Dobrze i niedobrze

Czytam nieduży komunikat prasowy, po którym chciałoby się powiedzieć: brawo Zamość! Miasto, w którym nie burzy się pomników, tylko stawia, i to nie byle komu: Dawidowi Psalmiście. Szkoda że nie ma zdjęcia pozwalającego utwierdzić się w przekonaniu, iż pomnik, tak jak powinien, jest piękny. I komponuje się z otoczeniem, które wybrano starannie: na skraju Rynku Starego Miasta, koło Nowej Bramy Lubelskiej. Brawo dla miasta i radnych, którzy tak nietypowo uczcili nie tylko, jak wyraził to prezydent Zamościa, kilkusetletnie wpisywanie się kultury żydowskiej w historię miasta, ale przecież także korzenie chrześcijaństwa, w symbolu tego, który tworzył jedną z najwspanialszych modlitw Kościoła, do dziś dnia przenikającą całą jego liturgię.
Czyta się kilka minut

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zawartość samej notatki w "Naszym Dzienniku" z 22 maja. Nie chodzi o samą wiadomość, że - jak to w Polsce - byli także i przeciwnicy postawienia pomnika (a jeśli już, to absolutnie nie na Rynku). Chodzi o to, że autor notatki całkowicie utożsamił się z argumentami niezadowolonych. Dlatego dał jej tytuł "Niechciany pomnik", choć dalibóg nie wiadomo, jak liczne było owo grono protestujących z miejscowego stowarzyszenia, występującego pod hasłem: "tolerancja ma swoje granice". Użyta retoryka zapiera dech w piersiach. Okazuje się, że psalmista i jego do dziś dnia żywa w całym świecie modlitwa brewiarzowa i mszalna, od wieków źródło natchnienia dla niezliczonych tłumaczy i adaptatorów, to "symbol obcy naszej kulturze i tożsamości narodowej", którego miejsce mogłoby być co najwyżej "przy synagodze, a nie w zabytkowym centrum miasta".

Zamojskie stowarzyszenie jest, jakie jest. Jeśli woli najpierw uczcić pamięć Jana Pawła II nadaniem jego imienia placowi przed katedrą, niech to robi - jedno drugiemu przecież nie przeszkadza. Jeśli (znów cytuję za autorem notatki w "ND") zdaniem prezeski stowarzyszenia "ważniejsze od budowania symboli, które nie mają nic wspólnego z polską kulturą narodową" jest "pozbycie się chociażby haniebnych reliktów przeszłości" (chodzi o nazwy ulic) - przyjmuję to do wiadomości. Żal tylko, że dziennikarz też jakby nic a nic nie rozumiał. I zamiast spełnić rolę informatora, albo, jakby się marzyło, wdać w polemikę z protestującymi, tłumacząc im, jak bardzo się mylą, przyznaje im rację niejako oburącz. Z krzywdą dla opinii o Zamościu, z pogłębianiem dzielącego tylu z nas zdziwienia i smutku.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2007