, kobieta milknie.

Nadjeżdża mama z dzieckiem w wózku. Dziecko jest ruchliwe, nogi wystawiło w górę, więc nie widzę jego twarzy. Łapie się za stópki rączkami i pokrzykuje. Mama ma na sobie cienką sukienkę w podłużne pasy i płócienne pantofle. Ona również rozmawia przez telefon, ale położony na gondoli. Przez moment nie mogę sobie przypomnieć, jak właściwie nazywa się ta część, ale w końcu słowo wyłania się z ciemności i wskakuje na właściwe miejsce.

Przed budynkiem poczty stoi kilka osób. Latem poczta otwiera się o godzinę później. Czekają wyłącznie starsi, mają w rękach rachunki, które chcą opłacić. Kobieta w średnim wieku przygląda się kolejce, ale w końcu kręci głową i odchodzi. Na poczcie jest chłodno, więc kiedy drzwi się otwierają, wszyscy szybko wpychają się do środka. Jeden pan pospiesznie zakłada maseczkę.

Spokój. Niezwykły spokój upalnego dnia. Wczoraj była ulewa. Woda spływała szybko chodnikami i ulicami, ale deszcz był obfity i drzewa dostały drugie życie. W upalne dni nikt nie mówi głośno, chyba że akurat rozmawia przez telefon. A i to niekoniecznie, bo mikrofony są coraz czulsze i można mówić cicho, tak żeby inni spacerujący nie słyszeli. Nawet w tramwajach jest teraz ciszej. Wczoraj jakaś pani nagle krzyknęła na cały tramwaj coś po ukraińsku. Chyba zasnęła i nagle się obudziła, bo siedzący obok zaczęli ją uspokajać.

Na niebie nic się nie dzieje. Pojedyncze chmurki omijają słońce, jak ludzie ostatnie kałuże. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Spokój