Dwa tomy do chaty

Jest sierpień, więc skończmy z defetyzmem – nie jesteśmy wcale tacy najgorsi.
Czyta się kilka minut

Przeciętny Polak czyta przeciętną książkę przeciętne 6 godzin tygodniowo – i jest to światowa absolutna przeciętna. Przeciętne 16 godzin przed przeciętnym telewizorem to też średnia, w sumie. Ciepła woda w kranie, przed kranem telewizor, a w ręku dobra książka, najlepiej kucharska bądź biograficzna.

Statystyki niedwuznacznie wskazują, że problem zarysował się dwojako. Mianowicie najmniej czytają emeryci oraz młodzież. Do emerytów jeszcze wrócimy, emeryci sami się wyżywią, ale co z młodzieżą? Młodzieży żal, a młodzież dobrze się uzależnia, więc jak podrzucić im dobrą książkę, to pochłoną i sięgną po jeszcze. Jak to zrobić? Odpowie ci Wayne Rooney. Snajper Manchesteru United – jakiś czas temu dwudziestoletni – podpisał z poważnym brytyjskim wydawnictwem dwunastoletni kontrakt (lukratywny, oczywiście) na napisanie co najmniej pięciu książek. Co najmniej, podkreślam! Dwudziestoletni w chwili podpisywania umowy Wayne spłodził od tego czasu już trzy frapujące pozycje, niektóre są dostępne, zdaje się, po polsku, niektóre w oryginale albo w przekładach na jeszcze bardziej obce języki. Rodzice (chrzestni i biologiczni)! Dziadkowie obojga rodziców! Ludzie dobrej woli maści wszelakiej! Można wzmóc czytelnictwo narodu polskiego, podrzucić szkolnej dziatwie któryś z tomów autobiografii Rooneya – pochłoną jednym tchem, a później już tylko z górki. Statystyki nam skoczą.

No dobrze, problem czytelnictwa wśród dziatwy rozwiązany, ale co z emerytami? Co zrobić, by czytali choćby i na działce? Pustkę wypełni kocię Karla Lagerfelda, a ściślej jego biografia – jego czyli zwierzaka Lagerfelda, pióra Lagerfelda. Zwierz wabiący się Chou­pette jest kotką rasową syjamską o niebieskich oczętach, preferującą bezpretensjonalny tryb życia w towarzystwie swego niewyszukanego pana, własnego iPada, dwóch dedykowanych sobie opiekunek (dziennej i nocnej), osobistego weterynarza, fryzjera, manikiurzystopedikiurzysty i Bóg jeden raczy wiedzieć kogo. Napisany z pazurem tom ukaże się dopiero w połowie września, więc pozostaje nam czekać. Książka o Choupette liczyć ma skromne 128 stron (ogromnie niewiele, zważywszy, że Wayne Rooney na 128 stronie autobiografii zapewne nie opuścił jeszcze porodówki), ale za to naprawdę dużego formatu. Podoba mi się skala wydawniczego wydarzenia Lagerfelda, paradoksalnie praktyczna, wychodząca naprzeciw immanentnym potrzebom naszego gatunku, potencjalnie trafiająca pod strzechy. Ludzie lubią przeczytać sobie jakiś album, który można gdzieś położyć przy pilocie, żeby sobie modnie leżał, żeby spektakularnie leżał w obejściu, żeby leżał i dobrze świadczył o humanitaryzmie i horyzontach, żeby było widać, żeśmy nie wypadli sroce spod ogona.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2014