Dom grozy

Choć sami uznajemy się za racjonalnych, choć zupełnie odczarowana wydaje się nasza epoka, to by poznawać siebie, potrzebujemy mrocznych przestrzeni fantazji.

02.11.2020

Czyta się kilka minut

Victoria Perdetti jako Dani i Benjamin Evan Ainsworth jako Miles w serialu „Nawiedzony dwór Bly” / EIKE SCHROTER / NETFLIX
Victoria Perdetti jako Dani i Benjamin Evan Ainsworth jako Miles w serialu „Nawiedzony dwór Bly” / EIKE SCHROTER / NETFLIX

W styczniu 1895 r. pisarz Henry James odwiedził arcybiskupa Canterbury Edwarda White’a Bensona, ojca bliskiego przyjaciela. W trakcie wizyty duchowny opowiedział Jamesowi podobno prawdziwą historię o duchach – wymienianie się takimi opowieściami było powszechną rozrywką górnych warstw wiktoriańskiego społeczeństwa. Pisarz zanotował tego samego dnia jej główne punkty w swoim dzienniku: rodzeństwo po śmierci rodziców zostało umieszczone pod opieką służących w położonej na odludziu wiejskiej rezydencji. Zdemoralizowana para służących sprowadziła dzieci na złą drogę. Służący zginęli w tajemniczych okolicznościach, jednak ich duchy ciągle objawiały się rodzeństwu, nie przestając wywierać na nie zgubnego moralnie wpływu.

W ciągu trzech następnych lat zainspirowany przez historię biskupa James stworzył opowiadanie zatytułowane „W kleszczach lęku”. Pisze ją z nadzieją na komercyjny sukces – jego kolejna sztuka właśnie zrobiła klapę, potrzebuje pieniędzy. Dba o to, żeby opowieść była tak przerażająca, by czytelnicy na długo ją zapamiętali. Jak sam pisze w liście do jednego z przyjaciół, po lekturze ostatecznej wersji tekstu przed korektą ze strachu nie może spać w nocy.

Recepcja czytelników z końca XIX w. daleka jest od jednoznacznego entuzjazmu. Z czasem jednak dzieło zyskuje status absolutnego klasyka literatury grozy, uważnie czytanego przez literaturoznawców i krytyków. Opowiadanie zainspirowało kameralną operę Benjamina Brittena, kilka sztuk teatralnych, ponad 30 adaptacji telewizyjnych i filmowych. Ostatnią, serial „Nawiedzony dwór Bly”, od kilku tygodni możemy oglądać w Polsce na Netfliksie. Co sprawia, że „W kleszczach lęku” jest tak atrakcyjne dla kolejnych pokoleń?

Co się wydarzyło w Bly?

Historia toczy się w odludnym dworze w Bly, gdzieś w hrabstwie Essex. Młoda guwernantka podejmuje się w nim opieki nad dwójką dzieci – dziewczynką i chłopcem – którzy stracili swoich rodziców. Sprawujący pieczę nad rodzeństwem wuj nie zamierza rezygnować z uroków kawalerskiego życia w Londynie. Ma sama wszystkim się zająć i nie niepokoić go pod żadnym pozorem.

Jej podopieczna, Flora, wydaje się uroczym dzieckiem. Brat Flory, Miles, przebywa w szkole z internatem i do Bly ma wracać tylko na święta. Sytuacja szybko jednak się komplikuje. Miles zostaje wyrzucony ze szkoły. Guwernantka słyszy w domu dziwne dźwięki i zaczyna widzieć w nim obcego mężczyznę, pojawiającego się i znikającego w niewyjaśniony sposób. Dzieci zachowują się coraz dziwniej. Niektóre ich wypowiedzi równie dobrze mogą być dziecięcą paplaniną, co groźbą czy zupełnie niedziecięcą, seksualnie naznaczoną aluzją. Stopniowo młoda kobieta umacnia się w przekonaniu, że Bly nawiedzają dwa duchy: poprzedniej nauczycielki dzieci, panny Jessel i lokaja Petera Quinta. Quint uwiódł Jessel powodując skandal, kobieta i mężczyzna umierają krótko po jego wywołaniu. Jak się domyślamy, dzieci były co najmniej świadkami ich nieakceptowalnego w wiktoriańskim społeczeństwie romansu. Nowa guwernantka jest przekonana, że duchy cały czas komunikują się z dziećmi, deprawując je, a być może dążąc do ich opętania. Rodzeństwo wypytywane o kontakty zaprzecza. Ostatecznie upór guwernantki traumatyzuje Florę, która przeżywa coś w rodzaju załamania nerwowego i odmawia dalszych kontaktów z nauczycielką. W ostatniej scenie, gdy wydaje się, że kobieta ratuje Milesa przed opętaniem przez widmo Quinta, chłopak umiera na jej rękach. Co najciekawsze, poza guwernantką nikt w opowiadaniu nie widzi duchów Jessel i ­Quinta, żaden z obecnych w Bly dorosłych. Narratorka wierzy, że z widmami komunikują się dzieci – te jednak nigdy się do tego nie przyznają. Można więc równie dobrze uznać, że duchy nigdy tak naprawdę nie pojawiają się w dworze Bly, są tylko halucynacją guwernantki, projekcją jej wewnętrznych psychicznych konfliktów. Być może związanych ze zrepresjonowaną seksualnością samotnej kobiety – jak powszechnie od lat 30. ubiegłego wieku interpretowali to psychoanalitycznie zorientowani literaturoznawcy. Albo z tym, że kobieta nie jest w stanie znieść zamknięcia i izolacji. Lub z faktem, że w ramach swojego wiktoriańskiego światopoglądu – utożsamiającego dzieciństwo z niewinnością, szczęściem i czystością – nie jest w stanie wytłumaczyć sobie dziwnych zachowań powierzonych jej opiece dzieci.

Tekst noweli Jamesa nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy duchy w Bly były prawdziwe czy nie. Ta dwuznaczność jest wielką siłą opowiadania.

Groza wkracza w XX wiek

Choć „W kleszczach lęku” ukazuje się przed śmiercią królowej Wiktorii, to opowiadanie zamyka wiktoriańską epokę w literaturze grozy, wprowadzając ją w XX wiek. Z jego materialistycznym sceptycyzmem, dystansem do nadprzyrodzonych historii, psychoanalizą i jej opowieściami o grozie rodzinnej traumy czy stłumionej seksualności.

„W kleszczach lęku” ukazuje się też w rok przed publikacją „Objaśniania marzeń sennych” Zygmunta Freuda. Gdyby wiedeński doktor analizował opowiadanie Jamesa jako jeden z koszmarów swoich pacjentów, wskazałby z pewnością, że wszystkie nadprzyrodzone wydarzenia są w nim przejawem głęboko stłumionych treści psychicznych, wywołujących niedające się rozwiązać konflikty.

Za Jamesem i Freudem niemal cała literatura i kino grozy ostatnich stu lat z kawałkiem będą wiązać demoniczne, nadprzyrodzone zło z jakimś nierozwiązanym psychicznym konfliktem z przeszłości, traumą, poczuciem winy, zablokowanym pragnieniem. James wprowadza jeszcze jeden motyw, których podejmie XX wiek: demonicznego dziecka, stanowiącego co najmniej przewodnik dla sił nieczystych, jeśli nie źródło zła. Wraca on w tak różnych tekstach jak „Władca much” Goldinga czy horrory z serii „Omen” – gdzie syn wpływowego amerykańskiego milionera okazuje się podrzuconym amerykańskiej rodzinie dzieckiem diabła, antychrystem mającym przynieść ziemi apokalipsę.

Wszystkie twarze Bly

Wieloznaczność „W kleszczach lęku” sprawiała, że każda nowa filmowa adaptacja opowiadania mogła przedstawić inną interpretację tego, co właściwie zdarzyło się w Bly. Ciągle uważany za najlepszą filmową adaptację opowiadania film Jacka Claytona z 1961 r. daje się czytać jako zapowiedź rewolucji obyczajowej lat 60., odrzucającej represyjną wiktoriańską moralność. Film uznaje realność pojawiających się w Bly widm i jednocześnie przedstawia je jako obraz wewnętrznego konfliktu guwernantki – przede wszystkim związanego z jej stłumioną seksualnością. Pulsujące pod wiktoriańskim kostiumem libido sugerują obrazy otaczającej Bly bujnej, a jednocześnie gnijącej roślinności oraz wszechobecnych insektów. Niektórzy krytycy pisali, że dwór z Essex przypomina którąś z naznaczonych mroczną tajemnicą plantacji z amerykańskiego południa rodem z powieści Faulknera – nie było to nieuprawnione skojarzenie, biorąc pod uwagę, że jednym z autorów scenariusza był doskonale zaznajomiony z tradycją południowego gotyku Truman Capote.

Z ducha rewolucji obyczajowej lat 60. rodzi się też tyleż nieudany, co ciekawy film „Koszmary” (1971) – prequel do powieści Jamesa. Jessel i Quint (w tej roli Marlon Brando) są w nim przedstawieni jako szlachetni buntownicy, próbujący szukać wolnej miłości w wiktoriańskim społeczeństwie. Prawdziwym źródłem zła w filmie jest para dzieci – połączonych quasi-kazirodczą więzią, a być może pozostających w kontakcie z siłami nieczystymi – to one przynoszą zgubę Quintowi i Jessel. Dwór w Bly jest w „Koszmarach” przede wszystkim symbolem klasowego przywileju i związanej z nim okrutnej władzy, w każdym kolejnym pokoleniu pożerającej społecznie słabszych. Ten sam trop wraca w takich inspirowanych motywami z Jamesa filmach jak „Zemsta po latach” (1980). Po śmierci żony i córki znany kompozytor wynajmuje stary dom. Jak się okazuje, nawiedzony. Duch usiłuje zwrócić uwagę na zbrodnię, którą popełniono przed laty, by posiadająca dom szacowna rodzina mogła bez problemu zreprodukować swój ekonomiczny status i klasowy przywilej w następnym pokoleniu.

Jakie konteksty przynosi najnowsza adaptacja? Jej twórca Mike Flanagan – który wcześniej dla Netfliksa przygotował adaptację „Nawiedzonego domu na wzgórzu” – przenosi historię w lata 80. XX w. i rozciąga historię z opowiadania Jamesa do prawie dziewięciu godzin. Każda postać dostaje rozbudowaną opowieść własnej przeszłości, główny tok narracji nieustannie przerywają retrospekcje. Materiału do nich czasem dostarczają inne opowiadania grozy Jamesa.

Serial oglądamy, gdy świat ciągle pustoszy pandemia, a kolejne kraje ogłaszają jesienny lockdown. Ten kontekst narzuca odbiór adaptacji: tak jak my, jej bohaterowie zamknięci są w odciętej od świata przestrzeni, zostawieni sami ze swoimi lękami, traumami, nieprzepracowanym bólem, wspomnieniami, o których chcieliby zapomnieć. Jak we wszystkich adaptacjach Jamesa, widma są echem nieprzepracowanej przeszłości, pojawia się także wątek klasowy: Quint jest nie lokajem, ale współpracownikiem właściciela Bly, wziętego londyńskiego prawnika. Pochodzi z klasy robotniczej, mówi z ciężkim proletariackim akcentem i gdy poznajemy go w retrospekcji, zaczyna sobie zdawać sprawę, że klasa wyższa, do której aspiruje, nigdy nie uzna go za członka swojego klubu.

Serial Netfliksa jest przy tym najbardziej optymistyczną adaptacją „W kleszczach lęku”. Ciężar przeszłości, uosabiany przez duchy daje się ostatecznie przezwyciężyć miłością – to tyleż horror, co melodramat z (prawie) szczęśliwym zakończeniem. Ten optymizm idzie wbrew tonowi prozy Jamesa, ale broni się na ekranie – zwłaszcza dziś, gdy potrzebujemy pocieszających narracji. Jakkolwiek by oceniać projekt Flanagana, potwierdza on, że zbudowany ponad 120 lat temu przez Jamesa dwór w Bly nie przestaje służyć jako ekran, na który kolejne pokolenia czytelników, uczonych i artystów projektują swoje lęki, nadzieje i obsesje. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2020