Dmitrij Szostakowicz: "Symhonie No. 4"

Boję się Dmitrija Szostakowicza. Kiedy przyglądam się jego powikłanej biografii (1906-1975), kiedy słucham jego utworów, odczuwam bojaźń, ale jednocześnie drżenie, chęć poznania i podniecenie. Dziwne, ale boję się także Walerija Giergiewa. Na zdjęciu, ubrany w nienaganną koszulę od projektanta Ermenegildo Zegny, trzyma otwartą księgę z komputerowo naniesionymi literami informującymi o nagranym utworze. W jego oczach czai się szaleństwo. Ale jedno jest pewne: jego interpretacja dzieła Szostakowicza jest mistrzowska.
Czyta się kilka minut
 /
/

“IV Symfonia c-moll" op. 43 ma skomplikowaną historię. Pierwsze szkice powstały we wrześniu 1935 r., Szostakowicz w tym czasie cieszył się z sukcesu kolejnej opery - “Lady Makbet mceńskiego powiatu" (premiera w styczniu 1934). 26 stycznia 1936 r. leningradzki Teatr Mały gościnnie wystawił operę w Moskwie, Stalin wyszedł w trakcie spektaklu. Odczytano to jako wyraz niezadowolenia, opera na trzydzieści lat zniknęła z repertuaru. Ale Szostakowicz nie przerwał pracy nad symfonią. “Być może był to akt odwagi - czytamy w booklecie - albo wielkiej naiwności. Albo była to jedyna możliwość zachowania zdrowych zmysłów w zaistniałych okolicznościach".

Pierwsze próbne wykonanie “IV Symfonii" odbyło się w maju 1936; orkiestrą leningradzkich filharmoników dyrygował uciekinier z Niemiec Fritz Stiedry. Do końca nie wiadomo, co stało się później. Podobno Szostakowicz podarł rękopis, bo był bardzo niezadowolony z efektu. Może znów zadziałały czynniki wyższe. Słuch o symfonii zaginął na 25 lat. Szostakowicz pracował dalej: w 1937 r. powstała kolejna symfonia (opatrzona programem “rozwoju ludzkiej osobowości"), “Szóstą", z 1939 r., poświęcił Leninowi... Z “IV Symfonii" zachowały się dwa fortepianowe wyciągi. Szostakowicz zrewidował je i 30 grudnia 1961 r. Kirył Kondraszyn poprowadził zapomniane dzieło. Przyjęcie było owacyjne, gorętsze nawet niż prawykonanej trzy miesiące wcześniej “XII Symfonii »Rok 1917«" (także poświęconej Leninowi).

Proszę posłuchać, z jaką uwagą Giergiew i muzycy Kirov Orchestra podchodzą do każdego fragmentu, nawet najbardziej błahego, z jaką zjadliwością oddają sarkazm tej muzyki, z jaką siłą jej wybuchy, pokłębione przetworzenia, dziką zmienność. Szczególnie brzmi koniec dzieła: to niezwykłe wyciszenie, zawieszenie, może nawet wyczerpanie... W sklepach płytowych znajdziemy też nagrania “Piątej", “Siódmej" i “Dziewiątej" - w identycznym opracowaniu graficznym. Zapewne będzie komplet. Jeśli trzeba zrobić subskrypcję, staję w kolejce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2005