Czy potrzebny jest nam słaby Bóg? Czy potężny i wszechmocny?

Nie stoimy wobec alternatywy wykluczającej. Mamy tu dwa komplementarne obrazy Boga, schodzące się w harmonijną syntezę
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Liturgia postawiła nas ostatnio wobec pozornie sprzecznego Słowa Bożego. Obydwa czytania: pierwsze, wzięte z proroka Izajasza (Iz 40, 25-31), oraz drugie – Ewangelia zaczerpnięta z św. Mateusza (Mt 11, 28-30), zaadresowane były do ludzi jakoś w życiu przetrąconych, przekonanych, że Bóg całkowicie o nich zapomniał (Izajasz) oraz „utrudzonych i obciążonych” (Mateusz). Pewnie każda i każdy z nas potrafi się odnaleźć w tym obrazie. Uderzające było jednak to, że czytania różniły się poważnie proponowaną w odpowiedzi perspektywą nadziei.

Moc Boga jako fundament nadziei w proroctwie Izajasza

Poniżonym braciom Izajasz stawiał przed oczy jako gwarancję nadziei Boga wszechmocnego: Tego, który stworzył gwiazdy „i wszystkie woła po imieniu”. Spod Jego „potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie wymknie”. Izrael poniżony i upokorzony w niewoli babilońskiej z pewnością znajdzie w Nim zbawienie. Jego siła w odpowiednim momencie (już niedługo!) przemoże wszystko.

Ewangelia jednak stawia nas wobec radykalnie innego źródła pociechy. Ludziom „utrudzonym i obciążonym”, którzy przychodzą do Niego, Jezus mówi: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca”. Tak więc tym, co ma przynieść nam „ukojenie” w beznadziejnej sytuacji, jest odkrycie i komunia z Bogiem, który nie używa swej siły, by połamać włożone na nas jarzmo, ale sam się mu poddaje – wkłada je na siebie i mówi nam: noście je ze Mną.

Zbawienie przyjmuje tu formę nie cudownej interwencji zdolnej usunąć każdy nasz problem, lecz oferty bliskości – komunii, bycia razem wobec nawet najbardziej upokarzających i odbierających chęć życia trudności.

Dwa obrazy Boga

Nie stoimy wobec alternatywy wykluczającej. Mamy tu dwa komplementarne obrazy Boga, schodzące się w harmonijną syntezę: Bóg jest potężny i do Niego należy ostatnie Słowo w dziejach człowieka i świata; potrafi jednak, „zapierając się siebie”, „uniżyć się” aż po śmierć. I to śmierć na krzyżu! 

Obydwa te obrazy Boga są w naszym życiu potężnymi motywami nadziei zbawienia. I jako takie są nam i dane, i zadane... My także możemy wnosić nadzieję w życie naszych sióstr i braci, wykorzystując nasze siły, możliwości, władzę, pozycję, pieniądze etc. Czasem jednak – zwłaszcza w obliczu najpoważniejszych wyzwań – pozostaje nam pozornie bezsilna bliskość: bycie razem w jednym jarzmie, bez słowa i w pokorze serca.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dwa oblicza Boga