Dlaczego miałby kłamać

W tej nietypowej pielgrzymce – bez dyscypliny, zakazów, nakazów – szedł kto chciał. Hipisi, abstynenci, alkoholicy i narkomani. I ci, którzy szli po małolaty.

Reklama

Dlaczego miałby kłamać

Dlaczego miałby kłamać

17.08.2020
Czyta się kilka minut
W tej nietypowej pielgrzymce – bez dyscypliny, zakazów, nakazów – szedł kto chciał. Hipisi, abstynenci, alkoholicy i narkomani. I ci, którzy szli po małolaty.
JOANNA RUSINEK
R

ROK 2019: początek psychoterapii Anny

Anna: To moja wina.

Psychoterapeutka: A gdyby coś takiego spotkało pani córkę? To byłaby jej wina?

Anna: Nie! Ale jej to nie spotka, bo ona umie powiedzieć „nie”.

Psychoterapeutka: No właśnie. A pani nie umiała i on to wykorzystał. Był dorosłym mężczyzną, a pani dzieckiem. To nie pani wina.

Anna: Moja.

Rok 2000: pamiętnik 15-letniej Ani

Dziś ok. 18.00 zaczepił mnie jeden hipis. Zaczęliśmy gadać. Poszliśmy do cafe internet i H. pokazał mi strony internetowe dzieci kwiatów! Wydrukował mi też trasę pielgrzymki hipisowskiej z Gniezna do Częstochowy. Przed 20.00 już się całowaliśmy. Umówiliśmy się na jutro o 14.00... Wciąż nie mogę w to uwierzyć. A tak przy okazji: H. ma 39 lat.

ROK 2019: facebookowa grupa uczestników Pielgrzymek Młodzieży Różnych Dróg

Janek: Myślisz, że ten Jezus, gdyby kilkanaście lat temu pojawił się na pielgrzymce, widział chlaństwo, ćpanie, zabawy do rana, tolerancję dla pedofilów, „pacyfistów” biegających z nożami, odłożenie Boga i modlitwy na bok, byłby szczęśliwy?

Małgorzata: Dla pedofilów? To chyba nie na pielgrzymce.

Janek: Tak, pedofilów. Jest to jedna z tych rzeczy, których do dzisiaj nie mogę zrozumieć: tolerancja wobec kilku starych „polujących” na młode „hipiski” – jeszcze dzieci – aby się z nimi przespać, dzieci, które często nie miały w domu miłości i którym łatwo było zawrócić w głowie, którym w ten sposób rujnowano często życie. I na każdej pielgrzymce ten sam schemat kilkakrotnie powtarzany. Tacy ludzie powinni kończyć w kryminale, a na pielgrzymki powinni mieć zakaz wstępu.

ROK 2000: pamiętnik Ani, dwa dni po tym, jak poznała H.

Wolna miłość... H...

Rok 2000: pamiętnik Ani, trzy dni po tym, jak poznała H.

Naprawdę ze wszystkich sił staram się nie zakochać w H. Naprawdę. Ale dziś, kiedy zaprosił mnie do kina, kiedy poszliśmy do kawiarni, kiedy kupił mi czerwoną różę, ewangelię hipisowską („Prorok” – Khalil Gibran), owoce, kiedy był taki... taki wspaniały, kiedy zwierzał mi się i szukał u mnie pocieszenia, kiedy powiedział bardziej do siebie niż do mnie, że chciałby uciec ze mną na parę lat do Indii... O Boże...

Rok 2012: internetowe forum uczestników Pielgrzymek Młodzieży Różnych Dróg www.doziemiobiecanej.pl/forum), wątek „Molestowanie seksualne na pielgrzymkach i zlotach”

Carina: Chciałabym też usłyszeć (albo przeczytać) zdanie organizatora tych imprez, co o tym myśli i jaką ma wiedzę na ten temat? Przecież zapraszając na pielgrzymkę dzieci i różnych włóczęgów, często z przeszłością kryminalną, co widać po ich tatuażach, doprowadza właśnie do możliwości molestowania nieletnich dziewczyn przez dorosłych, często bardzo zdemoralizowanych mężczyzn. Dając im wspólny nocleg, czy to na dużej sali, czy wysyłając po kilka osób do domów prywatnych, bez jakiegokolwiek nadzoru, w grupach składających się ze starszych mężczyzn lub degeneratów z przeszłością kryminalną lub narkotykową i nieznających ich nastolatek, stwarza właśnie możliwość (oby tylko) do molestowania. Czy dalej mamy o tym milczeć i w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami nagłośnienia problemu udawać, że go nie ma?

Kaja: Pytanie, na ile jest to prawdziwy problem, a na ile kolejna prowokacja mająca na celu zdyskredytować pielgrzymkę? Przecież jeśli coś takiego faktycznie miało/ma miejsce, to dlaczego akurat teraz ktoś zgłasza ten problem i dlaczego na forum, a nie osobiście np. do organizatora pielgrzymki „po zajściu”, przedstawiając konkrety. Kto, kiedy, co i jak?

Dosia: Problem istniał (być może nadal istnieje?), był powodem mojego wycofania się z pielgrzymek wiele lat temu.

Majka: Zadam dla niektórych banalne pytanie: dlaczego jest tyle ataków na pielgrzymkę Młodzieży Różnych Dróg? To jest zadziwiające.

ChrzanKa: Dla mnie jest to jasne, dlaczego pielgrzymka jest atakowana! (...) Jeśli dana wspólnota rośnie w Mocy Bożej, to pomyślcie sami! Komu zależy na tym, żeby to rozwalać? Kto się wścieka? Diabeł będzie mieszał i to coraz bardziej. Trzeba być tego świadomym.

A. Szpaku: Dziewczynom proponujemy wobec gwałcicieli parę rad na pielgrzymkach i zlotach:

1. Użyć na nich zębów, pazurów, pięści i innych narzędzi.

2. Krzyczeć: ratunku, pomocy... itp.

3. Oskarżyć na najbliższym posterunku milicji.

4. Nie dawać okazji...

5. Trzymać się starego porzekadła „Jak suka nie da, to pies nie dostanie”.

ROK 2000: Pielgrzymka Młodzieży Różnych Dróg

Ania i H. idą na pielgrzymkę jako „para”, śpią w prywatnych domach, we wspólnych łóżkach i nikt się temu nie dziwi. Ich „związek” szybko się rozpada, bo wśród wielu nastolatek „różnych dróg” H. bez problemu znajduje i wykorzystuje kolejną młodą dziewczynę. Ks. Andrzej Szpak, który prowadzi tę pielgrzymkę, i inni obecni na niej duchowni nie reagują, nic nie mówią z ambony ani zza zbudowanego z plecaków ołtarza, że takie relacje są krzywdzące dla młodych dziewcząt, nie przepędzają H., który przecież nie po raz pierwszy wykorzystuje tę pielgrzymkę do polowania na nastolatki.

Od roku 1979: Pielgrzymka Młodzieży Różnych Dróg

Historia tej pielgrzymki sięga 1979 r., kiedy niewielka grupa hipisów idzie z charyzmatycznym salezjaninem ks. Andrzejem Szpakiem z Warszawy na Jasną Górę. Przez trzy lata hipisi i Szpak pielgrzymowali w ramach warszawskiej pielgrzymki akademickiej, a od 1982 r. osobno, za każdym razem z innej miejscowości, jako „Pielgrzymka Młodzieży Różnych Dróg”.

W tej nietypowej pielgrzymce bez dyscypliny, zakazów i nakazów szybko zaczęli bowiem chodzić przedstawiciele innych subkultur: punki, metale, rastafarianie i każdy, kto chciał. Szli katolicy, chrześcijanie innych wyznań, buddyści, agnostycy, ateiści i sekciarze. Szli abstynenci, alkoholicy i narkomani. Młodzi i starzy. Jedni się nawracali, inni tracili wiarę albo możliwość praktykowania jej poza szpakowiskami (bo msze i spotkania ze Szpakiem to były duchowe odloty i po takim „świętym haju” trudno było odnaleźć się na zwyczajnej mszy). Jedni wyzwalali się z nałogów, inni w nie wpadali.

Szpak nie odrzucał nikogo i prowadził tę pielgrzymkę do końca swojego życia w 2017 r. Dziś pielgrzymka nadal jest organizowana i czerpie ze swojej niebanalnej tradycji, choć nie różni się już zbytnio od innych pielgrzymek – stopniowo stawała się coraz bardziej katolicka, zwyczajna i rodzinna (co nie wynikało wyłącznie z dojrzewania i nawracania „młodzieży”, ale też z dołączania do Szpaka osób związanych z Oazą czy Neokatechumenatem).

ROK 2000: pamiętnik Ani, pięć dni po tym, jak poznała H.

Wymiękam. Już zresztą prawie całkiem wymiękłam. Nie mam siły, żeby wstrzymywać się przed tym cholernym, przygnębiającym, dobijającym, trudnym, bolącym, lecz najpiękniejszym i najważniejszym na świecie uczuciem. Zresztą będzie, co ma być....

ROK 2019: facebookowa grupa uczestników Pielgrzymek Młodzieży Różnych Dróg

Dorota: Małgosia, tak było. Osoby poniżej 15 lat. Sama miałam na pierwszej pielgrzymce lat 14 i tak było, jak pisze Janek. Lata pielgrzymek 1984-1986.

Marlena: Dorota, ale wyglądałaś na więcej. Nie było tych 13-tek tak dużo.

Małgorzata: Dorota, były osoby poniżej 15-tki. Ale że sypiały z facetami? Hmmm... (...)

Dorota: Marlena, wyglądałam, ale nikt o wiek nie pytał. Widziałam, co widziałam. Małgorzata, nikt nie pisze o spaniu z kimś, tylko o „uderzaniu” do młodych lasek.

Małgorzata: Dorota, ale było o pedofilii, a to nie tylko „uderzanie”.

Dorota: Małgorzata, pielgrzymka – było jak na zlotach, a jeżeli na zlotach nie bywałaś, to nie wiesz, jak było. A jeżeli bywałaś, to sama wiesz i nie ma co ubierać w piękne słówka.

ROK 2000: pamiętnik Ani, siedem dni po tym, jak poznała H.

H. powiedział mi dziś na placu zabaw, że mnie kocha.

ROK 2019: facebookowa grupa uczestników Pielgrzymek Młodzieży Różnych Dróg

Mariusz: Pielgrzymka dróg rodnych, ale już nie smrodnych.

Janis: Czyli Ci śmierdzimy?

Mariusz: Janis, przecież piszę, że już nie. Nie ma już teraz na pielgrzymce (przynajmniej nie widziałem) starych hipów wykorzystujących nieletnie dziewczyny zafascynowane tą ideologią, oczarowane wizją „wolnej miłości”. Nie ma już przypadków, kiedy pierwszy strzał w żyłę odbywa się właśnie na „Szpakowskiej”. Nie ma już bijatyk. Jest dużo smrodu hipokrytów, do których sam się zaliczam, ale z tej dwulicowości nie ma niechcianych ciąż, nowych narkomanów, złamanych nosów...

ROK 2000: pamiętnik Ani, osiem dni po tym, jak poznała H.

Boję się, że H. kłamie. Po ostatnich przejściach trudno mi uwierzyć, że ktoś mógłby się we mnie bezinteresownie zakochać. Ale z drugiej strony, dlaczego H. miałby niby kłamać?

Artykuł 199 kodeksu karnego
Seksualne nadużycie stosunku zależności lub krytycznego położenia

§ 1. Kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 został popełniony na szkodę małoletniego, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 3. Karze określonej w § 2 podlega, kto obcuje płciowo z małoletnim lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej albo doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, nadużywając zaufania lub udzielając w zamian korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy.

ROK 2020: Anna po ponad roku psychoterapii

Psychoterapeutka: Nadal czuje się pani winna?

Anna: Nie. Miałam 15 lat, byłam dzieckiem, a on dorosłym mężczyzną, zostałam wykorzystana. Szkoda, że to się przedawniło. Ale nie zostawię tego tak.

▪ ▪ ▪

Spisuję powyższy szkic i wysyłam do redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Słyszę, że trzeba podjąć ten temat, ale nie ja powinnam to zrobić, bo nie można być bohaterką i autorką takiego tekstu. Rozumiem to i jestem bliska rezygnacji z pisania, zwłaszcza że na myśl o kontakcie z H. czy duchownymi, którzy nie reagowali, gdy on i jemu podobni wykorzystywali przez parę dekad kolejne bardzo młode dziewczyny, mam na przemian lęki i mdłości. Ale nie chcę być ofiarą, nawet tylko w reportażu, nawet anonimowo, już nigdy i nigdzie. Chcę zmierzyć się z tym sama.

Pedofile?

Zaczynam od lektury własnego pamiętnika i forów internetowych uczestników pielgrzymki. Grupa na Facebooku („40 rok w drodze do Ziemi Obiecanej”), obecnie licząca 1375 członków, nie jest wprawdzie publiczna, ale wystarczy powiedzieć, że znało się Szpaka albo było się na choć jednej z już ponad 40 pielgrzymek, by zostać przyjętym i móc poczytać o „tolerancji wobec kilku starych »polujących« na młode »hipiski« – jeszcze dzieci – aby się z nimi przespać”. Autor tego komentarza określa H. i jemu podobnych mianem pedofilów, bo ich nastoletnie ofiary pod względem psychoseksualnym, emocjonalnym i społecznym były jeszcze dziećmi, a dojrzały mężczyzna widzi w 15-letniej dziewczynie – bez względu na to, jak bardzo rozwinięte jest jej ciało – dziecko, nie obiekt seksualny.

Mężczyźni uwodzący nastoletnie, znacznie młodsze od nich dziewczęta na pielgrzymkach Szpaka (czy, jak w tym przypadku, przed tą pielgrzymką, potraktowaną jako wabik) nie są jednak pedofilami. Pedofil w znaczeniu medycznym to ktoś, kto czuje pociąg seksualny wyłącznie do dzieci przed okresem dojrzewania, ale nie zawsze realizuje ten popęd. Można być pedofilem, ale wcale nie krzywdzić dzieci. Można też krzywdzić seksualnie dzieci, nie będąc pedofilem – tzw. czyny pedofilne bywają dokonywane również przez osoby, które czują pociąg do dorosłych, ale zastępczo realizują go wykorzystując dzieci.


Ilustracja Joanny Rusinek

Mianem pedofila określa się jednak w mediach każdego, kto podejmuje jakąkolwiek aktywność seksualną z osobą przed 15. rokiem życia, bo polskie prawo bezwzględnie chroni dzieci do 15. roku życia. Tzw. wiek przyzwolenia, czyli wiek, od którego według prawodawców można wyrazić świadomą zgodę na stosunek seksualny, to w naszym kraju właśnie 15 lat – bez względu na to, ile lat ma partner. W niektórych krajach różnica wieku ma znaczenie i osoby takie jak H. są ścigane (bo uznaje się za oczywiste, że każdy stosunek seksualny dorosłego i nastolatka, gdy różnica wieku między nimi przekracza kilka lat, jest wykorzystaniem seksualnym tego drugiego). U nas natomiast takie osoby przez kilka dekad znajdowały sobie azyl na pielgrzymce prowadzonej przez księdza, który radził znajdującym się pod jego opieką dziewczynom „trzymać się starego porzekadła »Jak suka nie da, to pies nie dostanie«”.

Być może takich mężczyzn można określić mianem nimfofilów czy efebofilów, którymi to terminami nazywa się niekiedy ludzi odczuwających pociąg do osób w okresie dojrzewania (Zbigniew Lew-Starowicz w jednym z wywiadów precyzował, że granicą jest tu 16.-17. rok życia). Najprawdopodobniej jednak ta ich preferencja wynikała wyłącznie z tego, że łatwiej jest uwieść nastoletnią zagubioną dziewczynę niż dorosłą, dojrzałą kobietę.

Psychopaci?

W 2005 r. znowelizowano kodeks karny, rozszerzając artykuł 199 o dwa paragrafy, teoretycznie zapewniające ochronę przed wykorzystywaniem seksualnym osobom w wieku 15-18 lat, dotychczas niechronionym wcale (osoby do 15. roku życia są chronione zapisami art. 200 kk). Informacja o tym, że nie wolno już nadużywać zaufania nastolatek, najwyraźniej nie dotarła na szpakowiska, skoro w wydanej w 2013 r. książce Karoliny Kmiecik-Jusięgi „Szpaku. Metody pracy księdza ­Andrzeja Szpaka z Młodzieżą Różnych Dróg” czytamy, że ludzie tacy jak H. ­nadal pojawiali się na pielgrzymkach i zlotach.

Kmiecik-Jusięga pisze: „Na szpakowiskach pojawiały i pojawiają się także osoby z rozmaitymi zaburzeniami w zachowaniu, wynikającymi z niedojrzałości emocjonalnej, chorób psychicznych, ­często o charakterze schizofrenicznym oraz o psychopatycznym rysie osobowości. Te osoby w konfrontacji z nadwrażliwymi emocjonalnie tworzą niejednokrotnie »mieszankę wybuchową«, która prowadzi do bardzo negatywnych konsekwencji, szczególnie w życiu tych drugich”.

Niestety autorka nie rozwinęła tego wątku. W innym miejscu zawarła natomiast katalog uczestników pielgrzymek Szpaka. Klasyfikacja ta zawiera kilkanaście grup pielgrzymów, które, jak zaznacza Kmiecik-Jusięga, pojawiały się w całej historii pielgrzymki (czyli w momencie wydania tej książki przez 35 lat). Jedną z tych grup autorka charakteryzuje w następujący sposób:

„Psychopaci – głównie mężczyźni pozostający na granicy prawa karnego i moralnego, nierzadko po wyrokach i odbytych karach pozbawienia wolności, którzy uczestnicząc w pielgrzymce, mieli na celu deprawowanie młodych dziewcząt, zwabianie ich do swoich mieszkań bądź też okradanie. Do tej grupy można także zaliczyć złodziei, którzy przyjeżdżali na pielgrzymkę, znając jej specyfikę, tylko po to, by przywłaszczać sobie cudzą własność. Zgłaszali się na ochotnika do transportu bagaży i okradali pielgrzymów. Wyrachowani, sprawiający pozory inteligentnych, oczytanych, myślących, ale z wyimaginowaną przeszłością, o której potrafili długo opowiadać swoim ofiarom. Także wykorzystujący seksualnie zaślepione młode dziewczęta, przekonane o swoich zdolnościach »resocjalizacyjnych« czy »terapeutycznych«”.

Dlaczego tacy „psychopaci” nie byli wypraszani z organizowanych przez księdza zlotów i pielgrzymek? W tej publikacji – choć jej autorką jest doktor pedagogiki, a recenzentem doktor psychologii i doktor habilitowany nauk teologicznych, franciszkanin Borys Jacek Soiński, profesor UAM – nie ma odpowiedzi na to pytanie. Chyba że za wyjaśnienie uznamy fragment: „Należy dać szansę każdemu, twierdzi ks. Szpak. Zdarzało się, że akceptował i tłumaczył najgorsze zachowania, takie jak kradzieże”.

W innym miejscu czytamy, że „istnieje mentalność grupowa osób skupionych wokół ks. Szpaka. Polega ona na specyficznej wrażliwości i akceptacji wszelkich, nawet najbardziej dziwacznych postaw i zachowań. Nie toleruje się jedynie agresywnych i takich, które mają podłoże patologii seksualnych, choć te nie zawsze są zauważane przez większość”. Najwyraźniej „związki” 40-letnich mężczyzn i 15-letnich dziewcząt nie miały w opinii tej grupy podłoża patologii seksualnej. Były przecież widziane przez większość, bo nikt się z nimi nie krył. Nawet w jednym z filmów dokumentalnych o szpakowiskach („Hej, Szpaku” z 2004 r.) widać starego hipisa z bardzo młodą dziewczyną. Ona wygląda na 15 lat, a on z bezzębnym uśmiechem mówi, że jest jego „narzeczoną” od wczoraj.

Hipisi?

A może tolerowano H. i jemu podobnych, bo traktowano ich jak uzależnionych (od seksu) i dążono do tego, by ich nawrócić? Kmiecik-Jusięga pisze, że „skuteczność, szczególnie w pracy z uzależnionymi, to nie liczba wyleczonych (zaleczonych), ale tych, którzy uwierzyli w Boga. (...) Szpak mówił: ja nie wiem, czy on wyjdzie z narkomanii, nie wiem, czy on będzie zdrowy – ja walczę, żeby on umarł jako człowiek wierzący, żeby godnie umierał”.

A może tolerowano ich, bo traktowano ich jak dzieci? W innej książce o Szpaku, wywiadzie z nim autorstwa Mariusza Czai „Idź, Mojżeszu. O pielgrzymce, hipisach i ziemi obiecanej” (wyd. 2015), duszpasterz hipisów mówi: „Niestety hipisi często byli ludźmi o trochę spóźnionym rozwoju. Długo czasami trzeba było czekać, żeby dojrzali osobowo. Taki człowiek nie jest zdolny do zawarcia małżeństwa, do założenia rodziny”. Czaja nie zapytał jednak Szpaka o akceptację „psychopatów”, a teraz już nikt o nic go nie zapyta.

Pytam więc innych duchownych, których pamiętam z pielgrzymki (o. Borysa Jacka Soińskiego, dominikanina, który chce zachować anonimowość, i pastora Społeczności Ewangelicznej w Łodzi Fryderyka Dariusza Domaradzkiego): dlaczego przez parę dekad Szpak i inni duchowni obecni na pielgrzymce (a jak czytamy u Czai, było ich w sumie „stu, a może i więcej”) tolerowali H. i innych „starych hejów” wykorzystujących seksualnie bardzo młode dziewczyny?

Pastor Domaradzki odpowiada, że choć brał udział w ponad 30 pielgrzymkach (po 1993 r. przez dwa, trzy dni), nie był świadkiem takich zachowań. Dominikanin przypomina, że to była specyficzna pielgrzymka młodzieży różnych dróg i ludzi w różnym wieku, w tym starych hipisów, którzy uważali, że to ich dzieło, nie Szpaka, a do innych duchownych mówili: „Pielgrzymka jest dla hipisów, Szpak ma swoje zasługi, a wy przychodzicie się tu tylko zabawić na chwilę, by potem opowiadać przed innymi, jacy jesteście świetni i odważni, bo nie boicie się narkomanów i degeneratów. A potem macie to wszystko w d...”. Wyjaśnia też, że duszpasterzowanie na tej pielgrzymce „to było przede wszystkim bycie i służenie tymi darami czy talentami, które mieliśmy. Ja np. dużo grałem i rozkręcałem wątki muzyczne. Kto był księdzem, jak Borys, na okrągło spowiadał, pamiętam franciszkanów, którzy ogarniali rzeczy techniczne. Generalnie rządziła zasada: hipisi się ogarniają sami, bo jest to ich pielgrzymka, a my służymy, w czym możemy”.

Na moje pytanie odpowiada natomiast: „Zupełnie nie miałem świadomości nadużyć, o których piszesz. Byłem świadomy koedukacji często podpieranej hipisowskim hasłem: »my tu sobie krzywdy nie robimy«”. Dopytany, czy naprawdę nie widział takich „par” (jak H. i ja) i mężczyzn, którzy na każdej pielgrzymce mieli kolejne niepełnoletnie „partnerki”, wyglądające jak ich córki albo wnuczki, pisze: „Widziałem wiele ciągle zmieniających się układów, ale nie postrzegałem tego jako pary. Pamiętam jedną parę (bo tu widziałem, że to jest para), co do której miałem niepokój i chciałem porozmawiać, bo różnica wieku była znacząca, ale dziś są szczęśliwym małżeństwem z czwórką dzieci, więc nie wiem, na ile słuszne były moje niepokoje, choć może były?”.

Dodaje też: „Jestem za stawaniem w prawdzie i nazywaniem rzeczy po imieniu. Mając świadomość sposobu funkcjonowania mediów, obawiam się jednak powstania zbyt prostej łatki pt. »ks. Andrzej Szpak zgadzał się na pedofilię na pielgrzymce«. I zadaję sobie pytanie, czy o to nam chodzi? I w kontekście śp. Andrzeja, i obecnej pielgrzymki. Jakie dobro wyniknie z takiej, mam nadzieję nie spłaszczonej, prawdy/doświadczenia? Piszesz – decydujesz – bierzesz odpowiedzialność. Trudne! Można zadawać ­pytanie: kto jest odpowiedzialny za to, co się stało? Kto jest winien? To ważne pytania. Jaka jest odpowiedź? Myślę, że nieprosta”.

Ojciec Borys (recenzent książki Kmiecik-Jusięgi) twierdzi, że „nic mu nie wiadomo o tym, aby jakieś osoby »przyjeżdżały tam głównie lub wyłącznie w celu wykorzystywania kolejnych nastolatek«”. Zapewnia również, że „nie wiadomo mu o żadnym przypadku wykorzystywania seksualnego osoby poniżej 15. roku życia przez osobę dorosłą na pielgrzymkach hipisowskich organizowanych przez śp. ks. Andrzeja Szpaka”, choć wyraźnie pytam o „dziewczęta niepełnoletnie”, „nastolatki”, podkreślając, że chodzi mi także o osoby w wieku 15–18 lat. Pisze też: „Zawsze jednak, jak w każdym innym środowisku, np. dziennikarskim, są osoby, które prowadzą podwójne życie, o którym »ktoś coś wie« i »o czym się mówi«, ale nie wszyscy w redakcji o tym wiedzą, zwłaszcza przełożeni. Nie wiem, na ile można wtedy mówić o tolerowaniu takiego stanu rzeczy przez głównego redaktora”.

Na koniec podkreśla, że na pielgrzymki hipisowskie przyjeżdżał, tak jak na festiwale muzyczne, czyli „w celach duszpasterskich, a nie jako organizator”, i przypomina o tajemnicy spowiedzi.

Indywidua?

Być może powinnam była zadać to pytanie tak jak wielokrotna uczestniczka pielgrzymek w wywiadzie przeprowadzonym w 2013 r. i opublikowanym na stronie pielgrzymki ­­ doziemiobiecanej.pl z okazji „25. rocznicy Święceń Kapłańskich Borysa OFM, którego wkład w naszą pielgrzymkę był ogromny” (nie ujawniam jej personaliów):

„KCh: Nie wiem, czy to jest temat... Ale tak z ciekawości... Najwyżej się wytnie. Ja sama na pielgrzymce widziałam młode dziewczyny wokół starego hipisa, tacy podrywacze po prostu (śmiech).

Borys Soiński: Tak, to było zjawisko...

KCh (ze śmiechem): Było to zjawisko, nie?

BS: ...dość widowiskowe. I ciekawe właśnie było, że taki hipis potrafił zafascynować wiele młodych dziewczyn. Myśmy to obserwowali z perspektywy czasu, że ktoś przez kilkanaście pielgrzymek się pojawiał i ciągle inne dziewczyny koło niego były.

KCh: I to dużo młodsze, piękne, niegłupie.

BS: No dużo młodsze. (...) Były takie osoby, indywidua, które właściwie z ruchem hipisowskim nie miały nic do czynienia, ale wiedziały, że mogą tutaj łowić sobie nowe zdobycze.

KCh: Ale marginalny był chyba taki problem stosunkowo?

BS: Marginalny, ale widoczny.

KCh: Widoczny?

BS: Widoczny. Ja się sam spotkałem z atakami na mnie i na księdza Andrzeja, że pielgrzymka demoralizuje, że jakaś tam osoba niepełnoletnia trafiła na tę pielgrzymkę i weszła w środowisko i zeszła na złą drogę, i że te pielgrzymki powinny być zakazane, a ksiądz Andrzej powinien był ukarany. Właśnie osoby, które zostały wykorzystane, które zostały wciągnięte, bo to często się też łączyło z narkotykami”.

Dzień po tym, jak o. Borys odpisał na mojego maila, wywiad usunięto ze strony internetowej pielgrzymki, a nawet z pamięci podręcznej wyszukiwarki Google. Nadal jednak można go było znaleźć np. w wyszukiwarce Bing i posłuchać, jak Borys opowiada, że przez kilka pierwszych lat organizował pielgrzymkę („jako kleryk byłem zaangażowany w organizację, kwatermistrzostwo, objeżdżanie, załatwianie (...), żeby Szpak nie musiał myśleć o wielu sprawach”) i że prosił wówczas Szpaka, by wyrzucał z pielgrzymki niektóre osoby, np. nadużywające alkoholu, co zdarzyło się tylko raz („parę razy Szpakowi tak próbowałem wejść na sumienie, że trzeba kogoś wyrzucić (...) Szpak był nieugięty, nigdy nikogo nie chciał wyrzucić. Raz się zgodził i nawet odprowadziliśmy delikwenta, żeby odjechał, patrzyliśmy jeszcze, czy nie wysiądzie. No, ale on był chory psychicznie i on był zagrożeniem dla siebie”).

Ze strony pielgrzymki usunięto również cytowany powyżej forumowy wątek o molestowaniu seksualnym. Przewidując taką sytuację, zapisałam wszystkie cytowane tu strony. Z internetu usunięto też całą stronę jednego z uczestników pielgrzymki, do którego zwróciłam się, szukając kontaktu do H. – www.hipisi.pl. Nie było na niej żadnych tekstów wartych cytowania w tym artykule, za to sporo fotografii mogących go zilustrować (przedstawiających bardzo młode dziewczęta w objęciach znacznie starszych mężczyzn). Jednak jak wyżej: nic straconego.

Podczas pisania tego tekstu skontaktowałam się również z H. Zapytałam, czy nadal uważa, że takie „związki” jak nasz są w porządku, i jak to możliwe, że 40-letni mężczyzna interesuje się 15-letnią dziewczyną. H. próbował manipulować mną, zmieniać temat, przypominać, że przecież wtedy nie narzekałam i że nie tylko on postępował w ten sposób, bo nawet jakiś doktor po KUL-u miał na pielgrzymce 15-letnią dziewczynę, a Pan Jezus też był w więzieniu, ale w końcu, po wielokrotnym powtórzeniu pytania, stwierdził, że różnica wieku to nie problem, bo to była „taka specyfika”, i że nie miał żadnych dylematów moralnych.

Podobne pytanie (czy według hipisów „związek” 40-letniego mężczyzny z 15-letnią dziewczyną to „wolna miłość”?) zadałam innemu staremu, starszemu od H. hipisowi, który opisuje na stronie www.hipisiwrozstajach.wordpress.com historię polskiego ruchu hipisowskiego i pielgrzymek Szpaka. Nie otrzymałam odpowiedzi. ©


O sprawie wykorzystywania seksualnego, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła „Tygodnik Powszechny” pisze konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów znajdą Państwo w serwisie tygodnikposzechny.pl/postronieofiar


 

Autorka jest publicystką, inicjatorką kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” oraz akcji „Książki nie do bicia”, specjalizuje się w tematyce praw dziecka. Ostatnio wydała „Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci”.

Autorka dziękuje swojej psychoterapeutce Ewie Topór-Nawareckiej

Autor artykułu

Inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”, specjalizuje się w tematyce praw dziecka. Doktorantka Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie bada wizerunek dzieci w...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]