Część państw swój miks energetyczny wręcz oparła na dostawach z Rosji, co czyni je teraz bezbronnymi wobec szantażu energetycznego. Unijna inicjatywa ograniczenia konsumpcji błękitnego paliwa o 15 proc. to rozwiązanie tymczasowe. Wspólnota musi szybko znaleźć inne źródła energii.
W lipcu Komisja Europejska podpisała umowę z Azerbejdżanem, która przewiduje zwiększenie dostaw gazu z tego kraju z 8,1 mld metrów sześciennych (tyle sprowadzono w zeszłym roku) do 12 mld w tym roku i docelowo – 20 mld do 2027 r. Także w lipcu urzędnicy z Brukseli rozpoczęli rozmowy w sprawie zwiększenia importu z Nigerii. W 2021 r. kraje Unii sprowadziły stamtąd 23 mld metrów sześciennych gazu, co stanowiło 14 proc. europejskiego importu w płynnej formie LNG. W przyszłym roku Unia mogłaby podwoić zakupy w Nigerii, gdyż pod koniec sierpnia władze tego kraju zamierzają uruchomić ponownie gazociąg Trans Niger, który biegnie do Morza Śródziemnego.
Zwiększeniu uległy również dostawy gazu LNG z USA. W czerwcu Amerykanie sprzedali Europie blisko 5 mld metrów sześciennych tego surowca – ponad dwa razy więcej niż jesienią ubiegłego roku. Po raz pierwszy w historii dostawy gazu z USA były wówczas większe od importu z Rosji, który Moskwa zaczęła zmniejszać. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















